Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Głos i echo...

2013-01-18

zdj.za:http://gapingvoid.com/2007/04/28/the-echo-chamber-revisited/

Mili Moi...

 Czytam, czytam, czytam... Nie powiem, sprawia mi to nawet przyjemność. Choć tytuły nie zawsze brzmią interesująco - "Relacja słowo - sakrament i jej konsekwencje dla celebracji liturgicznej"; albo - "Nowotestamentalne określenia posługi słowa Bożego w Kościele, a natura homilii"; czy też - "Analiza retoryczna drogą wydobywania z tekstu biblijnego słowa Bożego". To jest też istotne novum, które odkrywam w studiach doktoranckich, wobec studiów magisterskich. Podczas tych drugich prawdopodobnie nikt nie przekonałby mnie, że warto (należy, trzeba...) sięgnąć po teksty źródłowe. A lista bibliografii posłużyłaby pewnie do wsparcia budowy studni w Czadzie (w tym celu pod KULem na przykład zbierają makulaturę). Tymczasem "te" studia sprawiają, że najpierw człek grzebie w katalogach bibliotecznych, potem wypożycza zakurzone tomiszcza, daje zarobić różnym, wielce radosnym w tym czasie, posiadaczom punktów ksero, no i czyta... A jak już przeczyta, to mu się wszystko zlewa w jedną całość i oczywiście nie pamięta już nic z tego, co przed chwilą przyswajał. I nawet różnokolorowe zakreślacze nie pozwalają przedrzeć się przez specjalistyczny żargon, który sprawia, że powstaje wrażenie, że oni wszyscy piszą dokładnie to samo, tylko kolejność zdań jest inna. A kiedy próbuję sobie wyobrazić pytania, które zostaną mi zadane na podstawie tych artykułów, to nabieram przekonania, że moja wyobraźnia jest nazbyt ograniczona. A na wszelki wypadek przygotowuję sobie odpowiedź uniwersalną dla studiów teologicznych... Myślę, że doskonale wiecie jak ona brzmi... "Jezus Chrystus" - On jest odpowiedzią na wszystko... Mam nadzieję, że poskromi to zapał egzaminatorów do stawiania pytań uszczegóławiających. A swoją drogą to ostatnio próbowaliśmy dociec, czy egzamin będzie polegał na poszukiwaniu luk w wiedzy, czy wiedzy w lukach... Ale odpowiedzią był tylko tajemniczy uśmiech... Nie wiadomo więc co o tym sądzić...

 

Jutro zaś dzień skupienia u sióstr kapucynek. Cieszy mnie to comiesięczne spotkanie z młodością szukającą Boga. Taka cykliczność sprawia, że można rzeczywiście formować, bo najczęściej są jednak te same osoby, a przynajmniej jakaś grupa, która się powtarza. A w niedzielę dzień skupienia w naszym domu. I z niego tez się bardzo cieszę, tym bardziej, że występuje w roli słuchacza. A moja wiara, jak u każdego, rodzi się ze słuchania i w procesie słuchania się kształtuje, formuje, umacnia. Ufam więc, że Pan nie ominie naszego domu, a Jego Duch zstąpi na nas obficie.

 

Wielkie rzeczy dzieją się podczas głoszenia Słowa. Dziś, kiedy czytamy o uzdrowieniu paralityka, pomyślałem sobie, że to wszystko dokonuje się w bardzo określonym momencie. Kiedy Jezus głosił im naukę. To się znacząco łączy z treściami, które towarzyszą mi cały dzień, a mianowicie - sakramentalność słowa. To znaczy - czy Słowo Boże jest tak samo skuteczne jak sakrament. Po przeczytaniu wielu stron wiem już, że autorzy rozróżniają kwestię "intensywności" łaski. Nie chce jednak was katować teologicznymi szczegółami, ani tym bardziej nie usiłuję błyszczeć, bo mizerny to blask. Myślę raczej o tym, że Słowo jednak jest niezwykle potężne, kiedy jest wypowiadane w imię iw  mocy Jezusa. I dokonuje się to zarówno w przestrzeni sakramentu, jak i poza nią. Wielokrotnie bowiem byłem świadkiem cudownego działania Bożego również poza przestrzenią sakramentalną, co w niczym nie umniejsza rzecz jasna roli sakramentu. Tak, czy owak - Słowo Pana jest pełne potęgi. I ono stoi u źródła przebaczenia win, którego udziela Jezus paralitykowi; i ono ma moc postawić go na nogi; i ono wreszcie go posyła - idź do domu... Słowo sprawia, że zgromadzeni ludzie nie tylko słyszą, ale i widzą wielkie dzieła Boże...

 

I to słowo pełne mocy Jezus wkłada właśnie w nasze usta. Jaki mógłby więc być wystarczający powód, żeby z tym słowem nie iść do świata? Jak nabożny chrześcijanin (nie tylko ksiądz, ale każdy ochrzczony) mógłby się od tego zaproszenia Pana uczciwie i przekonująco wymówić? Kupiłem woły? A może pole? Może nowopoślubiona żona jest przeszkodą? A może brak przekonania... A może lenistwo duchowe... A może fascynacja sprawami tego świata... A może skupienie na sobie i swoich potrzebach... A może...

 

Warto pytać samego siebie każdego dnia - czy usłyszałem pełne mocy Słowo Pana? Jeśli nie, to co prędzej warto poszukać miejsca, gdzie ono rozbrzmiewa. Jeśli tak, to czy moje serce je pochłonęło niczym ekran wygłuszający, czy raczej rozbrzmiewa w nim jego echo? Jestem pewien, że na tę odpowiedź ktoś (Ktoś) czeka...