Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

walka jest realna i trwa...

2012-10-12

 zdj.za:http://www.parafia.zakliczyn.iap.pl/pl/17920/14097/Portale_Katolickie.html

Mili Moi...

Właśnie udało mi się powrócić szczęśliwie z Warszawy, gdzie złożyłem dziś krótką wizytę mej dawnej uczelni, czyli UKSW. Otóż wczoraj gruchnęła wieść (przy okazji immatrykulacji doktorantów), że można starać się o stypendium pod wdzięcznym tytułem -  Zwiększenie stypendium doktoranckiego z dotacji podmiotowej na dofinansowanie zadań projakościowych... Czyż nie brzmi uroczo??? Oczywiście jedynym naszym "osiągnięciem" naukowym na tę chwilę jest świadomość, gdzie mieści się dziekanat i jako taka znajomość dziewiątego piętra, na którym odbywają się głównie nasze zajęcia. Więc dla pierwszaków to stypendium ma być niejaką motywacją. A otrzymać je mogą ci, których średnia ze studiów magisterskich przekracza 4, 501. Te trzy miejsca po przecinku są ważne, ponieważ uczelnie zwykle podają średnią do drugiego miejsca po przecinku i we wszelkich aktach tak ona widnieje. Rzecz jasna zaświadczenie o średniej należy załączyć i nie może to być karteluszek z seminarium, tylko obwarowane wszelkimi pieczęciami urzędowe pismo z uczelni państwowej. Zadzwoniłem więc wczoraj do Dziekanatu Wydziału Teologicznego UKSW i przeurocza siostra obiecała pomóc. Ale to nie takie proste. Ponieważ akta trafiają do archiwum po drugiej stronie Warszawy, dokąd wysyła się zamówienie tylko raz w tygodniu. A potem trzeba tę średnią mozolnie obliczyć (dla uzyskania trzech miejsc po przecinku). A wnioski trzeba składać jak najszybciej... (Jeden z moich kolegów rocznikowych zadzwonił na swój uniwersytet - nie powiem jaki - i dowiedział się, że może za dwa tygodnie da się coś zrobić - wtedy tylko 12 godzin podróży i już - zaświadczenie otrzyma). Natomiast do mnie owa przemiła dusza siostrzana zadzwoniła wczoraj, że znalazła jakieś archiwalne dane w komputerze, średnią wyliczyła i dziś mogę się po nią zgłosić... Nie zwlekając, wsiadłem w auto - dziś dzień wolny i odebrałem ten jakże istotny dokument... Łapówka w postaci śliwek w czekoladzie została wręczona. Teraz tylko wnioskować o stypendium... którego nazwy nie umiem powtórzyć 🙂

Wczoraj wręczono mi indeks, złożyłem ślubowanie, a kiedy dostanę legitymację (bo niestety to wydarzenie się opóźnia) to będę mógł nawet korzystać z pięćdziesięcioprocentowej zniżki w PKP... Szał:) Po prostu nie będę chyba wysiadał z  pociągu... 🙂

Wieczorem zaś wziąłem udział w uroczystej celebracji rozpoczęcia Roku Wiary w Archikatedrze Lubelskiej pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Budzika. Zdumiony byłem ilością księży, bo było ich naprawdę bardzo wielu, co mnie niezmiernie ucieszyło. Ja tę liturgię sprawowałem w intencji tych wszystkich, którzy mnie duchowo adoptowali, modlą się za mnie w ramach Margaretek, oraz za wszystkich "niezrzeszonych", którzy ofiarują za mnie swoje modlitwy. Wiele więcej uczynić w duchu wdzięczności nie mogę, ale jestem przekonany, że łaski płynącej z Eucharystii niczym zastąpić się nie da i równać się z nią nic nie może...

