Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

rozświetlić tajemnicę...

2013-01-11

zdj.za:http://www.mmstargard.pl/artykul/kusnierzy-ciemnosci-egipskie

Mili Moi...

Jednak dobrze jest zrobić coś, czego efekty widać natychmiast, gołym okiem. Wystarczyło zrobić zakupy, sprzątnąć mieszkanie i wyprasować 56 części odzieży (tak, zaległości jeszcze przedświąteczne), żeby... znienawidzić żelazko i poczuć się naprawdę zmęczonym:) Ale chyba dobrze mi to zrobiło, bo sama praca intelektualna, to nie wszystko. Czuję się wreszcie poświątecznie ogarnięty. Dookoła jest pachnąco i przyjemnie. Można więc zabrać się za kaznodziejstwo Cezarego z Arles, zbadać teksty euchologijne na Uroczystość Bożego Ciała i ich wpływ na przepowiadanie, czy też zacząć tworzyć homilię z wizualizacją. Wybór jest aż nazbyt szeroki i trudno mi się zdecydować 🙂 (nie mówiąc już o angielskim, który odłogiem leży od wielu dni). A jeszcze nie tak dawno nie wiedziałem co z czasem robić... A może po prostu chwycić za książeczkę. Wczoraj zakończyłem "Zapiski więzienne" Prymasa Wyszyńskiego. Jak dla mnie, najpiękniejszym przesłaniem tej książki są słowa - Jestem tylko błotem! Ale w tym błocie Bóg zgubił perłę miłości (10 grudnia 1955).

 

Zastanawiam się od kilku dni nad tymi słowami, smakuję je... Czuję, że bardzo się z nimi utożsamiam, chociaż... Dziś, kiedy medytowałem Słowo, zobaczyłem, że ta perła jest ciągle głęboko ukryta i wciąż nie odnaleziona. Zwłaszcza jeśli chodzi o współczesnych trędowatych. Tych wzgardzonych, odrzuconych, marginalizowanych. Takich ludzi wokół mnie jest całe mnóstwo, a ja wciąż nie przełamuję tej niewidzialnej bariery, która nas od siebie oddziela. Brakuje mi pomysłów, a może raczej miłosnego motywu, bo człowiek, który prawdziwie kocha, czy uczy się kochać, zawsze znajdzie sposób. I z pewnością nie będzie to wciśnięta w garść złotówka, o którą oni częstokroć proszą, bo nie umieją prosić o nic innego, bo już nie pamiętają, że coś innego w ogóle istnieje. Poczułem dziś ukłucie w sercu. W tym miejscu, gdzie powinni być oni, gdzie dla nich jest przygotowana przez Boga przestrzeń. Bo ona wciąż jest pusta. Bo tam ciągle rozbrzmiewają tłumaczenia - nie teraz, może kiedyś, mam inne obowiązki. I tak dalej, i tak dalej...

 

Tymczasem trzeba wyjść poza schemat. Tak jak trędowaty z Ewangelii - wystąpił przeciwko przepisowi Prawa i niebezpiecznie zbliżył się do zdrowych. Tak jak Jezus, który wbrew Prawu dotknął trędowatego i stał się przez to nieczysty. Ile bliskiej czułości między nimi. I jeden i drugi zdaje się zapominać o świecie istniejącym wokół. Dla trędowatego istnieje tylko Jezus, dla Jezusa w tej chwili nie ma nikogo ważniejszego. Jak wielka wiara - wiem, że możesz... jeśli tylko zechcesz... Jak mam to zrobić Jezu? Jak mam skracać tę bezpieczną przestrzeń dzielącą mnie od trędowatych braci? Jak przekraczać nieludzką obojętność? Do ciebie potrafię przychodzić, zbliżać się. Nie mam trudności z pokonywaniem dystansu. Dlaczego więc tak trudno spotkać w trędowatym brata? Tajemnica... Jedna z wielu tajemnic tej ciemnej, nienawróconej jeszcze części mojego serca. Tajemnica, która doskwiera, a której rozwikłać wciąż nie umiem. Gdzie jest ta perła miłości, którą zgubiłeś w błocie mojego życia?

 

Już wczoraj sięgnąłem po książkę, która może choć odrobinę zbliży mnie do rozwikłania tej i innych tajemnic. Książka z cyklu tych, przed którymi broniłem się wiele lat i które mnie nigdy na sobie nie zatrzymały. Tytuł to: "Jezus Chrystus. Biografia" Petera Seewalda. Dlaczego właśnie teraz, choć tak wiele innych rzeczy czeka na przeczytanie? Czy Ewangelia, którą czytam każdego dnia, nie wystarczy? Dochodzę do przekonania, że potrzeba z nowym zapałem głosić Jezusa Chrystusa. Banał? Ależ nie... Właśnie Jezusa Chrystusa, który nie tylko istniał, nie tylko był dobrym człowiekiem, nie tylko pięknie mówił i zbudował system wierzeń i przekonań, głęboką moralność. Ale Jezusa Chrystusa - Boga, który objawił się światu, umiłowawszy go jak nikt inny, rozpiął swoje ramiona na krzyżu i umarł z miłości. O takim Jezusie chcę czytać. O takim Jezusie chcę opowiadać. I wierzę, że z takim Jezusem spotkam się w książce Seewalda, nawróconego ateisty. Bo nie sądzę, żeby nawróciły go wysokie morale tego Rabbiego. Raczej spotkanie z Osobą w tajemnicy Jej miłości...

 

A wracając dziś z Drogi Krzyżowej odczułem taką głęboką radość z życia, z tego gdzie jestem, z tego kim jestem i dla Kogo jestem. Patrzyłem z fascynacją na mijających mnie ludzi, zastanawiając się czy oni również czują to, co ja, czy oni wiedzą, że istnieje ta Miłość z Krzyża. Uśmiechałem się do nich... Ale bez wzajemności... I przez chwilę pomyślałem - mój Boże, może oni nie wiedzą... I wtedy pojąłem, że moja radość nie jest jeszcze radością pełną... Bo dopóki jest choć jeden człowiek, który nie wie... nie mogę cieszyć się w pełni. Jak więc będzie, kiedy zobaczymy tę Miłość twarzą w twarz? Kolejna tajemnica... tym razem słodka.