Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Francesco...

2013-03-14

zdj.za:http://www.fronda.pl/a/ojciec-jorge-ojciec-swiety-franciszek-i,26877.html

Mili Moi...

Wczoraj wieczorem zakończyłem rekolekcje wielkopostne we Włocławku, w parafii księży orionistów. Trzydzieści jeden nauk rekolekcyjnych w cztery dni. To wszystko sprawia, że jestem nieco zmęczony fizycznie, ale zregenerowany psychicznie. Wielu wątpi, ale ja naprawdę podczas rekolekcji duchowo i psychicznie odpoczywam. Dziś piszę już z Gdańska, gdzie za chwilę rozpoczynam dzień skupienia dla sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, jutro katecheza dla moich świeckich przyjaciół ze wspólnoty, która zrodziła się po rekolekcjach ewangelizacyjnych przeze mnie prowadzonych, a w sobotę mamy zaplanowany dzień skupienia dla dziewcząt. Od niedzieli zaś rekolekcje wielkopostne w parafii św. Stanisława Kostki w Oliwie. A zatem jeszcze nieco pracy przede mną.

 

Wczoraj we Włocławku dwa miłe wydarzenia. Otóż po pierwsze siostry Wspólnej Pracy Maryi Niepokalanej poprosiły mnie o poprowadzenie rekolekcji w ich zgromadzeniu - czyli to "co tygryski lubią najbardziej" (rekolekcje). Ale najzabawniejszy jest termin - 2015 rok. Muszę naprawdę założyć kalendarz z opcją kilkuletniego wyprzedzenia... Bo podobno tak trudno znaleźć dobrego rekolekcjonistę 🙂 (niestety moje skromne obserwacje zdają się potwierdzać obserwację sióstr)

Po drugie, i to oczywiście wydarzenie, którym żyje cały świat - wybór papieża Franciszka. Celebrowałem Eucharystię o godzinie 18, na zakończenie rekolekcji, kiedy pod koniec wpadł młody chłopak, który w salce przykościelnej z grupą obserwował wyniki konklawe i dał mi znak, że mamy biały dym. Za chwilę potwierdził to jeden z duszpasterzy. A ja, pewnie pierwszy i jedyny raz w życiu, mogłem publicznie zawołać - Habemus Papam. Ludzie bardzo się ucieszyli, zaczęli spontanicznie klaskać. Zaśpiewaliśmy Te Deum...

Potem było jeszcze spotkanie o godzinie 20, więc nie mogłem śledzić pierwszego publicznego wystąpienia. Dopiero schodząc z ambony dowiedziałem się, że mamy papieża Franciszka... Właściwie nie miałem żadnych wątpliwości, że to imię odwołuje się do naszego świętego Ojca z Asyżu, choć nie wiedziałem nic o kardynale wybranym przez konklawe, ani o innych "kandydatach". Byłem przez głoszone rekolekcje jakby nieco poza światem, a już na pewno poza medialnymi domysłami. Natychmiast, kiedy tylko usłyszałem - papież Franciszek, pojawiło się we mnie niesłychanie dużo skojarzeń, symboli i myśli, które z tym imieniem, a raczej z noszącym je w XIII wieku Ojcem się wiążą. Wiem, że dziś wszyscy na ten temat piszą i nie jest moją ambicją dodawanie czegoś od siebie, ale jednak sie podzielę...

 

Dla mnie, jako franciszkanina, to przede wszystkim niezwykłe zdumienie. Odczytuję ten fakt najpierw bardzo osobiście. Pan Bóg pokazuje ogromną aktualność naszego charyzmatu we współczesnym świecie, a w papieżu daje nam wzór i nauczyciela, który z pewnością nam ten nasz franciszkański charyzmat przybliży i, wierzę głęboko, w mocy Ducha Świętego, również go w nas odnowi. Po wtóre, to niesłychane, bo ja od wielu lat mam przekonanie, że czasy, w których żyjemy przypominają bardzo czasy świętego Franciszka... Tylko kogoś takiego jak Franciszek nie bardzo dostrzegałem. Wczoraj, mam szczerą nadzieję, "nowy Franciszek" się pojawił. I wreszcie - jeśli papież przyjmując imię Franciszek daje do zrozumienia, że chce kontynuować misję naszego Świętego Ojca, to we mnie jest tylko jedno pragnienie - pomóc mu, być do Jego dyspozycji, czuwać i odpowiadać na jego słowo. Oczywiście każdy papież mógłby na to liczyć, bo tego nas nauczył święty Franciszek. Ale papież Franciszek... natychmiast zdobył szczególne miejsce w moim sercu i jestem z nim całym sercem... Ileż znaczeń kryj się pod tym imieniem - ubóstwo, pokora, braterstwo, prostota, radość... Mój Boże... Moglibyśmy mnożyć i mnożyć. W każdym razie - Ojcze Święty, na mnie możesz liczyć!!!

 

A swoją drogą obserwuję jednym okiem i jednym uchem słucham komentarzy do wczorajszych wydarzeń i czasem mnie one śmieszą, ponieważ są niesłychanie banalne i powierzchowne. Jest wielu ludzi, którzy silą się na bycie ekspertami w dziedzinie, o której nie mają bladego pojęcia. Nawet słownictwo, którego używają pasuje do opisywanych faktów, jak przysłowiowa pięść do nosa... Pomyślałem, że to jakoś mocno się wpisuję w tajemnicę dzisiejszego Słowa. Logika newsu sprawia, że dziś jutro i pojutrze będą się wszystkie gadające głowy zastanawiać nad "fenomenem", niespodzianką", "nową polityką", "nowym rozdaniem"... Ale za kilka dni to przeminie. Bo papież Franciszek przestanie być newsem. Jak powiada dziś Jezus o Janie Chrzcicielu - chcieliście się nim cieszyć przez krótką chwilę. Jakby mówił - nie potraficie odczytać całej prawdy o nim, nie potraficie się szczerze i trwale ucieszyć tym, co dobre. Nie umiecie odnajdywać radości, ba, nie chcecie jej odnaleźć. Wolicie być w drodze i wciąż szukać, użalając się, że nie możecie znaleźć. Szukacie, a modlicie się, żeby nie znaleźć. Badacie Pisma i mnie nie znajdujecie - mówi Pan. Nie przyjmujecie mnie, kiedy przychodzę w imię Ojca, podczas gdy nie macie najmniejszego problemu z przyjęciem tych, którzy przychodzą w swoje imię i was zwodzą...

 

Bolesne te słowa Jezusa. Ale trudno odmówić im prawdy, zwłaszcza obserwując współczesność, która goniąc swój własny ogon kąsa wszystkich, którzy ośmielają się twierdzić, że jest to pozbawione sensu. Papież Franciszek nacierpi się jeszcze od kąsających ujadaczy... Co do tego nie mam wątpliwości. Tym gorliwszą modlitwę wznosze ku Chrystusowi - zachowaj Panie tego, który ma się stać stróżem Twojej prawdy, zachowaj Sternika Twojego Kościoła...