Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

są cuda trudniejsze i łatwiejsze...

2013-04-06

zdj.za:http://www.mmzielonagora.pl/artykul/iii-festiwal-pomocna-dlon-w-zielonej-gorze

 

Mili Moi...

Zmęczony, ale szczęśliwy. Tak chyba określiłbym swój dzisiejszy stan. Sporo udało mi się zrobić. Nie tylko wysprzątać chałupę, po trzech tygodniach nieobecności, nie tylko pojechać na zakupy do odległego hipermarketu (bo okazuje się, że na przykład worki na śmieci 160 litrów w mieście nie do kupienia), ale jeszcze odsiedzieć swoje w bibliotece, poszukując artykułów do zagadnień ćwiczeniowych w brzmieniu - jak korzystać z cudzych tekstów w kazaniu. W przyszłym tygodniu muszę zademonstrować na zajęciach owoc mojej pracy i takie ćwiczenia moim braciom przeprowadzić. Nawet udało mi się to dziś zaplanować i przemyśleć. A poza tym, jeszcze miła wizyta mojego kursowego kolegi Macieja...

 Miła podwójnie. Bo nie tylko spiliśmy dobrą kawkę, ale pogawędziliśmy o rzeczach ważnych. Maciej jest werbistą, więc poopowiadał mi nieco o misyjnych rzeczywistościach, a zwłaszcza w Korei, bo ten kraj jest obecnie "na językach". Trudno powtarzać te jego informacje, które ma z pierwszej ręki, od swoich współbraci, ponieważ są nieprawdopodobne i mrożące krew w żyłach. Nie do wiary jak bardzo można upodlić człowieka. Ale poza tymi bolesnymi tematami pogadaliśmy też o Słowie, jak to między homiletami bywa 🙂 I rzeczony Maciej zwrócił mi uwagę na odczytywaną od kilku dni "w odcinkach" historię uzdrowienia chromego. Otóż ciekawa jest rola Apostołów w tym cudzie. Ja to właściwie jakoś przeczuwałem, ale dziś tak wyraziście stanęło mi to przed oczami. Ich misją było uświadomić temu człowiekowi jego prawdziwe potrzeby, z których on już nie zdawał sobie do końca sprawy. Wyciągnięta ręka i marność tej wegetacji życiem zwanej. To było coś, co pochłaniało go całkowicie. Apostołowie zmieniają tę perspektywę - spójrz na nas, nie mamy srebra ani złota. Ale patrz co mamy...

I to, paradoksalnie jest jakaś odpowiedź na moje pytania dotyczące świadectwa. No właśnie o to chodzi. Pokazać co mam, a raczej Kogo mam. Mam Jezusa, bo sam mi siebie dał. I jeszcze kazał się dzielić. Wielkim zadaniem świadka jest wskazać ludziom na ich prawdziwe potrzeby, na ich rzeczywiste tęsknoty. Być może są przysypane problemami, a może wręcz przeciwnie - sukcesami i samowystarczalnością. Prawdziwe potrzeby. Te zapisane przez Boga w naszych sercach. Te, których nie sposób stamtąd wyrzucić, wyrzec się ich, zapomnieć. Czasem wyraźniej je widać z boku, z pewnej odległości. Czasem świadek odkrywa je niejako z "zaskoczenia" i sprawia, że ich posiadacz jest niemniej zaskoczony. Bo już się ich nie spodziewał... A to wszystko można robić niemal bez słów. Piotr i Jan nie używają ich zbyt wiele. Jezus pozwala im działać, aby nie tylko owe tęsknoty odkryć, ale nade wszystko - aby je zaspokoić...

Coraz to nowe wyzwania stawia Pan przede mną. Czyni mnie świadkiem w coraz to nowych kontekstach. Wspominałem, że zostałem zaproszony za Ocean. Konkretnie do Chicago (znowu). Tym razem jednak przez siostry Misjonarki dla Polonii zagranicznej. Mam przeprowadzić dla nich rekolekcje w czerwcu. A tuż po nich następne dla samotnych matek, a potem jeszcze dla dzieci. Mój ojciec prowincjał się zgodził, wygląda więc na to, że w czerwcu polecę. Świadczyć... Nie tylko słowem, ale obecnością... Na tym zapraszającym siostrom zależy i mówią o tym wprost. Czy umiem? Chcę się ciągle uczyć...