Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

nie warto...

2013-02-17

zdj.za:http://www.weranda.pl/component/content/article/6473

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z pierwszych w tym roku Gorzkich Żali. Wybrałem się na nie do kościoła akademickiego i właściwie dotarłem na ostatnią chwilę. Obawiałem sie, że nie będę miał gdzie usiąść - kościółek raczej mały. Ale niestety... Moje obawy okazały sie próżne. Miejsca były. Mocno mnie to zasmuciło, bo Gorzkie Żale to chyba najmniej cenione przez młodych nabożeństwo. Może dlatego, że tekst tak starodawny (ale przecież Godzinki również), a może dlatego, że my nie potrafimy ukazać wartości tego nabożeństwa.

 

Ciarki mi po plecach przeszły, kiedy zabrzmiały pierwsze słowa - Gorzkie żale przybywajcie... Kiedy w zeszłym roku głosiłem rekolekcje w Kanadzie, niestety nie w każdą niedzielę to nabożeństwo sie odbywało, a nawet kiedy śpiewano, to zwykle w południe, a to jednak zupełnie inny nastrój. Jestem więc "wyposzczony" od Gorzkich Żali i z tym większa gorliwością na nie przychodzę. Uwielbiam nie tylko treści pasyjne (może to moja franciszkańska jednak dusza), ale również kazanie, które bywa dla mnie okazją do słuchania. Dziś słuchałem z wielką uwagą, ale... Czy ja zawsze muszę mieć jakieś ale? Czy naprawdę jestem tak krytyczny? Bardzo młody ksiądz. Niewątpliwie przygotowany, ale niewolnik kartki. Zrobił nam przegląd malarstwa światowego. Były slajdy rzucane na ścianę, były daty, okoliczności życia malarzy, cytaty z książek, wiersze... A Jezus? Stał na ołtarzu, ale w kazaniu Go było mało. Dowiedziałem się, że malarze odchodzili od zmysłów próbując namalować Umęczonego Jezusa, że Brat Albert był częstym gościem w domu Heleny Modrzejewskiej, że gdy Dali malował Ukrzyżowanego to było tak zimno, że musiał włączyć ogrzewanie i obawiał się, że coś stanie się z obrazem... Całą masa informacji, która raczej byłaby dobra na wykład akademicki z historii sztuki. A w tak zwanym międzyczasie rzucano na ścianę sceny z "Pasji" Gibsona. No trochę dużo tych sztuk wszelakich. Jedna informacja, którą doceniłem, to ta, że szata Jezusa na obrazie Ecce Homo (św. Brat Albert) odsłania fragment Jego ciała w kształcie serca. Tego nie widziałem wcześniej, więc w tym względzie skorzystałem duchowo, bo to jest jakiś przedmiot do rozmyślania. Poza tym może trochę korzyści intelektualnych. Ale jednak rozczarowanie... Nie uchwyciłem celu, a to strata wielka...

 

Dziś medytując Słowo zdałem sobie sprawę, że demon stosuj wciąż te same, zgrane chwyty, na które tak łatwo się dajemy złapać. Od zarania dziejów próbuje oderwać nas od Ojca zachęcając do rezygnacji z położenia ufności w Opatrzności Boga. Rób po swojemu, żyj tak jak uważasz za słuszne, działaj według twoich potrzeb, nie odmawiaj sobie niczego, sam o siebie musisz się zatroszczyć. Co ciekawe, wobec najbardziej wytrwałych, którzy opierają się najdłużej, zmienia taktykę i z cnoty próbuje uczynić źródło upadku. Skoro tak ufasz, to rzuć się w dół - jeśli On jest twoim Ojcem, jeśli cię kocha, to przecież cię złapie, nie pozwoli, aby stała ci się jakakolwiek krzywda... Ile czujności potrzeba, żeby nie wejść w taki rodzaj pewności siebie, która już z Bogiem sie nie liczy, a traktuje Go raczej jako polisę ubezpieczeniową dla swoich coraz bardziej szalonych pomysłów. Jak bardzo boli wówczas upadek z wysokości. Bo On niekoniecznie będzie łapał... Czasem pozwoli się poobijać, aby pewność siebie sie wykruszyła i aby powróciło proste, szczere zaufanie... Nic nowego, pokusy stare jak świat... A ja wciąż jak dzieciak - zaskoczony, że na pustyni świata spotykam demona. I gadam z nim, bo wydaj mi sie, że w tej samotności pustynnej, nawet z nim warto... Nie warto...

A swoją drogą... Zupełnie niezauważalnie minęła czwarta rocznica mojego pisania... Im dłużej ono trwa, tym większe zdumienie we mnie budzi... 

Jak zawsze więc z okazji rocznicy - garść statystyk...

Liczba wpisów 667

Liczba komentarzy do wpisów 1279

Liczba zdjęć w galeriach 1390

Liczba komentarzy do zdjęć 65

Liczba wpisów w księdze gości 79

Punkty zdobyte w konkursach 2300

Czas istnienia blooga w dniach 1470