Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

pogromca Judaszów?

2013-03-27

zdj.za:http://gloria.tv/?media=372208

Mili Moi...

Wczoraj i dzisiaj towarzyszy nam ten trudny bohater Wielkiego Tygodnia. Judasz Iskariota... W tych dniach szczególnie on wysuwa się na plan pierwszy w gronie Apostołów. Tak jakby nadszedł jego czas, tak jakby ten tydzień bez niego nie mógł się dopełnić... Ile już napisano o Judaszu? Jak bardzo próbowano go zrozumieć - czasem potępiając, czasem próbując tłumaczyć jego postępowanie. Dziwny człowiek... Tkwi w gronie, które musiało go nieco irytować. Tam wszystko było takie duchowe, wszystko wiązało się z jakąś nadnaturalną nauką. A on chciał wolności, chciał zmian, chciał... wojny. Mesjasz miał zwyciężyć. Dlaczego więc zwlekał tak długo? Jeśli On jest Mesjaszem, nie można czekać, musi się objawić, musi zacząć działać... Judasz pomoże...

Jak czuł się ten dziwny człowiek, kiedy Jezus umył mu nogi i zapytał - rozumiecie, co wam uczyniłem? Jak czuł się wówczas, kiedy zdał sobie sprawe, że On wie? Co chcesz czynić, czyń prędzej - powiedział Jezus. Ten, któremu podam kawałek chleba, jest zdrajcą - dodał. Niesamowite napięcie musiało się wytworzyć w sercu Judasza. Czuł ciężar monet, które tkwiły w jego kieszeni, a jednocześnie chciał rzucić wyzwanie, chciał pokazać, że on, Judasz, dłużej czekać nie będzie, po prostu nie może... Czy nie ja Rabbi? Rabbi, zawsze Nauczyciel, zawsze tylko człowiek. To wystarczy. Nie potrzeba nam Mesjaszy niebieskich. Wystarczą ci ziemscy. Wszystko da się rozwiązać po ludzku. Takimi siłami, jakie mamy...

Czy rzeczywiście kierowała nim jakaś częściowo choćby szlachetna intencja? Czy po prostu nazbyt ludzki sposób myślenia? Czy głupota, złośliwość, arogancja...? Zawsze zastanawiam się w te dni. Jedno, co wiem na pewno - Judasz był i jest częścią Kościoła, tej wspólnoty, w której żyję. To w niej są napięcia i tarcia dotyczące misji Jezusa, tego, jak należy w Niego wierzyć. To w tej wspólnocie nie brakuje złośliwości, a może naiwności - choćby ostatnio, kiedy po jednych rekolekcjach dowiedziałem się, że gorszyłem dzieci, bo do gimnazjalistów mówiąc używałem słów masturbacja i współżycie przedmałżeńskie, a co te niewinne dzieci mogą o tym wiedzieć? Nic tylko rekolekcjonista pchnął je w kierunku grzesznych zachowań. To w moim Kościele są ci którzy próbują zmieniać świat bez Jezusa, co więcej, zmieniać sam Kościół według swojego pomysłu, bo są przekonani, że ten pomysł jest znacznie lepszy, niż jakiś archaiczny, sprzed dwóch tysięcy lat. To w moim Kościele są ci, którzy biczowaliby się za spożycie mięsa w piątek, ale akceptują prawo do szczęscia kosztem cierpień niewinnych (choćby dzieci). To w moim Kościele...

I skoro Jezus nie napluł Judaszowi w twarz, ale umył mu nogi, to ja w Wielką Środę muszę zacząć pracować nad kręgosłupem, żebym był zdolny zgiąć go i pochylić głowę nisko. Bo i ja mam obmywać nogi braciom - wszystkim - mądrym, mądrym inaczej, złośliwym, naiwnym, pysznym, aroganckim, pełnym pogardy. Wszystkim... I nie chodzi tu wcale o masochistyczną przyjemność, czy o szczególne bohaterstwo. Chodzi raczej o miłość, która nie rezygnuje nigdy. Przyjacielu, po coś przyszedł? - w ostatnim spotkaniu Jezusowych oczu z oczami Judasza nastąpił ostatni, gwałtowny przepływ miłości. Spotkał pustkę, która go pochłonęła i nie zdołał jej rozświetlić. Ale próba została podjęta. Jezus to uczynił dla swojego (mojego) Kościoła. I dla mnie... Abym nie był pogromcą Judaszów...