Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

winnica należy do Niego...

2013-03-02

zdj.za:http://kolumber.pl/photos/show/golist:2302

Mili Moi...

Ostatnie dni to i ostatnie szlify przed rekolekcjami, które rozpoczynają się już jutro. Zaczynamy od parafii księży orionistów w Warszawie. Kolejny raz poczyniłem obserwację, która chyba niedwuznacznie świadczy o tym, że się starzeję. Jeszcze kilka lat temu miewałem siedem serii rekolekcji w Wielkim Poście i nie wydawało mi się to jakimś nadzwyczajnym obciążeniem. W tym roku mam zaledwie trzy, a przeżywam to, jakbym miał co najmniej siedem, albo więcej. Fakt, że tegoroczne są "duże" - to znaczy czeka mnie przy nich sporo pracy, ale mimo wszystko. Aż mi za siebie wstyd 🙂 Ale może wystarczy poczuć wiatr w żaglach, wystartować i wszystko minie... Zobaczymy. Ruszam pod wieczór, tuż po dniu skupienia, który mam jeszcze dziś u sióstr kapucynek dla dziewcząt. No taka mała kumulacja. Mobilizująca...

 

Mój ulubiony okres roku kościelnego nabiera rozpędu. Uwielbiam Wielki Post z właściwymi dlań nabożeństwami, głębokimi śpiewami. No i wczoraj, jak na piątek przystało, wybrałem się na Drogę Krzyżową do jednego z pobliskich kościołów. Ksiądz zapowiadał stacje ze śmiertelną powagą, ale czy to dla ocalenia jakiejś przez siebie założonej konwencji, czy to dla skrócenia całości, używał tytułów, które miały wyrażać istotę, ale były o połowę krótsze. Czyli na przykład przy stacji piątej padła zapowiedź - Szymon, przy szóstej - Weronika, przy ósmej - Niewiasty... Ale kiedy przy stacji trzynastej zapowiedź brzmiała - Zdjęcie, to trudno było powstrzymać uśmiech. Chyba nie jest to jednak najlepszy sposób na zaoszczędzenie czasu, bo nawet poważny głos i grobowa mina duszpasterza nie pomogły... Wyobraźnia daleko odbiegła od pasyjnych treści.

 

Wczoraj myślałem sobie o tym, że nie powinienem być złodziejem. Obraz tej winnicy oddanej w dzierżawę rolnikom, którzy próbują ją zawłaszczyć i uczynić swoją można bardzo łatwo odnieść do świata, "do nich", do innych. W ten sposób łatwo o powierzchowne podejście do Słowa, choć w rzeczy samej skojarzenia się same narzucają. Świat, który odcina się od swojego Stwórcy musi zginąć prędzej, czy później. Jan Chrzciciel mówił - oto siekiera do korzenia jest przyłożona. Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. Ale nie o świecie i jego szeroko rozumianych problemach myślałem nad tym Słowem. Raczej o swoim złodziejstwie, o zawłaszczaniu różnych różności dla siebie. W sensie materialnym jest to pewnie mniejszy problem, bo życie zakonne chroni przed wieloma zachowaniami. Chociaż jestem w trakcie lektury listów o. Maksymiliana Kolbego z Japonii i wczytuję się ze zdumieniem w rozumienie ubóstwa, które on w sobie nosił. Poważnym zarzutem, który stawia jednemu ze swoich współbraci, który wraz z nim misjonarzuje jest fakt, że ten zawłaszczył sobie wiklinowy fotel, jeden z dwóch, które pewien Japończyk ofiarował im w darze, a których używali przyjmując gości. Jest to dla Maksymiliana jeden z ważnych powodów, które wskazują na konieczność powrotu owego ojca do Polski, ponieważ jego zły przykład znacząco wpływa na zakonną dyscyplinę braci. Podobnie jest z kolejnym misjonarzem, który chce otrzymać książki "do własnego użytku". Nie bardzo mieści się to w głowie Maksymilianowi - jak to do własnego użytku? Kiedy się rozejrzałem po swojej zakonnej celi, zdałem sobie sprawę jak bardzo pogalopowaliśmy "do przodu" przez te raptem osiemdziesiąt lat. Nie mam wcale przekonania, że we właściwym kierunku. Co oczywiście nie zmienia faktu, że to ja sam jestem za swoje ubóstwo odpowiedzialny i rzeczy, które posiadam "do własnego użytku", ich ilość, zależy tylko i wyłącznie ode mnie.

 

Ale nie to mnie zajęło najbardziej. Raczej kwestie wewnętrzne, psycho-duchowe. Bo tu złodziejstwo jest bardziej subtelne, ale i chyba częstsze. Związane niejednokrotnie z innym nadużyciem, a mianowicie z wymuszeniami. Powodem tego złodziejstwa bardzo często jest zazdrość - no bo przecież inni mają lepiej, ich Pan Bóg kocha bardziej, do niego się ludzie uśmiechają, potrafi wszystko załatwić, jest bardziej kontaktowy, zna się na tym lepiej i tak dalej, i tak dalej... Oczywiście wiąże się to najczęściej z brakiem wdzięczności za siebie i swoje życie. No bo jeśli jestem skupiony na innych i na tym, co oni mają, a czego ja nie posiadam, to rzecz jasna nie dostrzegam tego wszystkiego, co mam i co jest pięknem mojej osoby. Wszystko to rodzi frustrację i chęć posiadania - talentu, daru, cudzej sympatii, akceptacji... Nakłada się to na nasze, często niezaspokojone potrzeby i powstaje z tego koktajl wyjątkowo niesmaczny. Zaczyna się wymuszanie. Jeśli mnie nie chwalą, to muszę ich do tego skłonić, sprowokować, zmusić, albo samemu się pochwalić. Jeśli mnie nie akceptują i nie darzą sympatią, to sprawię, żeby się przynajmniej mnie bali i w ten sposób choć namiastkę szacunku zdobędę. Jeśli na czymś nie za bardzo się znam, to i tak będę udawał, że jestem ekspertem, żeby nie stracić w cudzych oczach. Zaczynam władać rzeczywistościami, które nie są moje, nie mogą należeć do mnie, nigdy nie będę ich właścicielem. Oczywiście nie jest to wielce satysfakcjonujące, rodzi jeszcze głębszą frustrację i prowadzi do jeszcze większej niewdzięczności wobec Ojca... A najgłębiej za tym ukryta jest chyba niewiara w to, że On kocha i może zaspokoić wszystkie moje potrzeby. Wcale nie muszę kraść, zawłaszczać, wymuszać. Wcale nie muszę udawać boga... W mojej medytacji doszedłem do słów papieża Benedykta XVI, który powiedział u swoich początków na Stolicy Piotrowej - Pan powołał skromnego pracownika winnicy Pańskiej... I nie było w tych słowach cienia przesady, czy fałszywej pokory. Dowiódł tego przez owe osiem lat. To jakiś świadek wobec tej wczorajszej Ewangelii - winnica nie jest moja. Pan jest jej właścicielem. Właścicielem winnicy mojego życia...