Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

próbuj, próbuj, próbuj...

2013-02-23

zdj.za:http://www.polsport.eu/pl/o/Poprzeczka-do-skoku-wzwyz-wyczynowa

Mili Moi...

Przepraszam za małą przerwę, ale rozpoczął się sezon podróżniczy. Wczoraj musiałem udać się do Niepokalanowa po część gadżetów związanych z rekolekcjami dla dzieci. Tak to już jest, że przynajmniej dla nich ten przekaz musi być bardziej urozmaicony. Wkrótce zaś rekolekcje i ponad 1000 dzieciaków na trasie, więc trzeba się brać do dzieła. Podróż zajęła mi cały dzień, choć to nie jest aż tak daleko. Ale obrazki na drodze - mrożą krew w żyłach. Widziałem wczoraj sytuację, której normalny kierowca pewnie by nie wymyślił. Nie wiem kto siedział za kółkiem, ale nabrałem wątpliwości, że to był przedstawiciel rodzaju ludzkiego. Stał człowiek Peugeotem Partnerem z przyczepą przy środkowej linii jezdni i usiłował skręcić w lewo na stację benzynową (w miejscu niedozwolonym zresztą). Minąłem go pięknie prawą stroną, po czym on natychmiast wrzucił prawy kierunkowskaz i odbił całkiem do prawej strony, a potem bez uprzedzenia zaczął... zawracać!!! Na ruchliwej drodze... Ten jadący za mną, nie miał żadnych szans... Wyskoczył z drogi, ściął znak drogowy, zatrzymał się w głębokim rowie... Na szczęście nic mu się nie stało, ale auto w opłakanym stanie. Winowajca odjechał... Dobrze, że jest CB Radio. Po chwili numery gościa trafiły do odpowiednich służb. Koszmarne pomysły. Jestem za dożywotnim odbieraniem prawa jazdy wobec takiej bezmyślności...

 

A dziś w nocy znów przejażdżka, tym razem do Sztumu. Tam z krzyżackiego zamku wypożyczam pozostałą część przedmiotów, które posłużą mi do przeprowadzenia rekolekcji dla dzieciaków. Zadanie trudne, bo muszę obrócić tego samego dnia, więc będzie to dość męczące. Ale mam starą zasadę, że nie zgrywam tytana na drodze. Kiedy pojawia się senność, to nawet 20 minut drzemki na poboczu daje zdumiewające efekty. Nigdy ich sobie nie odmawiam.

 

Dziś natomiast ciekawe i nowe doświadczenie. Mianowicie dzień skupienia dla Stowarzyszenia Rodzin Nazaretańskich. Mam im nieco powiedzieć o teologii Wielkiego Postu. Przyznam, że dla rodzin jak dotąd nie miałem zbyt wiele okazji głosić, więc przyjmuję to jako nowe wyzwanie i zaproszenie od Pana. Zobaczymy co z tego wyniknie.

 

A poranne Słowo świeże jak każdego dnia. Miłość bez granic. Miłość bez zasługiwania, bez płacenia w jakikolwiek sposób, bez odwdzięczania się, bez żebrania, bez pracowania na nią... Zdałem sobie sprawę, że jest we mnie tęsknota za taką miłością, za dawaniem właśnie takiej, choć uświadomiłem sobie, że nie jestem w stanie nawet myślą ogarnąć konsekwencji właśnie takiego miłowania. Nie zawsze musiałyby być one najłatwiejsze. Dlaczego? Ponieważ większość ludzi nie jest przyzwyczajone do takiej miłości. A co za tym idzie, albo szukają w niej podstępu, albo mimo wszystko próbują jakoś za nią "płacić", bo wówczas czują się lepiej. Nie umiemy brać za darmo, nie umiemy przyjmować. Bo wówczas trzeba uznać swoją biedę i niemoc w jej zaradzeniu. Tylko ktoś inny może mnie obdarować. I nic za to nie chcieć...

 

Zdałem sobie sprawę, że ta miłość dla mnie samego nie jest łatwa. Ale jej odkrycie jakiś czas temu doprowadziło mnie do tego punktu w jakim jestem dziś, a jest to punkt szczęśliwy. Dotknęło mnie dziś bardzo, że tak wielu ludzi na tym świecie nie zna jeszcze tego Oblicza Miłości, ze tak wielu jest pozbawionych tego nadprzyrodzonego szczęścia. Jeszcze bardziej przeraziłem się, kiedy pomyślałem sobie jak wyglądało by moje życie bez tej miłości. Takie odkrycia zwykle sprawiają, że mam ochotę wyskoczyć z fotela i coś zrobić... Nie zawsze wiem co, ale mam przekonanie, że nie można marnować ani chwili, że życie jest zbyt krótkie na siedzenie w fotelu, że ten głód świata można zaspokoić tylko dzieląc tę miłość, którą samemu się odkrywa...

 

Jaka ona jest? Ano to miłość, która daje słońce i deszcz wszystkim, ponieważ wierzy... Wierzy w człowieka i jego szansę. Bóg, który zna naszą konstrukcję, który nas ukształtował, zaplanował, stworzył, doskonale zna nasze możliwości i wie do jakich szalonych przemian jesteśmy zdolni. A zatem dla Boga nie ma nic niemożliwego. podobnie dla człowieka zjednoczonego z Bogiem, zanurzonego w Bogu, również nie ma rzeczy niemożliwych. Odkrywając źródło miłości nadprzyrodzonej, Bożej, stajemy się zdolni do wielkich rzeczy. A jedną z największych jest naśladowanie Boga w Jego miłości. Czyli wiara w człowieka. Kochać tych bliskich jest szczególnie trudno. Widząc, że tyle razy mieli szansę się nawrócić, a tego nie czynią, doświadczać konsekwencji tego ich nienawrócenia... Ileż cierpliwej miłości potrzeba. Pokrewieństwo to podobieństwo - stwierdził dziś jeden z moich komentarzy biblijnych... Jeśli jestem synem Ojca, to mam się stawać coraz bardziej podobny do Niego...

 

Bądźcie więc wy doskonali, jak Ojciec. Niemożliwe? Po ludzku całkowicie niemożliwe... Ale to nie jest zła nowina. Raczej perspektywa rozwoju... Poprzeczka zawieszona wysoko, czas na jej pokonanie i źródło siły, które jest niewyczerpane. Teraz tylko... próbować...