Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

szczęśliwy niewolnik...

2012-11-13

 zdj. za:http://wolnemedia.net/spoleczenstwo/oddac-sie-w-niewole/

 

 

Mili Moi...

Najbardziej morderczy maraton w tygodniu mam już za sobą. Właśnie wróciłem z wykładów i zastanawiam się w jaki sposób odpocząć najskuteczniej 🙂 Dziś poczułem się trochę jak w liceum (tak, tak, odmładzam się z każdym dniem:). Mianowicie, bardzo często zdarzało mi się w liceum uczyć o poranku, ponieważ zdecydowanie lepiej funkcjonuję bladym świtem i moje zdolności intelektualne natychmiast się uaktywniają. Podczas gdy wieczorem, około 21 mój umysł zasypia:) Dziś zastosowałem starą, dobrą zasadę i powstałem z łoża o 4 rano dla odrobienia pracy domowej, zadanej nam przez profesora D. Oczywiście wielce zadowolony z jej wyników poszedłem na zajęcia a profesor D jak zawsze zrobił ze mnie sos czosnkowy (tak obrazowo opisujemy nasze zajęcia - my na nie przynosimy ząbki czosnku, a nasz profesor umieszcza je w miażdżarce i niewiele z nich zostaje:). Okazało się, że wszystko źle i konieczna poprawka... Aż jutro chce sie tam iść znowu. Tym bardziej, że kolejne dwie prace zostaną ocenione.

Najciekawsza miażdżarka jest jednak zawsze na zajęciach seminaryjnych, gdzie nasi starsi koledzy czytają fragmenty swoich poważnych rozpraw doktorskich. Czasem naprawdę jest wesoło. Dziś jednak kolega Michał rozczarował. Przeczytał nam fragment swojej pracy o proegzystencji Chrystusa ukazanej w kazaniach księdza arcybiskupa Nossola i... nie było prawie żadnych zastrzeżeń. A tak zupełnie poważnie, to z przyjemnością się go słuchało...

 Kiedy rano czytałem Słowo (bo i to zdążyłem zrobić o brzasku) Pan podjął dziś próbę wyleczenia mnie z niepotrzebnego zadęcia... Czasem bowiem nie sposób uniknąć takiego najczystszego zadowolenia z samego siebie. Nic tylko usiąść w kapciach przed kominkiem i założywszy ręce na brzuchu powiedzieć sobie - no... zrobiłem kawał dobrej roboty. Tymczasem dziś pojąłem, że ja naprawdę musze sobie nieustannie uświadamiać, że jestem tylko narzędziem, że źródłem dobra jest On, Pan, Jezus. We mnie nie ma dobra niezależnego. Wszystko, co we mnie dobre, od Niego pochodzi. I naprawdę nie ma w tym nadzwyczajnej zasługi, że ja z tym Bożym dobrem współpracuję. Tym bardziej, że sama ta współpraca jest wielką nagrodą dla mnie. Nie powinienem oczekiwać już żadnej innej. A z pewnością nie słów uznania ze strony Pana, czy jakiejś Jego wdzięczności, że tak pięknie działam na Jego niwie... Co więcej, jako świadome narzędzie, winienem zdawać sobie sprawę, że On czasami może chcieć się mną posługiwać, a czasami po prostu nie. W związku z tym nie musze się zawsze narzucać ze swoją posługą, nie musze zawsze szukać okazji do działania, nie muszę być nieustannie w użyciu. Rolą narzędzia jest być pod ręką, a czasem spokojnie oczekiwać na swoją kolej. A kiedy już zostanie użyte, z samego tego faktu winno czerpać radość, nie oczekując niczego więcej...

 

Muszę pamiętać, że to nie ja jestem dobrodziejem Boga, ale...

3 Czy Wszechmocny ma zysk z twojej prawości

lub korzyść - że droga twoja dobra? Hi 22,3

7 Czy dajesz Mu co, gdyś jest prawy?

Czy otrzyma coś z twojej ręki? Hi 35,7

... że to On jest moim dobrodziejem, że to od Niego wszystko otrzymuję, że Jemu absolutnie wszystko zawdzięczam. Ta pokorna wdzięczność jednocześnie czyni mnie zawsze gotowym do tego, żeby dawać z siebie więcej, więcej i więcej. Ile tylko zażąda... Niewolnik nie dyskutuje, niewolnik nie ocenia zamysłów Pana, niewolnik służy i ma z tego dużo radości. Oczywiście nie zawsze musi tak być, ale w służbie u TAKIEGO PANA jest tak z pewnością zawsze...

A zatem, jeśli rzeczywiście uda mi się wykonać to, co zostało mi zlecone, to nie ma sensu traktować tego jako rzeczywistości nadzwyczajnej. Wówczas całe ludzkie nadęcie ze mnie zejdzie, a ja sam siebie zobaczę bardziej prawdziwymi oczami. Sługa nieużyteczny bowiem, który mieszka we mnie, to ten, któremu czasem coś się uda, ale który ogromną liczbę okazji marnotrawi. I to raczej muszę sobie stawiać przed oczy, zwłaszcza wtedy, kiedy te oczy zaczynają błyszczeć samouwielbieniem. Fuj, wyrzucamy to słowo z naszego słownika:)