Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

ubóstwo potrzebne od zaraz...

2012-11-11

 zdj.za:http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/385745,caritas-wydal-szesc-milionow-posilkow-niz-przed-rokiem-bieda-coraz-wieksza.html

 

Mili Moi...

Trudno sie przyzwyczaić do "wolnych" niedziel. Do niedawna zdarzało mi się nawet osiem kazań głosić jednego dnia, a teraz... Wybrałem się dziś po raz drugi na spotkanie akademickiej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, ale... jak to młodzież... dziś jakiś nabożny film na spotkaniu. A ja mam głód modlitwy. Chce mi się modlić we wspólnocie w mocy Ducha. Wyszedłem więc w połowie... I nie bardzo mogę sobie miejsce znaleźć... Poszedłem na długi spacer... Ale nie bardzo pomogło 🙂 Niedziela jest trudna... Pracować naukowo nie wypada:) Odpoczywać... no owszem... trochę można, ale to chyba nie jest moje "najulubieńsze" zajęcie... Telewizji oglądać nie lubię... No i klops 🙂

Ale za to wczoraj był dobry dzień. Kolejne skupienie u sióstr kapucynek. Niezwykle wesołe spotkanie w kameralnym skądinąd gronie (ośmiu osób). Mówiliśmy o słuchaniu w kontekście wiary. Muszę przyznać, że dla mnie najciekawsza jest zawsze ostatnia część spotkania, w której każdy mówi o tym, co dziś usłyszał, dzieli się... Czasem słyszę naprawdę ciekawe rzeczy. Czasem ktoś zwraca uwagę na słowa, które w mojej katechezie były tylko spójnikiem, a ja nie przywiązywałem do nich żadnej większej wagi. Trochę jak w tej anegdocie homiletycznej, jak to po pewnym kazaniu podszedł do kaznodziei człowiek i podziękował mu za słowo, które przyczyniło się do jego szczerego nawrócenia. Ale kaznodzieja dociekał - cóż takiego powiedział, że taki skutek osiągnął... Na co ów człowiek stwierdził -  w pewnej chwili powiedział ojciec - a teraz zakończyłem pierwszą część kazania i przechodzę do drugiej... I ja sobie wtedy tak pomyślałem, że dotąd była pierwsza, grzeszna część mojego życia, ale teraz już czas najwyższy przejść do drugiej... Pan Bóg czasem posługuje się czymś mało znaczącym, żeby powiedzieć rzeczy ważne, żeby je wzmocnić...

Wczoraj przeglądałem sobie mowy i kazania św. Leona Wielkiego i zaintrygowało mnie kazanie O błogosławieństwach, którego fragmentem chcę się z wami podzielić...

Niewątpliwie ubodzy zdobywają cnotę pokory łatwiej niż bogaci. Przyjacielem ubogich jest bowiem łagodność, natomiast bogatym towarzyszy zazwyczaj pycha. Jednakże i wielu bogatych umie posługiwać się swym bogactwem nie dla wzbijania się w pychę, ale dla pełnienia dzieł miłosierdzia, uważając za swą największą korzyść to, co można ofiarować bliźniemu dla złagodzenia jego nędzy i cierpień.

Apostołowie jako pierwsi po Chrystusie Panu dali przykład wielkodusznego ubóstwa. Porzucili wszystko bez wyjątku. Na głos wielkiego Nauczyciela zwyczajni rybacy rychło przemienili się w rybaków ludzi; wielu doprowadzili do naśladowania swej wiary, skoro w pierwszym okresie Kościoła wszyscy mieli jedno serce i jednego ducha. Porzuciwszy wszelkie swoje majątki i posiadłości, dzięki swemu świętemu ubóstwu stali się bogatymi w dobra wieczne. Jak świadczy przepowiadanie Apostołów, radowali się bardzo z tego, że nic nie mają na tym świecie, a wszystko mają w Chrystusie.

Dlatego święty Piotr Apostoł, poproszony o wsparcie przez człowieka chromego u wejścia do świątyni, odpowiedział: "Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, wstań i chodź".

Cóż bardziej wzniosłego od takiej pokory? Cóż zamożniejszego od tego ubóstwa? Nie rozporządza pieniędzmi, ale rozporządza darami natury. Piotr swoim słowem uzdrowił tego, który urodził się chromym; nie ofiarował podobizny Cezara na monecie, natomiast odnowił w chorym obraz Chrystusa.

