Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

okresowa kontrola fundamentów...

2012-11-09

 zdj.za:http://www.przepisnadom.pl/fundamenty-przyszlosci/

 

Mili Moi...

To może najpierw cykl "nauczyłem się dzisiaj". Nie mam co prawda w piątek żadnych wykładów, ale studium osobiste trwa. "Podręcznik retoryki homiletycznej" miałem dziś w ręku i dowiedziałem się, że:

Podręczniki retoryki wyrózniają kilka rodzajów ironii:

sarkazm - zjadliwe szyderstwo

asteizm - ironiczny dowcip

mykteryzm - ukryte, choć obłudne wyśmiewanie

diazyrm - wyszydzanie zdania przeciwnika

chiarentyzm - "uprzejme szyderstwo", cynizm

Nie pozostaje nic innego jak ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć 🙂

A poranek rozpoczął się dziś o 5, aby o 6.30 odprawić Eucharystię siostrom dominikankom Matki Bożej Różańcowej. Ich dom mieści się gdzieś "na końcu świata" (albo na początku - zależy pewnie od której strony wjeżdżamy do Lublina). Niemniej spotkanie zacne, modlitwa pełna radości i śniadanie w miłym gronie. Siostry prowadzą niewielki, rodzinny dom dziecka. Piękne dzieło i dużo w nim miłości.

A wczoraj spotkanie z siostrami nazaretankami i ustalanie terminów dni skupienia dla młodzieży na nadchodzący rok. Też wielce radosna wizyta. Zwłaszcza spotkanie z "babcią":) Otóż siostra, która organizuje owe spotkania dla młodych ma wielce specyficzny głos. Można go, nie widząc twarzy, wziąć za głos dziecka, albo sędziwej staruszki. Kiedy pierwszy raz rozmawiałem z nią przez telefon, zakładałem, że nie dzwoni do mnie dziecko, więc pomyślałem sobie - co ta staruszka robi dla młodzieży? Jakież było moje zdziwienie, kiedy drzwi otworzyła mi siostra, która z pewnością do wiekowych nie należy:) No i od tego czasu, kiedy rozmawiamy, posługujemy się ksywą "babcia", bo oczywiście nie omieszkałem wyznać mojego przypuszczenia. Ale dowiedziałem się, że swego czasu, na jakiejś imprezie plenerowej, zdarzyło się owej siostrze zapraszać ludzi do przejścia w jakieś inne miejsce. I nikt się nie ruszył... bo wszyscy sądzili, że jakieś dziecko dorwało się do mikrofonu...

A jutro... Kolejne spotkanie z młodzieżą u sióstr kapucynek. Tym razem tematem będzie  - Wierzę i... słucham.

 Dziś rocznica, święto matki i głowy wszystkich kościołów. Ciekawe Słowo Kościół nam daje na ten dzień. Kiedy Paweł pisze o prawdziwym fundamencie... przypomniał mi się od razu nie tak dawny wypadek z ziemi elbląskiej. Mówię o pewnym murze... który runął 🙂 Trochę mi to burzy moją osobistą koncepcję, ponieważ zawsze mawiałem, że bez fundamentów to można sobie postawić co najwyżej murek, lub igloo. Ale jak się okazuje mur musze z tej koncepcji wyrzucić. On też bez fundamentu runie. Fundament ważna rzecz. I dla chrześcijańskiego żywota ma nim być Chrystus, nic innego. Przekonuję się, że nie można tu czynić żadnych założeń - choćby takich, że osoby konsekrowane przez sam fakt, że są zakonnicami czy zakonnikami na takim właśnie Fundamencie się budują. Trzeba się czasem tym fundamentom przyjrzeć, bo bywa że tak subtelnie coś tam zostaje podmienione, czasem coś tam zostaje zaniedbane, niedopatrzone. A o katastrofę budowlaną nie trudno.

Świątyni, żeby była w swej istocie piękna, potrzebuje naprawdę mocnego fundamentu. Ciągle we mnie żyje moje odkrycie sprzed niemal dwóch lat, kiedy przekonałem się, że jako zakonnik z kilkunastoletnim stażem podmieniłem coś tam w moich fundamentach. Zobaczyłem, że nie sam Jezus, ale działanie dla Jezusa było w mojej budowli najważniejsze. Pisałem już o tym tutaj. Stało się to przyczynkiem do sporego nawrócenia w moim życiu, które wciąż się dokonuje, ale opiera się na szczęście na kilku ważnych decyzjach, a  nie tylko na deklaracjach.

Ale dziś Pan jeszcze posyła do nas dobrą nowinę poprzez Słowo Ewangelii. W tym samym kontekście. Gorliwość o dom Twój pożera mnie... Również o ten dom Boży, którym ja jestem. Pan przychodzi ze swoją zazdrosną miłością. Zazdrością, która Go nie skupia na Nim samym, ale na mnie. Aby mnie ustrzec, uratować, zapobiec katastrofie. Może więc trzeba odłożyć na bok lamenty. Może nie ma powodów, żeby się na Boga "obrażać", kiedy sporządza bicz ze sznurków i rozpędza to całe towarzystwo handlarzy, które mnie próbuje opanować, zasiedlić. Może trzeba usłyszeć Jego słowa - zburzcie tę świątynię - słowa skierowane do mnie, o mojej świątyni... Bo tylko wówczas, kiedy ją zburzycie, dotrzecie do fundamentów, położycie je na nowo i powstanie nowa świątynia. Wiecznie trwała.

Ile czujności trzeba, ile konkretnej uwagi, aby budować z głową... Każdy potrzebuje okresowej kontroli fundamentów - i ksiądz, i siostra zakonna, i mąż, i żona... Każdy!!