Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

mój Ojciec w niebie...

2013-02-19

zdj.za:http://emaluszki.pl/193_tata_wzor_dla_dziecka.html

Mili Moi...

No i się zaczęło... Zupełnie nowy semestr przed nami. Nowe perspektywy, nowe przedmioty i czas, który nieubłagalnie zmierza do przodu. Oczywiście to jest przerażające właściwie tylko w jednym aspekcie, a mianowicie wobec pytania naszego profesora - a co księża zrobili podczas ferii zimowych dla swoich przyszłych doktoratów? Oczywiście coś tam zrobiliśmy... Ale z pewnością mniej, niż planowaliśmy i mniej, niż powinniśmy byli zrobić... No ale nie traćmy ducha, choć nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie miało być lepiej. Wszak Wielki Post nabiera tempa i wkrótce rekolekcje. Rozpoczynam za niecałe dwa tygodnie w Warszawce. To moje pierwsze rekolekcje w stolicy... Mam nadzieję, że nie zemdleję na ambonie z wrażenia 🙂

 

Dziś nauczyłem się, że kaznodzieja "niczym królewicz ma pocałunkiem zbudzić śpiącą królewnę dogmatu". Zacząłem się zastanawiać czy studiuję homiletykę, czy lirykę kaznodziejską. Oczywiście to jest cytat z jakiegoś arcymądrego teologa, którego nazwiska nie zapamiętałem. Ale wesoło czasem na tych naszych wykładach jest 🙂 A dziś był jakiś szczególnie trudny dzień. Może dlatego, że do Lublina wróciła zima i trochę nas to wszystkich przygnębiło. Ale przetrwamy i to...

 

A Słowo mnie dziś zatrzymało przede wszystkim na stwierdzeniu, że wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go prosicie. Jeśli tak jest, a wierzę Jezusowi, to zacząłem się zastanawiać dlaczego czasem przeżywam moje dni, jakby On o niczym nie wiedział. To znaczy - jakby wszystko zależało ode mnie, jakbym to ja był jedynym odpowiedzialnym za mój los, jakbym to ja sam musiał o wszystko zadbać. Może to dlatego, że tak trudno wyobrazić sobie, umysłem ogarnąć, Boga, który panuje nad wszystkim, który ogarnia te miliardy ludzi i odpowiada na każdą potrzebę i słucha modlitw i w każdej dziedzinie jest "zorientowany". To po ludzku trudno zrozumieć, bo przecież kiedy patrzę na siebie i na tych, którzy wokół, to widzę problem z zapamiętaniem kilku terminów, z ogarnięciem kilku numerów telefonów, z przypomnieniem sobie skąd znam tę sympatyczną panią, która się na ulicy tak szeroko do mnie uśmiecha (potem się okazało, że to pani z dziekanatu... i taki uśmiech!!! 🙂 A Bóg zna wszystkie moje potrzeby ( i pozostałych miliardów istnień ludzkich) zanim jeszcze znajdą się na moim języku. Mało tego - On jest w stanie na nie odpowiedzieć, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Jak się tym nie zachwycić?! Jak się nad tym nie zatrzymać?!

 

A drugie słowo, które mnie zawsze zatrzymuje na sobie to... Ojciec. Nie będę po raz kolejny przypominał dlaczego, ale dziś nieco w innym kontekście o nim pomyślałem... Otóż zdałem sobie sprawę, że ja przecież odkryłem Boga jako Ojca, że zafascynowałem się Nim w moim życiu, że odczułem, doświadczyłem Jego obecności. A ta nasza relacja była bardzo żywa. No właśnie - była... Chyba najżywsza, kiedy byłem nastolatkiem i kiedy Ojciec był mi najbardziej potrzebny. Wtedy jakoś najbardziej czułem Boga jako Ojca. Potem u początku życia zakonnego. A dziś? Trochę to we mnie osłabło. Trochę... Może to też konsekwencja tego, że odłożyłem na półkę temat mojego ziemskiego ojca i od jakiegoś czasu się nim nie zajmuję, może także dlatego, że mniej reflektuję nad swoim własnym ojcostwem, bo i mniej sytuacji duszpasterskich, w których mógłbym nim posługiwać. Może to wszystko sprawia, że i temat Boga Ojca jakoś mniej mi się narzuca. Pomyślałem sobie, że tęsknię bardzo za taką wielką świeżością tej relacji, za takim szczerym i ufnym, bardzo prostym i dziecięcym przychodzeniem do Niego ze wszystkim. Dawniej tak było, dziś tak bywa... Wyzwanie i zadanie... Tęsknota pomoże, bo w tęsknocie drzemie wielka siła. I tej siły nie muszę budzić książęcym pocałunkiem. Ona budzi się we mnie sama...