Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

odwagi...

2013-03-24

zdj.za:http://wielodzietni.org/discussion/763/obrazki/p2

Mili Moi...

I tak oto dożyliśmy do Niedzieli Męki Pańskiej... Kiedy dziś rano zaczynałem medytację Słowa, zastanawiałem się, który fragment wybrać z tak obficie zastawionego stołu. I w jakiś taki przedziwny, spontaniczny sposób przylgnąłem do rozprawy przed Piłatem. Jedno słowo, które towarzyszyło mi podczas lektury, które cisnęło się na usta, to słowo - upokorzenie... Jak bardzo Jezus został upokorzony przez tych, którzy w twarz rzucali Mu absurdalne oskarżenia, jak bardzo upokarzająca była świadomość, że sądzą Go ludzie, którym wydaje się tylko, że mają jakąś władzę, jak bardzo wielkim upokorzeniem musiało być to, że sędzia nie znalazł w sobie wystarczającej odwagi, żeby sprzeciwić się falującemu tłumowi...

Powiedziałem Mu dziś wprost - Panie Jezu, nie byłoby mnie na to stać... Czuję, że ja rzuciłbym się w ten tłum i zanim zostałbym rozszarpany, kilku przynajmniej straciłoby zębiska... Nie wytrzymałbym takiego fałszu, obłudy, kłamstw wypowiadanych w twarz... Te, których ja doświadczyłem w swoim życiu, nie mogą się w żaden sposób równać z tymi, które dotyczyły Jedynie Dobrego... Ja na nie wszystkie zasłużyłem moją grzesznością, Jezus nie..

Ogarnęło mnie niesamowite współczucie wobec pogardy, której doznał od Heroda, marionetkowego króla, który chciał zaimponować tym nielicznym, którzy jeszcze przy nim trwali. I wszędzie oskarżyciele. Prawdziwa godzina panowania ciemności. Tłum, który nie myśli, nie czuje, nie widzi... tylko krzyczy, podburzany przez nienawistnych pasterzy... Boże, przeraża mnie ta rola pasterzy ludu w procesie Jezusa... Jak łatwo z drogi świętości zejść w najciemniejszy mrok nienawiści, zazdrości, szaleństwa...

Każdy ma tam swoją rolę... I nikt nie jest bez winy... A ja? Zobaczyłem dziś swoje Piłatowe rozdarcie i tchórzostwo; arcykapłanową pychę i zawiść; rozwrzeszczaną bezmyślność tłumu; Herodowe szyderstwo i wzgardę... Wszystko to gdzieś we mnie jest. Poukrywane. Dotyczące różnych spraw. W różnym natężeniu. Ale jest... A On dźwiga krzyż... Cokolwiek się dzieje w moim życiu, cokolwiek ja działam - On dźwiga krzyż... I patrzy na mnie... Bez wyrzutu... Ze współczuciem... Jakby mówił - tyle rzeczy ci się wydaje... Podejdź i dotknij krzyża. Tylko on jest prawdziwy. Mój krzyż... Dla ciebie...

I zaprowadził mnie Jezus dziś do kratek konfesjonału... I rozpoczęliśmy Wielki Tydzień... Odwagi!!! Odwagi...