Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

"gorszące" gesty...

2012-09-20

 zdj.za:http://delurski.pl/2291/zapach-nardu/

Mili Moi...

 Zatem mogę już zgodnie z prawdą powiedzieć, że jestem studentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Uczelnia mi to potwierdziła wczoraj rano (na szczęście nie każąc czekać do 2021 roku). Ale oczywiście, żeby było weselej, po otrzymaniu tej informacji musiałem potwierdzić drogą internetową, że owe studia pierwszego października rzeczywiście podejmę. Mało tego, musiałem ów formularz wydrukować i zanieść do dziekanatu. Pani powitała mnie serdecznym - "tak szybko? jest ojciec pierwszy..." Tak proszę pani, bo ja też postanowiłem nie czekać do 2021 roku... Taki to ze mnie gorliwy student (sam jestem szczerze ciekaw jak długo ta gorliwość potrwa... 🙂

Właściwie już chyba zdecydowałem się również na szkołę językową. Chyba będzie to Uniwersytecka Szkoła Języków UMCSu... Wypełniłem test kwalifikacyjny i tak oto opisano mój poziom języka - Potrafi zrozumieć zasadnicze aspekty problemów konkretnych lub abstrakcyjnych przedstawionych w tekstach złożonych, w tym dyskusję specjalistyczną dotyczącą własnej tematyki zawodowej. Potrafi porozumieć się na tyle swobodnie i spontanicznie, że rozmowa z rdzennym użytkownikiem języka wolna jest od napięć tak w przypadku jednej jak i drugiej strony. Potrafi wyrazić się w sposób jasny i szczegółowy na wiele tematów, wyrazić opinię odnośnie związanych z nimi, często sprzecznych ze sobą, problemów. Analizując je umie wykazać ich pozytywne i negatywne aspekty.

Rozbawiło mnie to trochę, bo nie do końca się w tym opisie widzę i odnajduję, ale skoro zakwalifikowano mnie na poziom B2 (wyższy średniozaawansowany), to prawdopodobnie spróbuję, a jak się nie uda... to spaść niżej zawsze można 🙂

 A dziś zatrzymałem się na tej głębokiej znajomości serca, którą objawia Jezus wobec kobiety znanej jako grzesznica... Ona wykonuje gesty, które nie wszystkim mogły się podobać. Zwłaszcza wycieranie stóp własnymi włosami... Rozpuszczone włosy w obecności wielu mężczyzn były znakiem bardzo lichej reputacji i wywoływały powszechne zgorszenie wśród nabożnych Żydów... Tymczasem Jezus pozwala jej na wykonanie wszystkiego, co dyktowało jej serce, aż do końca... On wie, co nią kieruje. On jest w stanie rozpoznać jej żal i skruszone serce. On jeden wie najlepiej, co wyrażają jej pełne żarliwości gesty...

Wróciłem myślami do wielu (zwłaszcza zagranicznych) spotkań, podczas których dochodziło nieraz do wielkich utarczek słownych na temat gestów... Zwłaszcza klękania przy przyjmowaniu komunii. Po jednej stronie stoją ci, którzy w swojej żarliwości są przekonani, że tylko na kolanach jest wystarczająco godnie. Po drugiej stronie są ci, którzy tej godności nie ujmują stojąc... Kto ma rację? No właśnie... To pytanie z perspektywy pobożnego Żyda pewnie byłoby uzasadnione, ale czy nabożny chrześcijanin musi dochodzić "racji" (zwłaszcza, że obie postawy są w praktyce Kościoła dopuszczone i spotykane)? Czy nie można swojej własnej wrażliwości serca przedstawić Jezusowi i zadowolić się Jego miłosnym spojrzeniem? Wszak jeśli gest szczery i z serca płynący, to nie szuka uznania u innych, a tylko u Tego, wobec którego jest wykonywany... Dotyczy to rzecz jasna całej przestrzeni naszej wyrażanej na zewnątrz pobożności... Jeśli wiem co czynię i wobec Kogo, to nie przeszkadza mi obecność innych, ich akceptacja, czy dezaprobata... Liczy się tylko On i Jego oczy, które potrafią dostrzec cała prawdę... o mnie i o moich "gorszących" gestach...

Może warto o tym pamiętać choćby jutro... czyniąc znak krzyża w pobliżu kościoła...