Z zasobów tego skarbca skorzystał nie tylko ten, kto otrzymał zdolność chodzenia, ale także owe pięć tysięcy ludzi, którzy na widok cudu uzdrowienia uwierzyli wezwaniu Apostoła. Ów zatem ubogi, który nie miał niczego, by dać proszącemu, ofiarował taką obfitość Bożej łaski, iż podobnie jak uleczył nagi jednego chromego, tak też uzdrowił serca wielu tysięcy ludzi. Tych, co byli chromi, uczynił wolnymi i swobodnymi w Chrystusie.

 

To mnie jakoś fascynuje... Ta wewnętrzna wolność, przestrzeń, którą może wypełnić sobą Bóg. Jeśli wszystko się Jemu odda, zawierzy, wejdzie się mentalnie w logikę błogosławieństw, to zaczynają się dziać wielkie rzeczy. Ileż to rzeczy mnie ogranicza... Ileż spraw, które wydają się ważne. A gdyby tak więcej przebywać z Nim, uczyć się od Niego, stawać się bardziej Jego narzędziem... Dawać się ogołocić. Naśladować lilie polne i ptaki niebieskie... Jak bardzo trzeba by zmienić sposób myślenia, te wszelkie ludzkie zapobiegliwości...

Zakładam, że w wielu osobach to, co piszę, może budzić opór. Bynajmniej nie czynię z tego propozycji, czy jakiegoś wymogu wobec wszystkich. Nie. Ja sam czuję się do tego wezwany poprzez przynależność do tej wielkiej rodziny, która zrodziła się w sercu Jezusa, a której na imię franciszkanie. Do różnych form ubóstwa może nas zapraszać Pan. Ale do jakiej zaprasza mnie, jako franciszkanina? Ten temat wraca tu co jakiś czas jak bumerang. Ale musi tak być. Bo tylko rzeczywiste ubóstwo może mnie uczynić wolnym i przydatnym Jezusowi. Nie jakieś wysubtelnione duchowo, odrealnione, teoretyczne. Ale prawdziwe nieposiadanie - zwłaszcza siebie samego.

Dzisiejsza uboga wdowa z Ewangelii jest skontrastowana z uczonymi w Piśmie, u których materialne bogactwa nie są największym problemem, ale subtelna forma pychy, skłaniająca do pogardy wobec innych. Ten lud jest przeklęty, bo nie zna prawa... Jak nimi ma się posługiwać Bóg. jak może dotrzeć do takiego serca, które jest skupione na pomnażaniu swoich tytułów, godności, przywilejów? To chyba jest szczególnie groźne dla każdego sługi Bożego, dla każdego franciszkanina. Pragnąć wzgardy i ostatniego miejsca... To ubóstwo doskonałe, a jeśli jest połączone z materialnym niedostatkiem... Wówczas jest prawdziwie Chrystusowe. Wówczas jest naśladowaniem Pana. Wówczas staje się prawdziwie wyzwalające. Gdybym umiał być tak ubogim... Czytelnie ubogim... Wiele jeszcze muszę się nauczyć. Bardzo wiele.

 

No i z cyklu "nauczyłem się dzisiaj" (a właściwie wczoraj:) -  jak nie mówić, jak nie pisać, jak nie myśleć...

Pani J. Butler, ceniona profesor retoryki (!!!), wygrała...

W 1998 roku przyznano jej nagrodę za najgorszy styl w pisarstwie naukowym...

Zobaczmy za co 🙂

 

Odejście od wyjaśnienia strukturalistycznego, zgodnie z którym kapitał sktrukturalizuje relacje społeczne w stosunkowo homologiczny sposób, ku koncepcji hegemonii, w której układ sił i relacje władzy są przedmiotem powtórzeń, konwergencji i reartykulacji, wzbogaciło teorię struktury o kwestie tymczasowości oraz oznaczało rezygnację z pewnej formy teorii Althusa, w której ujmuje się całości strukturalne jako obiekty teoretyczne, na rzecz teorii, w której wgląd w hipotetyczną możliwość struktury inicjuje odnowioną koncepcję hegemonii, związaną z hipotetycznymi stanowiskami oraz strategiami reartykulacji władzy.

 

Nagroda w pełni zasłużona 🙂