Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

jestem(ś), aby kochać...

2013-01-25

Mili Moi...

Już dawno nie miałem tak spokojnego i miłego dnia, jak dziś... Przyznałem go sobie 🙂 Stwierdziłem, że wczorajszy egzamin był wystarczającym powodem, żeby dziś zakosztować spokoju. Albo ja się już naprawdę starzeje, albo jakieś inne zmiany we wszechświecie zaszły, bo jakoś intensywniej przeżywam te egzaminy, niż dawniej. A może odwykłem już od studenckiego wstydu. Niektórzy bowiem twierdzą, że najważniejsza rzecz, jakiej należy nauczyć się na studiach - to nauczyć się wstydzić. Rzeczywiście, kilka minut wstydu, a potem już tylko spokój 🙂 Siedem lat przerwy robi swoje i jakoś odwykłem od przedegzaminacyjnych stresów. A może po prostu jakiś nadmiar ambicji? Ale myślę sobie po prostu, że studia, które rozpocząłem, podjąłem z własnej woli, po to, aby się czegoś dowiedzieć, nauczyć... Nie wypada więc być nieprzygotowanym... Po prostu nie wypada 🙂 Staram się więc, ale kosztuje mnie to dużo. Mój perfekcjonizm mi w tym nie pomaga. Ale zmierzam do tego (i to chyba najważniejsze), że wczoraj zdałem najtrudniejszy egzamin tej sesji i pozostał mi już tylko jeden - mały i przyjemny. W poniedziałek. Ufam, że tego właśnie dnia będę mógł powiedzieć, że jestem po sesji...

 

A swoją drogą, to dziś zastanawiałem się nad wstydem w życiu... świętego Pawła. Jego historia sprawiała, że pewnie niejeden raz musiał ze wstydem spuszczać oczy. Może (choć to tylko mój domysł) zdarzało się, że co bardziej popędliwy jego adwersarz, przywoływał jego niechlubną przeszłość, chcąc z niej uczynić ostateczny argument eliminujący wiarygodność tego Apostoła. A on niestrudzony, choć świadom tego, co za nim. Jak pisze w 1 Liście do Koryntian - Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną. (1Kor 15, 7-10)

 

Ta jego historia życia, tak upokarzająca i bolesna, jest jednak swoistym lustrem dla wielu z nas, bo Paweł pokazuje kierunek - Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. (Flp 3, 13-14). Dzięki Chrystusowi liczy się przyszłość. On jeden może przemienić przeszłość, uzdrowić, wyzwolić od skupiania się nad nią i nieustannego wpatrywania się w nią. Przeszłość odbiera nadzieję. Bo skoro już tak było, to pewnie znów tak będzie... Od przeszłości nie ma ucieczki... Pozornie. Rzeczywiście, nie wymażemy jej. Ale najważniejsze jest to, co może zrobić Jezus dla każdego - odciąć jej trujące oddziaływanie, podobnie jak uczynił to w życiu Pawła.

 

Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk.(Flp 1,21) Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze (Flp 3 7-9). Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. (Ga 1, 11-12)

 

Nie mogłem się powstrzymać przed przywołaniem tych jego słów, bo one tak po prostu pokazują, że nawrócony człowiek ma wzrok utkwiony zupełnie gdzie indziej, niż ci wszyscy, którzy nadal utożsamiają go z jego grzechem. W Chrystusie staliśmy się naprawdę nowymi stworzeniami i mniej ważne jest, co myślą o nas inni. Najważniejsze jest, co myśli On i to Jego zdanie winno nas interesować. Tak sobie myślę...  Gdybyśmy naprawdę pojęli, co myśli o nas Chrystus, to słowa Jana Pawła II z jego encykliki Redemptoris missio - Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości (86) - stałyby się potężnym impulsem dla naszej codzienności...

 

Chrystus dziś w Ewangelii mówi - idźcie... To znaczy - skupcie się na przyszłości, mnie zostawiając waszą przeszłość. Innymi słowy - wpatrzeni w moją miłość do was, kierujcie na nią wzrok innych... Jestem, aby kochać - zdaje się mówić Pan...  A ja? A ty? A my?..