Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

mądrość... jak ją głosić?

2012-12-14

 zdj.za:http://www.pomorskie.eu/pl/pomorze_znane_i_nieznane/o_regionie/podzial_administracyjny_wojewodztwa_pomorskiego/gmina_stary_dzierzgon

 

Mili Moi...

Trwam w rekolekcyjnych zmaganiach we wsi Stary Dzierzgoń. To niedaleko mojego rodzinnego Sztumu. Niby niewielka, bo około dwutysięczna parafia, ale roboty nie tak mało. Pięć mszy dziennie, w tym jedna dla młodzieży i jedna dla dzieci. To daje w kość, tym bardziej, że w kościołach można zamarznąć 🙂 a kościółki są trzy. Wczoraj na każdej mszy było około 30 osób. Poza tymi dziecięco-młodzieżowymi, bo na te przychodzą dzieciaki w ramach zajęć szkolnych. No taka trochę misja... Ale jak to na północy. Pochodzę z tych rejonów, więc nie jestem bardzo zaskoczony. Dziś było nieco lepiej, ale bynajmniej nie dlatego, że rekolekcjonista dobrze gada. Powód prozaiczny - od dziś trwa spowiedź, więc dobrze te sprawę przed świętami załatwić. A jeśli chodzi o mnie, to głosi mi się dobrze... Jestem trochę "wyposzczony", więc najlepiej nie schodziłbym z ambony, ale musze się liczyć z temperaturą, żeby lud nie przymarzł do ławek. Ja na szczęście dostałem już mój prezent gwiazdkowy od Kasi z Gdyni... Portki z polaru i ciepły sweter sprawiają, że mogę zupełnie swobodnie myśleć o tym, co głoszę...

W roku wiary bardzo leży mi na sercu tożsamość chrześcijańska. Mówię więc o tym jakich uczniów chce mieć Pan, mówię o świętości, jako drodze, na którą Jezus zaprasza wszystkich, mówię o dynamizmie wiary, która nie ogranicza się zaledwie do przestrzegania kilku przykazań, czy do łatwych, powtarzalnych czynności związanych z praktykowaniem wiary, z pobożnością raczej, niż z wiarą... Tak bardzo chciałbym pokazywać Jezusa jako bliskiego, zainteresowanego losem każdego człowieka... Starałem się to przede wszystkim mówić do młodych. Słuchali, nie mogę zaprzeczyć... Mówiłem im o lęku. Lęku, który paraliżuje. Lęku przed Bogiem, który może będzie chciał jakieś porządki robić w naszym życiu i lęku wobec ludzi. Starzy mają z tym dziś niemały problem, a co dopiero młodzi... Ostracyzm, wyśmianie, pogarda... To całkiem realne zagrożenia, na które młodzi są chyba szczególnie wrażliwi i z którymi najgorzej sobie radzą... Być dumnym ze swojego chrześcijaństwa. W świecie, w którym takich ludzi uznaje się za ciemnogród, zaścianek, wmawia się im, że to nienowoczesne... Trudne, ale wciąż wierzę, że możliwe... Być dumnym z przynależności do Jezusa....

Czy to nie jest prawdziwa mądrość? Dziś Jezus mówi, że prawdziwa mądrość jest uzasadniona czynami, broni się w swoich czynach, wyraża się w nich, czy jest nimi usprawiedliwiona. Tylko w jaki sposób ukazywać tę prawdziwą mądrość, żeby nie być pretensjonalnym, żeby nie czynić tego protekcjonalnie, żeby nie zniechęcać i nie zrażać... To wielkie pytanie. Wydaj mi się, że najskuteczniejsze jest jednak świadectwo. I choć niektórzy twierdzą, że to duchowy ekshibicjonizm, to jednak świadek na ambonie mówi jakoś skuteczniej, niż nauczyciel. Słowami papieża Pawła VI można by powiedzieć, że świat dziś słucha bardziej świadków, niż nauczycieli, a nauczycieli tylko wówczas, kiedy są świadkami.

Pytanie jak głosić rozciągam również na księży... Kiedy siedzę i słucham o czym rozmawiają proboszczowie... I zapewniam, że wcale nie o samochodach, jak czasem zwykło się sądzić, ale na przykład ile kilowatów ma mieć piec ogrzewający kościół, albo która firma remontująca dach jest dobra, tania i warto ją zatrudnić... Jeden z okolicznych proboszczów ma parafię, która liczy 800 dusz. Jeśli ktoś sądzi, że tam się zarabia kokosy, to jest w błędzie... Są to często bardzo biedni proboszczowie. Ale nie tylko materialnie. Często również duchowo. Zmęczeni, sfrustrowani, czasem skonfliktowani z parafianami, rozczarowani, smutni. I myślę sobie, że to jest też ogromna szansa dla mnie, franciszkanina, aby okazywać im miłość, aby również o nich się zatroszczyć, może też przywracać nadzieję, wprowadzać jakieś duchowe światło. Nie chce używać wielkich słów, bo nie o to chodzi, ale myślę sobie, że święty Franciszek tego właśnie by chciał. Mówił do swoich braci, że gdyby spotkał bardzo biednego kapłana i anioła z nieba, to przyklęknąłby przed tym pierwszym, bo to on podaje mu Ciało Chrystusa. Kochać bardzo biednych księży to również nasze franciszkańskie zadanie. I głosić wobec nich Bożą miłość... A nie wiem czy to nie jest trudniejsze, niż głosić ją świeckim. My jako kapłani jesteśmy trochę impregnowani na Dobrą Nowinę, zabezpieczeni przed jej nadmiernym oddziaływaniem w naszym życiu. Oczywiście nie chcę uogólniać, bo to zawsze krzywdzące, ale chyba coś w tym jest, że potrafimy się czasem bardzo skutecznie bronić przed Bożym działaniem, żyjąc jednocześnie w iluzji, że niczego nam nie brakuje. Nie umiemy też prosić o pomoc. Dlatego z tym większą serdecznością patrzę na tych świeckich braci, którzy mimo wszystko chcą pomagać kapłanom, bronią ich i okazują im serce. To jest wielka rzecz. kochać tę cząstkę Kościoła, którą są kapłani... Wielka rzecz... A ja wierzę, że warto się tego uczyć każdego dnia na nowo...