Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

naucz mnie słuchać...

2013-04-21

zdj.za:http://www.transazja.pl/profil/kstepien/blog/7/wpis59

Mili Moi...

Dość pracowity weekend za mną... Piątek to skupienie dla sióstr betanek w Kazimierzu. Kiedy o tym opowiadam, wszyscy zwykle pytają, czy to u TYCH betanek? Tak, u tychże... Nad tym miejscem chyba już zawsze będzie spoczywała mgiełka niepokoju, mimo że siostry zupełnie spokojnie, pokornie i w prostocie pracują. Niemniej, jak same opowiadają, nawet przejażdżka bryczką przez Kazimierz jest zwykle połączona z komentarzem (nagranym i odtwarzanym podczas przejażdżki) - a teraz mijamy klasztor zbuntowanych sióstr zakonnych... Szalenie to przykre i nie czyni wcale ich prostego życia łatwiejszym...

W sobotę zaś, comiesięczne skupienie dla dziewcząt u sióstr kapucynek w Lublinie. Tym razem na temat - wierzę i głoszę... Jak zawsze dobry czas, choć jakoś niełatwo było mi się przygotować. Ile razy zasiadałem, żeby coś przygotować, tyle razy pojawiała sie jakaś pilna sprawa. Może dlatego, że temat ewangelizacji jest tak bardzo niebezpieczny dla demona? Nie wiem, ale było to dla mnie samego mocno dziwne. W każdym razie pomodliliśmy się razem i ostatecznie mówiło mi się całkiem dobrze. Wszak to jeden z moich ulubionych tematów...

A dziś trochę leniwa niedziela... Może wypoczynkowa... to brzmi lepiej 🙂 Oddaję się lekturze, spacerom, braterskim spotkaniom. Czyli chyba tak, jak powinno być. A jednak pracoholizm daje o sobie znać i nigdy nie kapituluje. A wraz z nim przychodzi niepokój - że szkoda czasu, że możnaby coś zrobić, że tyle rzeczy oczekuje na zrobienie, że... i tak dalej i tak dalej...

Ale dziś o poranku uspokoił mnie Pan. Moje owce słuchają mego głosu i idą za mną... Z cierpliwością i powoli. Nie ma pośpiechu. Wszystko zdążymy... Głos Pana... Głos, w którym chcę się zasłuchać. Głos, który fascynuje, pociąga... Głos Pasterza...

Wczoraj ten głos wybrzmiał w mojej duszy jakoś mocniej, kiedy Pan powiedział ustami jednej z sióstr podczas adoracji - idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody... A wieczorem oglądając jakiś powołaniowy filmik (wszak tydzień modlitw o powołania się rozpoczyna) natknąłem się na zdanie - tam, gdzie my dopiero przyjdziemy, Ty już jesteś... Dziś zaś spotkałem o. Jarosława, naszego generalnego asystenta do spraw misji, który dużo nam opowiadał o Indiach... Słyszę głos Pasterza... Od miesięcy weń się wsłuchuję... Staje się on coraz bardziej natarczywy... Jeszcze niejasny, jeszcze nie do końca wyraźny, jeszcze nie ubrany w konkretne słowa, a może wciąż niesłyszany przez różne zagłuszacze...

I choć na razie nie czuję, żeby Pan wzywał mnie do gwałtownych zmian w moim życiu, to dziś powiedziałem Mu - "bez odbioru"... Mów Panie, bo sługa Twój słucha i chce słuchać. Na zawsze chcę być do Twojej dyspozycji i być tam, gdzie Ty chcesz, abym był... Ty wszędzie jesteś ten sam. I w dalekich Indiach, gdzie biskup naszym braciom w Kalkucie, w nowej placówce powiedział "szeptajcie tym ludziom o Jezusie". I w Wietnamie, gdzie jeden z naszych ojców z takim powodzeniem otwiera kolejne leprozoria dla chorych na trąd. I w tak wielu innych miejscach, gdzie wciąż nie ma komu sprowadzić Cię na ołtarz... Mów Panie... I naucz mnie słuchać...