Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

jeden Król żyjący na wieki...

2012-11-25

 zdj.za:http://katolik0.jaworzno.w.interia.pl/akcja_katolicka.html

 

Mili Moi...

Wczoraj pracowity dzień. Pomijając wszelkie aspekty prac fizycznych (bo to w lodówce hulał wiaterek, takie pustki, a żelazko wprost nie chciało odkleić się od dłoni), zwieńczeniem dnia była Eucharystia sprawowana dla sióstr nazaretanek, które w przededniu święta swojej założycielki, obchodzą święto sióstr wiecznoślubnych. Z tej okazji modliłem się o łaskę wytrwania w ich konsekracji aż do śmierci, a nade wszystko o to, żeby wiedziały jaka jest istota ich powołania. A że w Konstytucjach sióstr czytamy między innymi - Nasze powołanie do świętości ma swoje źródło w tajemnicy odwiecznej miłości Boga wobec każdej z nas. Wierzymy, że On wierny w swej miłości, umocni nas, gdy nasza miłość będzie poddawana próbom i oczyszczeniu. Głębokie zakorzenienie w Chrystusie uzdalnia nas do miłowania innych Bożą miłością, która jest widzialnym znakiem pierwszeństwa Boga w naszym życiu, to mogłem z radością mówić im na mój ulubiony temat, czyli o Bożej Miłości... Piękny wieczór, pełen radości. Szczególnie podziwiałem jedną jedyną juniorystkę (czyli siostrę przed ślubami wieczystymi) w tym gronie, na której głowie, według zwyczaju, spoczywa organizacja tego dnia. A włożyła ogromnie wiele trudu, żeby go siostrom uprzyjemnić i aby im sprawić radość. I to prawdziwy obraz miłości, która realizuje się w małych rzeczach. Bo przecież w istocie - nie ma małych rzeczy, jeśli są czynione z wielką miłością.

A dziś Chrystus Król... Przyznam, że o poranku, kiedy medytowałem Słowo, przyszła mi do głowy myśl - pokusa; myśl - założenie w brzmieniu - skoro jesteś kapłanem, zakonnikiem, to przecież oczywiste, że Chrystus jest twoim Królem. Gdybym uległ, to pewnie należałoby zamknąć Pismo i spokojnie napić się kawki. Ale doszedłem szybko do przekonania, że potrzebuję nieustannego czuwania, aby nie ulegać podobnym założeniom.

 Kiedy głoszę rekolekcje ewangelizacyjne, to niejednokrotnie mówię o trzech obrazach ludzkiego życia - człowieku niewierzącym (w jego życiu nie ma miejsca dla Chrystusa), człowieku wierzącym (owszem, Chrystus już jest obecny w jego życiu) i człowieku nowym, w którego życiu Chrystus zasiada na tronie, jest jego jedynym Panem i Zbawicielem. I o ile w życiu zakonnym trudno osiągnąć stan człowieka niewierzącego (choć oczywiście nie jest to niemożliwe), to stan człowieka wierzącego, który sam dla siebie jest panem, jest już znacznie łatwiej osiągnąć i to jest naprawdę niebezpieczne, bo zwykle wkrada się niezauważalnie.

 Pewnie wynika to z ukrytego w naszej naturze pragnienia panowania. Ono czasem jest słabsze, a czasem silniejsze, ale jest w każdym z nas. Czasem wyraża się w sposób dość zabawny, acz irytujący. Ostatnio na przykład obserwowałem porządkowych w bazylice św. Piotra. Niektórzy z nich prezentowali tę naturalną skłonność w pełnym rozkwicie. Niewiele od nich zależało, ale nawet to niewiele okazywało się dobrą okazją, żeby pokazać swoją przewagę nad ludźmi. Rozmawiałem o tym później z pracującymi na Watykanie siostrami i potwierdziły, że niejednokrotnie od kaprysu porządkowego zależy czy, gdzie i kto zostanie wpuszczony. Smutny, ale prawdziwy obraz nadużycia władzy, która władzą przecież nie jest. Drobiazg, a irytujący. A ile takich drobiazgów w moim życiu?

 Jak z tym walczyć? Przyszły mi do głowy trzy kwestie, poza czujnością, która oczywiście nieustannie powinna chrześcijaninowi towarzyszyć. Po pierwsze pokora... Nie bez przyczyny św. Franciszek tak bardzo ją podkreślał, dając braciom nawet prawo do złożenia z urzędu przełożonych, jeśli ci nie wypełniają właściwie swojego urzędu. Jak zaś mają go wypełniać? Tak, aby bracia mogli się do nich zwracać jak panowie do swoich sług. Gdyby tak w istocie było, to chętnych do pełnienia urzędów przełożeńskich byłoby może znacznie mniej. Ale oczywiście rzecz nie dotyczy tylko przełożonych. Jest zadaniem dla każdego z nas. Niczym Dobry Łotr, winieniem nieustannie powtarzać z pokorą - Jezu, wspomnij na mnie... Nie mam nic, jestem niczym, mam tylko Ciebie. Bóg jest naszym największym skarbem - piszą nazaretanki w swoich dokumentach. Jakem franciszkanin, uznaję te słowa również za moje wyznanie...

 Po wtóre odwaga i radykalizm na tej pokorze zbudowane. Nikt, ani nic nie mogło zachwiać tak wieloma męczennikami, którzy za Chrystusa Króla położyli swoje życie. Jak widać dziś w naszym kraju, oblicza radykalizmu są różne. Dla wielu przejawem nadzwyczajnej odwagi jest wyjście w habicie do miasta, co słyszę czasem w komentarzach pod swoim adresem. Może i tak, choć wcale nie uważam, żeby to były szczyty bohaterstwa na jakie powinno mnie stać dla Jezusa. Powinno...

I wreszcie konsekwencja. Józef z Arymatei i Nikodem przychodzą mi na myśl. Oni zostali przy Królu, kiedy już u innych nie wzbudzał zainteresowania. Spektakl się skończył, wykonało się... A oni byli tam, gdzie Król zgasł. Wierni do końca, wbrew nadziei...

Królestwo moje nie jest z tego świata... Wiem Panie i jestem szczęśliwy, że do niego przynależę. Kiedy wczoraj włączyłem telewizor, po raz kolejny przekonałem się ile pogardy, pustki duchowej, czystej głupoty mieści się w królestwie z tego świata. Nie czuję się w nim dobrze, ale nie chcę też od niego uciekać. Skoro powołałeś mnie do życia w tej epoce i w takiej rzeczywistości, to dodaj mi sił, żebym był w stanie nieustannie świadczyć o tym, że istnieje inne Królestwo, w którym już nie będzie telewizorów, w którym nie będzie fałszu i manipulacji, w którym nie będzie złośliwości i głupoty, marnotrawstwa i egoizmu; Królestwo, w którym jest tylko jeden Król żyjący na wieki...