A dziś Jezus polemizując z faryzeuszami poddaje im pod rozwagę problem, wobec którego przejść obojętnie nie mogą. Bo, mówi, jeśli ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to jaką mocą czynią to wasi synowie? I to jest jeden z piękniejszych dowodów na nadejście Królestwa. Bóg, który wtajemnicza człowieka w swoje sprawy to jeden dar. Ale drugi to fakt, że pozwala człowiekowi uczestniczyć w swojej Boskiej mocy, posługiwać się nią. Kiedy rozsyłał Apostołów, dał im władzę nad złymi duchami i te były im posłuszne. Gdy wrócili, opowiadali Mu z radością o tych dokonaniach, o tym, jak doświadczali Jego mocy w działaniu... Kimże byli, jeśli nie "synami" dzisiejszych adwersarzy Jezusa? Jeśli nawet nie fizycznie, to z pewnością byli synami Izraela, który przez wieki był precyzyjnie pouczany przez Ojca jak rozpoznawać wszystko, co nie pochodzi od Niego... Okazało się dziś, że tego rozpoznania przeprowadzić nie są w stanie, że ich zaślepienie odbiera im trzeźwy osąd Jezusa i Jego czynów...

Ale to jeszcze pewnie nie jest najtragiczniejsze. Bo prawdziwa tragedia odrzucenia Jezusa wiąże się nie tylko z odrzuceniem prawdziwego szczęścia i wolności, ale z wejściem w przestrzeń głębokiego nieszczęścia i niewoli. Jakaś szczególna przewrotność i perfidia demona tkwi w skłonieniu człowieka do myślenia, że to, co prawdziwie Boże, może pochodzić od niego, a to, co diabelskie jest "prawdziwym darem niebios". Ofiary tego odwróconego porządku to szczególni biedacy, o których dziś myślę z dużym smutkiem...

Całą potężna machina zwodzenia dawno uruchomiona działa dziś na naszych oczach ze szczególną intensywnością. A że ma do dyspozycji środki masowego przekazu, to i zakres działania się poszerzył. Iluż wokół nas opanowanych żądzą używania, pokusą hedonizmu, pragnieniem posiadania. Te oddziaływania są częstokroć tak silne, że wszelkie normy, czy zasady tracą na znaczeniu. Liczy się tylko zaspokojenie danej zachcianki, czy (powiedzmy ładniej) "potrzeby". Każdego dnia zaś słyszymy w medialnym bełkocie pojedyncze słowa klucze - masz prawo, kto ci zabroni, nie słuchaj oszołomów, nie bierz poważnie ciemnogrodu, bądź nowoczesny, modny, europejski... Uprawiaj seks ze wszystkim, co się rusza i na drzewo nie ucieka, morduj w majestacie prawa tych, którzy jeszcze, albo już nie mają siły zaprotestować, zdobywaj przestrzeń życiową poprzez eliminowanie konkurentów wszelkimi dostępnymi metodami, wykorzystuj boskie energie, które cię przenikają... i tak dalej...

A demon zaciera ręce i wysyła coraz to nowe zastępy "głosicieli wolności", którzy znajdą swoich słuchaczy zarówno pod trzepakiem, jak i w uniwersyteckiej sali... Dlatego przed każdym chrześcijaninem, tak jak wówczas, tak i dziś stoi bardzo konkretna decyzja - albo walczę z demonem, albo go oswajam... Ceną jest prawdziwe szczęście i życie. Królestwo jest pośród nas, moc Jezusa jest zawsze dostępna, zasady wiary są jasnym drogowskazem - walka jest niesłychanie realna i trwa. Ze smutkiem myślę o tych, którzy nie obudzą się w porę...

Ta walka jest rzeczywistością szczególnie obecną w życiu moich gdańskich przyjaciół. Szczerze proszę Czytelników o westchnienie modlitewne za tych, którzy zbliżają się niesłychanie szybko do Żywego Jezusa na drodze rekolekcji, które mam radość dla nich prowadzić. Przygotowują się i odbywają właśnie spowiedź generalną, wkrótce czeka ich modlitwa o uzdrowienie. Spędzają wiele czasu na bilansowaniu swojego życia i swej przeszłości i doświadczają przeciwności, ponieważ jako ludzie prawdziwie wolni i świadomi tego, jak bardzo Jezusowi na nich zależy i jak wiele dla nich przygotował, staną się szczególnie niebezpieczni dla demona. Trzeba ich wesprzeć w tej godzinie walki. Ja pamiętam o nich w codziennym Różańcu i Was serdecznie również o to proszę.

A jutro prowadzę dzień skupienia dla dziewcząt u sióstr kapucynek w Lublinie... Wsparcie modlitewne w tej sprawie też mile widziane... Z góry wszystkim dziękuję 🙂