Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

czy naprawdę chcesz nim być?

2013-02-26

zdj.za:http://www.polskieradio.pl/8/2382/Artykul/736007,Brat-naszego-Boga

Mili Moi...

Kolejny dzień studiowania za mną. Chyba dobry dzień, bo wydaje się, że udaje mi sie powoli przekonać mojego promotora pracy doktorskiej do mojego tematu, który zrodził mi się w sercu już jakiś czas temu. Pisałem już o tym. Niemniej pojawiły się nowe motywy, które jeszcze bardziej skłaniają mnie do zajęcia się ewangelizacją u świętego Ojca Maksymiliana Kolbego (bo o tym temacie mowa). Po pierwsze, w przyszłym roku minie 120 rocznica jego urodzin. Po drugie, nasza właśnie niedawno zakończona Kapituła Generalna zaleciła odnowienie ducha kolbiańskiego również przez naukowy namysł nad tym dziedzictwem. Oczywiście o Maksymilianie już wiele napisano i właśnie to chyba była główna wątpliwość mojego profesora - może nie należy wyważać otwartych już drzwi. Ale w moich obserwacjach i badaniach nie napotkałem na wyczerpujące i poważne badania na wspomniany wyżej temat. A wobec mojej stanowczej deklaracji, że zamierzam się tego tematu trzymać "jak pijany płotu", mój promotor stwierdził, że skoro tak, to chyba nie będzie mnie od tego płotu odrywał. Mam nadzieję więc, że dokona się to wszystko według mojego zamysłu. A tak naprawdę mam nadzieje, że on nie jest do końca mój, ale wynika z jakiejś inspiracji samego Ojca, który czuwa nad wszystkim. Nawet nad takim drobiazgiem jak moja przyszła i ewentualna praca doktorska 🙂

 

Wy zaś wszyscy braćmi jesteście... Te słowa dziś mnie zatrzymały i znów odesłały do głębokiej przenikliwości świętego Franciszka. Dlaczego on się tak upierał, żeby franciszkanie pozostali przy tytule "bracia"? Wydaje mi się, że znał naturę człowieka, który ma jakieś wewnętrzne pragnienie panowania i władzy. Tytuł "ojciec", który ma rzecz jasna swoją długą tradycję i piękne znaczenie teologiczne, stawia jednak nieco ponad... Nie tylko wiąże się z jakąś szczególną odpowiedzialnością, ale nade wszystko daje jakąś szczególną władzę nad dziećmi. Franciszek zaś pragnął, aby jego bracia byli prawdziwymi braćmi całego stworzenia. Aby stojąc w szeregu, a nie poza nim, czy ponad nim, podążali za Chrystusem nie zgrywając mędrców w Jego szkole, ale czując się takimi samymi uczniami jak reszta stworzeń świadomych, oraz doświadczając tej samej zależności, jak wszystkie inne stworzenia istniejące z miłości Bożej...

 

Będąc "ojcem" tak łatwo wejść w system nakazowo - rozdzielczy, tak łatwo popaść w pychę, o której dziś Jezus z taką stanowczością mówi, której się sprzeciwia. oczywiście nie jest to nieuniknione i nie musi dotykać wszystkich. Ale zdaje się, że tego realnego zagrożenia Franciszek chciał uniknąć. Oczywiście rzecz nie w samym tytule, ile raczej w świadomości i w woli. W pragnieniu przeżywania tego braterstwa. Ja zdałem sobie sprawę, że dopiero teraz, przy głębokim namyślę, odkrywam wartość naszego charyzmatu, ale także jego ogrom i trudność, którą w sobie zawiera. Pierwsze lata w zakonie naznaczone są zawsze entuzjazmem i nie widzi się tych trudności. Jednocześnie, najczęściej rozumienie tych spraw obarczone jest pewną powierzchownością. Dopiero, kiedy wchodzi się w głąb widać jak bardzo to wymagający sposób życia. Jeśli, rzecz jasna, potraktuje się go poważnie. Braterstwo zaś, to prawdziwe, jest chyba jedną z trudniejszych kwestii franciszkańskich... Wy zaś wszyscy braćmi jesteście... Widzę dziś Franciszka stojącego przede mną i pytającego - A ty? Chcesz być bratem? Czy naprawdę chcesz nim być?