Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

jeśli... miłuje... będzie...

2013-05-05

Mili Moi...

No nareszcie wróciłem 🙂 Nie będę się nawet starał podsumowywać tego, co wydarzyło sie w mojej duszy przez te dni, bo nie sądzę, żeby mogło mi się to udać. Pięćdziesiąt stron w zeszycie zapisanych drobnym maczkiem to coś, z czym sam musze się najpierw zmierzyć i w jakiś sposób przyswoić. A pewnie będę tu wracał do wysłuchanych treści i jakoś się nimi dzielił. Na razie powiem tylko, że rekolekcje, które przeżywałem były oparte na Ewangelii świętego Łukasza i dotyczyły formacji ewangelizatorów. To były już trzecie takie rekolekcje w moim życiu, podczas których zostałem wprost zalany światłem Bożym... Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że gdyby ktoś szukał pogłębionej formacji opartej na Słowie Bożym, to zdecydowanie powinien się na rekolekcje lectio divina wybrać... Niezwykła łaska.

 

A po rekolekcjach jeszcze dwa dni w gościnnych progach nazaretańskiego klasztoru. Gościła mnie siostra Kanizja, która każdego roku pielgrzymuje z nami z Elbląga do Częstochowy, a obecnie pracuje właśnie w Krakowie. Oczywiście zadbała o cały zestaw atrakcji. I tak, w sobotę wybraliśmy sie do Wieliczki... Nie powiem, żebym z wielkim entuzjazmem podchodził do tego pomysłu, ale mówię - no dobra, jestem gościem, to pozwolę się ugościć 🙂 Kiedy wysiedliśmy z samochodu i zapłaciliśmy już 15 złotych (sic!) za parking, naszym oczom ukazała się kolejka... Ale nie jakaś tam, byle jaka kolejka... Ale tłum ludzi stojących w rządku. Jeden ze strażników - gawędziarzy stwierdził, że na jego oko to jakieś dwie i pół godziny stania do kasy... No a potem jeszcze trochę, żeby zejść w dół. A na dole - trzy godziny zwiedzania... Stanęliśmy więc w kolejce, i... po dwóch godzinach byliśmy właściwie w połowie drogi do kasy... Wówczas stwierdziłem, że jednak chyba nie jestem gotów stać cztery, czy pięć godzin pod kopalnią, choćby oferowała ona nieprawdopodobne atrakcje podziemne... Resztę dnia spędziliśmy więc spacerując po Krakowie. Niezapomniana ta wizyta w Wieliczce... Pogoda fatalna, ale towarzystwo zacne, więc było naprawdę miło... Dziś rano celebrowałem Eucharystię dla sióstr i wielu świeckich, którzy przychodzą do ich półpublicznej kaplicy. Śmiać mi się chciało, ponieważ niektóre siostry przychodziły zadziwione, że cała Msza była śpiewana - cieszyły się rzecz jasna... Ja natomiast pomyślałem sobie - gdybyście wiedziały jaki ja jestem wyposzczony 🙂 Kiedy tylko mam szansę odprawiać dla wspólnoty większej, niż codzienne trzy osoby, to chce mi się wyśpiewać każde słowo... Jednak ksiądz jest z ludu brany i dla ludu ustanawiany... nie dla samego siebie 🙂

 

A dziś wróciłem do Lublina i wybrałem się na mały spacer. Swoim zwyczajem wszedłem do jednego z kościołów, aby posłuchać kazania na Eucharystii wieczornej... Zaczęło się od słów - w dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy słowa... (to był pierwszy raz, kiedy zapragnąłem czymś rzucić w kaznodzieję)... które Pan Jezus wypowiedział do Apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy. Są one bardzo ważne, bo... (i to był drugi moment, kiedy chciałem czymś rzucić - po tych słowach też podjąłem decyzję o wyjściu z kościoła). Przeraża mnie taka niefrasobliwość w mieleniu banałów - bo niestety kilka następnych zdań zapowiadało właśnie banały...

 

Podczas, gdy już w pierwszym zdaniu dziś wypowiedzianym Jezus zawarł tyle treści... Kto mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę. Zachowywać można tylko coś, co się zna. A motywem dla poznawania ma być miłość, która nie ma nic wspólnego ze zmiennymi uczuciami, ale opiera się na woli. Ta zaś decyduje się na Boga... Ileż śladów, ileż inspiracji, ile tematów rodzi sie od razu w związku z tym... Jeden tylko chcę przywołać, bo on dziś mnie zasmucił... Przypomniałem sobie z jakim obrazem miłości bardzo często mam do czynienia. Przypomniałem sobie, bo nie dalej jak w okolicach Wielkanocy ta miłość znów się w moich licznych braciach i siostrach uaktywniła. Było to w Wielką Sobotę... Tego dnia wielokrotnie usłyszałem pytanie - a jak się pójdzie wieczorem na tę długą Mszę, to już w niedzielę nie trzeba? Pomyślałem - ot, miłość, godna Najwyższego Króla... Przeraźliwie mnie takie chwile zasmucają... Chrześcijanie, którzy nieustannie funkcjonują w kategoriach - muszę, trzeba, konieczne jest... Człowiek, który kocha nie zna takich słów. Posługuje się innymi - chcę, pragnę, tęsknię... I to właśnie ta tęsknota czyni go z każdym dniem bliższym Umiłowanego... Coraz bliższym...

 

PS. Wpis otwiera zdjęcie poczynione przez mojego kursowego kolegę, Macieja, werbistę... Jakież to cudne talenty Pan Bóg porozdzielał pomiędzy ludzi...