Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

dbając o fasadę, nie dbają o zasadę...

2012-12-06

 zdj.za:http://studio.wp.pl/i,dom-na-skale,mid,405818,foto.html

 

Mili Moi...

Czy był u was Mikołaj? Taki święty? Bo u mnie chyba nie... Może nie byłem wystarczająco grzeczny, a może akurat nasza kamienica nie była mu po drodze. Wprawdzie nie napisałem do niego żadnego listu, ale po cichu liczyłem, że się domyśli... A może prezent okazał się zbyt trudny w realizacji. Prosiłem o czas, więcej czasu... To jest takie niezwykłe i uświadomiłem sobie to wczoraj. Wydawało mi się, że teraz to już tego czasu będę miał nie wiem jak dużo, a tu... niespodzianka. Jak dawniej, tak i teraz nieustannie mi go brakuje. Bo tyle chciałoby się zrobić, przeczytać, zaplanować. A może to też jakaś przestrzeń do składania małych ofiar. Wczoraj uświadomiłem sobie jak to Pan słucha tego, co do Niego mówimy. A dotyczyło to właśnie czasu... Otóż niejeden raz myślałem sobie - ileż to ludzie żyjący w tak zwanym świecie mają na głowie. Z pracy, do pracy, po dzieci do przedszkola, po zakupy, odwiedzić starszych rodziców, kogoś w szpitalu... Nieustannie w biegu... Porównywałem ich do siebie i wypadałem blado. To znaczy owszem, żyłem aktywnie, ale były to ciągle nowe rzeczy, zjawiska, wydarzenia. Trudno to nazwać szarą codziennością. Wielokrotnie zastanawiałem się jak to jest. Doświadczać takiego pędu codzienności, takiego "pomiędzy". Nie była to myśl z cyklu - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, nie myślałem o tym z zazdrością, ale raczej z takim wewnętrznym przekonaniem, że dobrze byłoby tego doświadczyć, choć w jakiejś mierze. Po to, żeby lepiej rozumieć, żeby nie osądzać łatwo, żeby się czegoś nauczyć... I stało się... Każdego dnia muszę biegać to tu, to tam, robić zakupy, zadbać o wyposażenie domu w takie banalne, a ważne rzeczy jak proszek do prania. Wciąż jednak nie odbieram dzieci z przedszkola 🙂 I tego nie zamierzam zmieniać 🙂 Kiedy wczoraj znów zasnąłem w fotelu nad książką, powiedziałem sobie - teraz rozumiem, coś więcej pojmuję. I cieszę się, że Pan Bóg wprowadził mnie w rzeczywistość, do której znowu należą żelazko, czy zmywanie naczyń. Bo okazuje się, że tego się nie zapomina. A dzięki temu również bez obawy będę mógł powiedzieć - rozumiem cię, do człowieka, który przyjdzie wyżalić się, że ten pęd życia jest taki trudny... Pan Bóg ma uszy... I słucha uważnie 🙂

Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu. Te słowa z 24 rozdziału Księgi Jozuego przypomniały mi się dziś rano, kiedy medytowałem nad dzisiejszą Ewangelią. Decydujcie, bo od waszej decyzji zależy budowanie i budowla, która powstanie, w którą przemieni się wasze życie. Tu się nie da tak na "pół gwizdka", tak na "trochę"... Bo dom na piasku to słaba budowla. Wydaje się, że to domena tych, którzy budują pospiesznie, niedokładnie, zadowalając się półśrodkami. Nie dbając o zasadę, dbają o fasadę. Może to i ładne, ale ani bezpieczne, ani funkcjonalne. Pełne niedoróbek i fuszerki. A anomalii pogodowych coraz więcej i można się spodziewać, że i prób będzie coraz więcej. Co w konsekwencji? Katastrofa budowlana... Niebezpiecznie.

Co innego dom na skale zbudowany. Nie jest to proste, raczej wymagające. I sił i nakładów. Czasochłonne. Skała to miejsce nieco wyizolowane, niedostępne dla wszystkich. Budowanie w takim miejscu domaga się niemałych umiejętności, ale i efekt jest wart takiego wysiłku. I pomyśleć, że wszystko zaczyna się od decyzji, za którą muszą pójść konkretne działania. Takie, czy inne...

Pomyślałem sobie jak jest ze mną. Czy ja się aby nie chwieję w tym swoim budowaniu? Czy moja decyzja jest wystarczająco stanowcza? Bo szczególnie niebezpieczne są pozory... Ci, którzy niczego nie budują, a są przekonani, że nie ma lepszych majstrów od nich. Ci są w szczególnym niebezpieczeństwie. Bo tekturowe pudło, w którym mieszkają, a które jak każda iluzja, jest szalenie nietrwałe, nie daje im żadnych szans na ocalenie, kiedy przyjdzie jakiś kataklizm. Czy nie znacie takich ludzi, z których zostały zgliszcza, którzy nie mieli się gdzie schronić, kiedy nadeszły trudności, którzy bezradnie powtarzali Panie, Panie, licząc na to, że jakimś cudem ocaleją w kartonie. Iluzja budowania jest najbardziej niebezpieczna. Ta decyzja, a raczej brak decyzji, nie przyczyni się do ocalenia...

Święty Ignacy miał powiedzieć - pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, a módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga. Ty i On. We współdziałaniu z Nim nasze ocalenie. Lecz lud odrzekł Jozuemu: "Nie! My chcemy służyć Panu!"  Jozue odpowiedział ludowi: "Wy jesteście świadkami przeciw samym sobie, że wybraliście Pana, aby Mu służyć". I odpowiedzieli: "Jesteśmy świadkami". Usuńcie więc bogów obcych spośród was i zwróćcie serca wasze ku Panu, Bogu Izraela". I odrzekł lud Jozuemu: "Panu, Bogu naszemu, chcemy służyć i głosu Jego chcemy słuchać".

Jaka jest twoja decyzja?