Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

złote kłosy prawa...

2013-01-22

zdj.za:http://tapety.joe.pl/na-pulpit/ziemia/pola/zlote-klosy-w-polu/

Mili Moi...

Zaniedbałem się nieco, ale wszystko to wina zimowych igrzysk, które się właśnie rozpoczęły i w których biorę udział. Niestety zamiłowania do sportów nigdy w sobie nie odkryłem, biorę więc udział w zawodach intelektualnych. Sesja... Brzmi złowieszczo i po siedmiu latach przerwy trzeba się naprawdę nauczyć uczyć. Jest to tym trudniejsze, że odwykłem już od naukowego języka teologicznego i wiele określeń wydaje mi się nieostrych, a w konsekwencji trudnych do zapamiętania. Pierwszy egzamin zdałem godzinę temu. Na szczęście poszło zupełnie swobodnie. Ale to jeszcze nie koniec. Bo najgorsze przed nami w czwartek, a jutro normalne wykłady. Czasu mało, materiału dużo. Do notatek dochodzą jeszcze różnorakie lektury uzupełniające. No ale jestem dobrej myśli i za chwilę siadam do nauki...

 

Niestety pokomplikowały mi się nieco plany wyjazdowe na ferie zimowe i wygląda na to, że posiedzę w domku. Może to i dobrze, bo tego jeżdżenia w ostatnim czasie niemało było. Poza tym naprawdę trzeba się powoli brać za lekturę materiałów do ewentualnej książki, którą te studia winny się zakończyć, ponieważ czas biegnie nieprawdopodobnie szybko i znaleźć chwilę na lekturę spraw innych, niż bieżące nie jest łatwo. Ale tak całkiem statycznie nie będzie, bo wkrótce kilkudniowe rekolekcje dla młodzieży w Warszawie, a ja chyba nie znam lepszego sposobu, żeby wypocząć, zwłaszcza psychicznie i duchowo. Więc będzie trochę radości tej zimy.

 

Dziś w spotkaniu ze Słowem medytowałem o mojej wolności w Chrystusie i zdałem sobie sprawę, że w tej sytuacji pewnie odnajduję się raczej po stronie faryzeuszów. Pomyślałem sobie, że to w pewnym sensie dobrze. To znaczy - dobrze, że Słowo obnaża prawdę o mnie i że nie zawsze, i nie wszystko wygląda tak pięknie i kolorowo, jak chciałbym, aby wyglądało. A dlaczego bliżej mi do faryzeuszów? Pewnie z wygody... Łatwiej się żyje, kiedy są jasne zasady. Wówczas nie trzeba zbyt wiele myśleć, rozeznawać, interpretować. Wystarczy się dostosować i wszystko się jakoś układa. To żydowskie, prawnicze myślenie wciąż się w moim życiu próbuje przedrzeć przez myślenie w kategoriach Bożej miłości, daru i łaski. Wysokie wymagania? Owszem... Wobec siebie i wobec innych... I w tym Jezus nie różni się od faryzeuszów. Ale pośród tych wymagań dostrzega człowieka. Dla Niego jest zupełnie oczywiste, że prawo regulujące każdy, najdrobniejszy przejaw ludzkiego działania nie może prowadzić do prawdziwego szczęścia, co najwyżej do jakiegoś najszerzej pojmowanego świętego spokoju... I kiedy zbadałem dziś swoje działania pod hasłem "wyrozumiałość", to zdałem sobie sprawę, że wiele jeszcze jest do zrobienia. Bo nie ma się co łudzić, że wszyscy będą wokół mnie "chodzić jak w zegarku". Nie ma też co spodziewać się, że wszystkie, istotne dla mnie zasady, będą respektowane przez żyjących wokół mnie, a to, co dla mnie ważne, będzie również ważne dla nich. Wolność w Chrystusie trzeba najpierw zrealizować w sobie, aby umiejętnie obdarzać nią innych. Czy to znaczy, że wolno, a może nawet należy lekceważyć prawo? Nie... Ale ono ma rolę służebną wobec człowieka, a nie odwrotnie... Ja zaś nie jestem jego stróżem i nie mam za zadanie rozliczać... Co najwyżej zachęcać do tego, co wartościowe i dobre... I niech tak pozostanie...