Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

tam, gdzie TY chcesz...

2013-04-23

zdj.za:http://www.nowoczesnauprawa.pl/index.php?content=1842

Mili Moi...

 Właśnie wróciłem z męczącego wyjazdu... W związku z tym, że muszę złożyć wniosek o uznanie mojej pracy magisterskiej za licencjacką (sic!) (dla niezorientowanych - w teologii licencjat następuje po magisterium, a przed doktoratem i jeśli praca magisterska jest z teologii i jest na "odpowiednim poziomie" to można ją uznać za licencjacką), to stanęło przede mną zadanie zdobycia dwóch podpisów. Po pierwsze - mojego promotora (który aktualnie pracuje w Rzymie), po drugie - mojego recenzenta (a przyznam szczerze, że nawet nie pamiętałem jego nazwiska). Udało mi się jednak ustalić, że promotor będzie dziś w Niepokalanowie, a recenzent ma zajęcia na UKSW także dzisiaj. Więc pojeździłem... Bo taka okazja mogła się już nie powtórzyć... Najbardziej zabawne było w tym wszystkim to, że biedacy nie byli sobie w stanie nawet przypomnieć tytułu tej pracy 🙂 Wszak to już siedem lat... No ale jakoś wspólnymi siłami... Rekomendacje podpisali... Profesor G. w Warszawie przyglądał mi się chwile, ale stwierdził, że nie wyglądam charakterystycznie... Bo wie ojciec, czasem niektórzy mają takie charakterystyczne twarze, a ojciec ma... taką nabożną, ale... Podobną dokładnie do nikogo - dokończyłem za niego 🙂

 A Słowo mnie ściga... Mam takie poczucie jakby Pan ostatnimi dniami mówił dokładnie i tylko do mnie 🙂 Nie miałem wczoraj czasu zajrzeć do dzisiejszego Słowa, więc kiedy sprawowałem Eucharystię o piątej rano, jeszcze chyba nie do końca przebudzony, to prawdziwym wstrząsem było dla mnie stwierdzenie - A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. Pisałem poprzednio, że uderzyło mnie niedawno zdanie - gdzie my dopiero przyjdziemy, Ty już jesteś... Dziś niejako Pan potwierdził to swoim Słowem. On już wie gdzie razem pójdziemy - czeka tylko na decyzję - czy rzeczywiście chcę z Nim iść? A może precyzyjniej - czy chcę z Nim iść, tam gdzie On chce mnie poprowadzić?

Nie jest to takie proste, co podkreśla dziś sam Jezus. Jeśli ziarno nie obumrze... Kto chce zachować swoje życie... Kiedy jechałem rano samochodem, w lokalnym radiu słuchałem komentarza do dzisiejszego Słowa. Jakiś człowiek użył słowa - jeśli ziarno nie zgnije... Jakie to czytelne... Kiedy coś zaczyna gnić, to z cała pewnością trudno się w tym doszukać wdzięku, trudno dostrzec tego przydatność i trudno widzieć w tym sens. Gnicie to brzydota. Obumieranie nie pociąga - nigdy i nikogo...

Ale ten obraz jest taki ważny, bo jeśli ktoś jest w stanie podjąć taką decyzję, to znaczy, że zrozumiał, pojął i odkrył w sobie charyzmat - zapomnienia. Zapomnienia o samym sobie. Zrozumiał, że o NIEGO, w jego życiu chodzi najmniej. Że jego życie nie będzie miało wartości jeśli w jakimkolwiek sensie nie zrodzi nowego życia, nie przyczyni się do jego zrodzenia... To można widzieć tylko w kategorii charyzmatu, bo każdy psycholog (czyli reprezentant cennych, ludzkich nauk o człowieku) z pewnością zaraz zaprotestuje... Bo przecież wartość osobowa, bo przecież dbałość o równowagę psychoduchową, bo przecież samospełnienie i samorealizacja, bo przecież człowieczeństwo... I po ludzku pewnie musielibyśmy się zgodzić... Jako ludzie wiary idziemy jednak dalej. Ku decyzji o tym, aby "nienawidzić" swojego życia (co stanowi po prostu semicki wyraz przeciwieństwa nadmiernej "miłości" na tym świecie). Bo tylko ten, co nienawidzi, zachowa je... Bo tylko ten, co nienawidzi (och, jakież to trudne do zaakceptowania słowo), zrozumiał o co chodzi w Bożym powołaniu... Charyzmatyk...