Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

jak brak dłoni...

2013-01-01

 zdj. za:http://www.darmowe-tapety.pl/kategoria/13/milosne/5

Mili Moi...

Dużo radości przynosi mi to dzisiejsze Słowo, które zapewnia mnie, że jestem synem. Jeśli jestem synem, to mam Ojca. I Ten Ojciec jest naprawdę niezwykły... Wczoraj się z Nim po raz kolejny pojednałem. Czekał na mnie jak zwykle z uśmiechem i pogodnym przekonaniem, że teraz to już na pewno będzie lepiej, że On w to wierzy... Dobrze, że On w to wierzy... Nie powiem, że ja nie... Ale chyba słabiej jakoś. Tyle już razy przekonałem się, że mi się nie udaje. A tak bardzo chciałbym być lepszym synem. Nie umiem nim być. Nie umiem być synem... To taki prezent od mojego ziemskiego ojca, który nie nauczył mnie być synem wobec ojca. No i co począć? Nie wiem co to ojcowski, serdeczny uścisk, nie wiem jak to jest radzić się ojca... Trochę się nauczyłem dzięki życiu zakonnemu. Ale to wciąż za mało. Dlatego pewnie ta moja relacja synowska wobec Boga Ojca ciągle kuleje. I uciekam od Niego właśnie wówczas, kiedy powinienem być najbliżej. I dlatego tak znaczące są dla mnie słowa, że nie jestem niewolnikiem, ale synem... Pomyślałem sobie o tym dziś w kościele. Żeby tak wszyscy obecni w to uwierzyli, żeby się przekonali, że Bóg rzeczywiście mówi do nich - jesteś moim ukochanym synkiem (córeczką), jesteś najpiękniejszy - wiem to, bo sam cię stworzyłem... Nie wiem, może te słowa słyszy się wyraźniej właśnie wówczas, kiedy serce człowieka składa się niemal z samej tęsknoty za Ojcem... Może docierają do uszu serca właśnie wówczas, kiedy przekonujemy się, że bez tego Ojca grozi nam najgorsze niewolnictwo, jakie tylko można sobie wyobrazić - niewolnictwo moich grzechów i namiętności...

To w ogóle jest bardzo ciekawe.. Świat dzisiejszy jest pełen niewolników, którzy strasznie głośno krzyczą przekonując wszystkich wokół, że są wolni. Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie chodziło o ludzkie życie, a może więcej - o zbawienie. Bo kiedy niewolnik nie zdaje sobie sprawy z własnej niewoli, jakże zdoła się zwrócić do tego, który może go w jednej chwili z niewoli uwolnić. Po raz kolejny myslę o tym, jakie to ważne mówić dziś o grzechu, mówić, że różowe okulary są nieszczęściem, bo pokazują świat zafałszowany, mówić, że tani optymizm, który nie ma pokrycia w faktach usypia i trzeba go odrzucić. To nie jest popularne i nie tego chcą ludzie dzisiaj słuchać, wiem... Ale jest Ojciec, który nie przestaje mówić "kocham"! Jest Ojciec, który nie chce gromady niewolników, marionetek, ktorymi będzie się posługiwał, ale wolne i szczęśliwe dzieci, które świadomie zrezygnowały z pozorów wolności, aby nauczyć się wolności prawdziwej - wolności w ramionach Najwyższego...

Ojciec otwiera swoje ramiona i uwalnia... każdego dnia. Tak jak wczoraj uwolnił mnie, tak może uwolnić każdego. To zdaje się Mu sprawiać nadzwyczajną przyjemność. Cieszy się, kiedy kruszy pęta niewoli. Tym bardziej się cieszy, jeśli niewolnik sam do Niego przychodzi zdając sobie sprawę ze swojej sytuacji... Ach, jakie to słowo dzisiejsze jest ważne - nie jesteś niewolnikiem... Nie musisz nim być... Wszystko zależy od ciebie...

Ostatnie dni to sporo refleksji za przyczyną Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Odwiedziłem Stoczek, miejsce jego internowania. Miałem ochotę tam zostać. Wczoraj więc nabyłem "Zapiski więzienne" i... jestem już w połowie... Często się modliłem za przyczyną tego Pasterza, ale mało wiem o jego życiu. Kiedy teraz czytam jego słowa, że ci, którzy go uwięzili nie są w stanie zrobić nic takiego, żeby mógł ich znienawidzić... Myślę sobie o swojej cnocie miłości, a może bardziej o cierpliwości, której mi ostatnio tak czesto brakuje. Ale dziś poruszyły mnie słowa, z których uczyniłem treść życzeń dla moich przyjaciół - kapłanów: "Jednak kapłan musi mieć Boga w dłoniach, by miał z czym stanąć przed Ojcem Niebieskim. Ale musi też mieć i lud przy sobie. Tę samotność przy składaniu  Świętej Ofiary odczuwa się tak bardzo JAK BRAK DŁONI. Wszak kapłan pro hominibus ustanowiony". Brak dłoni... Ja tego tak mocno ostatnio doświadczam, kiedy "odprawiam do ściany", to znaczy w kaplicy bez ludu... Tęsknię za ludem, bo ciężko duszpasterzowi być "bez ludu". Jestem "wyposzczony" i jak już ten lud dorwę... 🙂 Nie, no może nie jest aż tak źle. Ale zapewniam was, że Eucharystię odprawia się zupełnie inaczej, głębiej i radośniej, kiedy odprawia się dla dzieci Bożych. Dla tego ludu, dla którego istnieje kapłaństwo. Także moje kapłaństwo.Wielki człowiek był z tego Prymasa Tysiąclecia, wielki...

Pierwszy "Sylwester" od lat, którego nie przespałem. Spędziłem go z Kasią, Rafałem i ich córeczką w Gdyni. Taka mała ludzka radość. Scala nas przyjaźń. I tęsknota... Za Ojcem.. Tym ziemskim i tym niebieskim. Każde z nas przeżywa ją na swój sposób, ale doskonale się w niej rozumiemy. I oni dziś też usłyszeli w kościele to Słowo - nie niewolnik, ale syn. Kocham cię, moje dziecko... Do ciebie Ojciec też mówi te słowa dziś... Kocham ciebie w tym nowym roku tak samo mocno jak w starym, bo zawsze jesteś moim synem. I w tym znaczeniu nigdy nic się nie zmienia. Możesz być coraz starszy tu na ziemi, ale jesteś dla mnie dzieckiem, za które i dla którego wydaję samego siebie... I to do ciebie dziś mówię - błogosławię cię i strzegę i obdarzam cię swoim pokojem... I nic ważniejszego nie mam ci do powiedzenia w tym pierwszym dniu roku...