Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

po prostu żyć... taki jest plan!

2013-04-15

Mili Moi...

No i rozpoczęliśmy kolejny tydzień nauki i pracy... Ależ to durnowato brzmi... Trochę jak kazanie zaczynające sie od słów - w dzisiejszych czytaniach usłyszeliśmy... Taki jestem zainspirowany... błędami kaznodziejskimi. Bo właśnie niedawno omawialiśmy treści didaskalijne w homilii (czyli to wszystko, co powinno składać się na pogłębienie teologiczne głoszonego kerygmatu - czyli tej istotnej treści zbawczej). Oczywiście w związku ze wspomnianym wykładem omawialiśmy błędy w tej kwestii - choćby nieobecność takiego pogłębienia w homilii, czy dydaktyzm, tudzież doktrynalizm... A naszym zadaniem domowym było odnalezienie przykładu dla wyżej wspomnianych błędów w dostępnych kazaniach... Zajrzałem więc do internetu na strony serwujące propozycje kaznodziejskie. Miałem trochę kłopotów z ich znalezieniem, ponieważ nigdy tego nie robię. Ale udało się... I przeżyłem wstrząs... Bo okazało się, że te strony są pełne tekstów, o których można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że są homiliami (o treściach didaskalijnych już nie wspomnę). Przeraża mnie, że są księża, którzy z tego korzystają, ale chyba jeszcze bardziej - że są tacy, którzy to tworzą (sic!)

 

Ale znów sie rozpędziłem i rozemocjonowałem 🙂 niepotrzebnie zupełnie... Na ukojenie wszelkich nerwów wybrałem się wczoraj do Kazimierza Dolnego wraz z Maciejem, werbistą, kolegą ze studiów. Połaziliśmy, odpoczęliśmy... Było cudownie, choć jeszcze niezbyt ciepło. A żeby było weselej, to w piątek znajdę się tam znowu, ponieważ prowadzę dzień skupienia dla sióstr betanek. W sobotę zaś, w Lublinie, dla dziewcząt u sióstr kapucynek... No i tak prawdą, a Bogiem - nie wiem kiedy czytać książki. Ale głoszenie Słowa, jak dziś stwierdził mój przełożony, należy traktować priorytetowo. W pełni się z nim zgadzam. A jak to powiadał jeden z moich spowiedników - jeździj, póki chcą cię zapraszać, bo przyjdzie czas, że już nigdzie nie będą cię zapraszać. Wtedy odpoczniesz 🙂

A myśląc o Słowie... Dziś jest mowa o tłumie, który zauważył, że nie ma Jezusa. Zapytałem samego siebie, czy ja dostrzegam te chwile w swoim życiu i jak szybko mi się to udaje. Bo próżno łudzić się, że w moim życiu Jezus nigdy nie znika, że nie usuwa się na bok... Zawsze tak jest, kiedy wybieram po swojemu, kiedy wydaje mi się, że wiem lepiej, kiedy staram się przeforsować swoją wolę. On znika z horyzontu... Pomyślałem czy te wszystkie wysoce atrakcyjne, zewnętrzne sprawy nie przysłaniają mi Jego obrazu. Bo może wcale nie chce mi się Go szukać. Bo może jak w jakimś starym dobrym małżeństwie mówię sobie - przecież On wróci... Ależ to byłoby naiwne. Bo w istocie problemem nie jest Jego odejście, ale moje, które dokonuje się wcześniej. Moje odejście ku sobie samemu. Ku moim decyzjom, tylko moim... Ku moim oczekiwaniom, tylko moim... Ku materii, która przecież powinna być na moich usługach. Ku pełnemu brzuchowi i poczuciu bezpieczeństwa...

A gdyby tak... Zacząć życie od nowa... Z pustymi półkami, bez 56 podkoszulek, 3 kurtek, 5 par butów... Gdyby rzeczywiście odejść od tego ludzkiego czysto poczucia bezpieczeństwa ku ofierze. Dać się ogołocić... Jak wówczas inaczej "smakowałaby" Eucharystia!!! I nagle wszystko stałoby się znacznie bardziej realne... Odarte z tego, co zbędne, bez czego można żyć... ŻYĆ!!! Bo o to przecież Jemu chodzi najbardziej - ŻYĆ!!! Taki jest plan...