Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

krzyż i nadzieja...

2013-04-09

zdj.za:http://www.hallelujah.pl/czytelnia/bog-wiara-rozum

Mili Moi...

No i zaczęło się studiowanie... Nie jest łatwo wskoczyć w rytm wykładowy po tak długiej przerwie. Ale robimy co w naszej mocy... Cykl "nauczyłem się dzisiaj" kontynuujemy. Na jednym z wykładów dziś dowiedziałem się, że - ... gdy powracamy do naszej rzeczywistości, jak Odyseusz do własnej Itaki, jesteśmy jak on mądrzejsi o przeżyte dzięki literaturze doświadczenia. Poezja jest medium, które umożliwia rozpoznanie prawdy - okrutnej, bolesnej, ale prawdy o sobie... No i naprawdę zastanawiam się czasami, na jakim ja kierunku studiuje... I nie zawsze łatwo to orzec 🙂

 

Ale jest jeszcze jedna naukowa nowina... Aktywowałem się wreszcie w głównej bibliotece uniwersyteckiej... Dotąd korzystałem z bibliotek wydziałowych i zwykle mi to wystarczało, ale zaczynamy poważne działania naukowe, więc... Ja naiwny, chciałem wypożyczyć jakieś dzieło, poszedłem do biblioteki i okazało się... że nie można. Trzeba książkę zamówić przez internet i dopiero wówczas się udać... No ja się w tym nowoczesnym świecie gubię 🙂 A co mnie tak do tej biblioteki wysłało? Właściwie dostałem pierwsze naukowe zlecenie - artykuł o kaznodziejstwie naszego zmarłego współbrata, o. Apoloniusza Żynela. Mam już maszynopisy jego kazań... No będzie to jakieś nowe doświadczenie...

A dziś Nikodem właśnie do intelektualno - duchowego rozwoju mnie skłonił. Usłyszałem wraz z nim zawstydzające słowa Jezusa - ty, nauczyciel Izraela i tego nie wiesz? Ilu rzeczy nie wiem...? A przecież wiedzieć powinienem. Czytać, dokształcać się, rozwijać... To mój "zakichany" (mówiąc mocno kolokwialnie) obowiązek. Oczywiście staram się, ale to wszystko wciąż mało... Tak wiele czasu marnotrawię. Tyle jeszcze chciałbym się dowiedzieć. A zwojów w mózgu nie przybywa. Raczej odwrotnie... Nie wolno tracić chwil. Bo mowa o rzeczy ważnej. Od tej wiedzy może zależeć czyjeś zbawienie. Bo i wiedzą może się Pan Bóg swobodnie posługiwać, jeśli rzecz jasna Jego sługa ją posiada... A po to ona istnieje, aby ją przyswajać. I choć daleko mi do bycia "człowiekiem renesansu", to obiecałem sobie dziś, że postaram się nie marnować okazji i po prostu się uczyć... Nawet, a może zwłaszcza wówczas... kiedy mi sie nie chce 🙂

 

Drugim miejscem, które mnie zatrzymało dziś w Ewangelii jest to stwierdzenie o świeżości człowieka owładniętego Duchem... Jak wielka to świeżość... Tak, właśnie to słowo mi jakoś najbardziej "pasuje". Świeżość... Tacy ludzie wnoszą ze sobą radosny powiew, sporo optymizmu, a czasem wręcz entuzjazmu. Wszystko wokół kwitnie. Wraca nadzieja... Zaczyna się chcieć... Tak po prostu... Nie tak dawno rozmawiałem z pewną młodą kobietą i podzieliła się ona ze mną spostrzeżeniem, że nie spotyka ostatnio takich ludzi... I ja ich jakoś wokół siebie mam ostatnio dziwnie mało. Więcej zaś zmęczonych, udręczonych, zaabsorbowanych rzeczywistościami, które odwodzą ich od prawdziwego szczęścia... Czy to chwilowe? Czy może rzeczywiście jest ich coraz mniej? Może także ci, którzy takimi byli, przestali już nimi być... A ja?

Zdałem sobie sprawę, że trzeba naprawdę wołać o Ducha. Dla Boga nic nie jest niemożliwe. W poniedziałkowej scenie zwiastowania Anioł przekonywał o tym Maryję. Skoro tak, to rzeczywiście warto wołać do Niego o tę świeżość, o to pełne nadziei spojrzenie na życie, o tę zwyczajną radość z istnienia, o zdolność spoglądania w niebo...

Bo tu chyba jest problem... Wzrok utkwiony w ziemi nie jest zdolny dostrzec prawdziwego źródła nadziei... A jest nim... Wywyższony Syn Człowieczy. Patrząc na krzyż, zawsze trzeba spojrzeć w górę, oderwać wzrok od ziemi. A przy tej okazji, chcąc nie chcąc, dostrzega się Kto na nim wisi... I wraca myśl - dlaczego tam wisi? No właśnie dlatego, żebym nigdy nie musiał być smutny z powodu jakiejkolwiek beznadziei... Żebym nie tracił świeżości...