Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

przyjąć Słowo bez walki...

2012-09-12

 zdj. za:http://www.desicolours.com/mesmerizing-animal-world/01/06/2009

 

Mili Moi...

Tak sobie chadzam po tym Lublinie i ciekawe rzeczy znajduję. na przykład wczoraj odkryłem siedzibę Regionalnego Stowarzyszenia Zwolenników Kremacji... Widać, że w narodzie jest pragnienie zrzeszania się i samorządności. I dobrze... Wokół tak wielu spraw można się, jak widać, gromadzić... Nie wszystkie one rzecz jasna są słuszne i warte wydatkowania energii, ale to już zupełnie inny problem. Wczoraj też miałem urocze spotkanie z dwoma panami, którzy zapytali mnie o to kto jest Bogiem, bo tyle się dziś na ten temat słyszy... Z wiarą w ich szczere zainteresowanie, odpowiedziałem, że oczywiście Jezus Chrystus, nasz Pan i Zbawiciel... Ale okazało się, że oni nie chcieli się niczego dowiedzieć, ponieważ już wszystko doskonale wiedzieli i mieli w sobie głęboką wiarę (graniczącą wręcz z heroizmem - wszak w habicie przed nimi stałem), że właśnie ze mną powinni się tą wiedzą podzielić. A i nadziei im widocznie nie brakowało, skorą sądzili, że tej ich wiedzy przyklasnę. Co do poziomu miłości, to już nie sprawdzałem... Ale taki jest Lublin 🙂 Ksiądz na każdym zakręcie, więc i Świadkowie Jehowy mają więcej odwagi i habit, czy koloratka wcale ich nie onieśmiela... A może wręcz zachęca do... chciałem napisać - do dialogowania, ale to nie ma niestety nic wspólnego z dialogiem, dlatego nasza rozmowa trwała krótko...

Co do obserwacji dalszych, to niewątpliwie jest to miasto studenckie. I wcale nie po liczbie młodych studentów to rozpoznaje, ile raczej po ilości punktów ksero 🙂 Wprost zatrzęsienie, na każdym kroku - od 7 groszy za stronę 🙂 Poza tym niewątpliwie jest to miasto ludzi miłujących prawo, ład i porządek. W życiu nie widziałem takiej kumulacji kancelarii adwokackich i siedzib radców prawnych. A może to tylko wynik tego, że sąsiadujemy z sądem (a nawet nie jednym). Dalej, jest tu nieprawdopodobnie dużo żebractwa. Dawno już nie spotkałem miasta, w którym tak wiele osób siedziałoby na ulicy wyciągając rękę. Bardzo często podchodzą również z prośbą osoby, które wyglądem daleko odbiegają od wyobrażenia żebraka. Schludnie, czy wręcz elegancko ubrane panie, które proszą o grosz na jedzenie, czy leki... Jakiś fenomen tego miejsca chyba... No i jeszcze palacze... Na każdym kroku człowiek z papierosem...

I to nie jest tak, że nagle mi się oczy otworzyły i wszędzie jest tak samo, ponieważ jedną z moich ulubionych rozrywek ulicznych jest przyglądanie się ludziom. Robię to od zawsze i z wielką przyjemnością. Wiele się dzięki temu uczę o innych, ale pewnie i o sobie. Stąd naprawdę mam oczy otwarte i patrzę... A tu widzę sporo spraw, których w innych miejscach aż tak wyraziście nie dostrzegłem.

Jeden z ulubionych moich klasyków, który miał okazję wnosić po schodach moje kartony, orzekł swego czasu, że lubelskie kobiety "człapią". Wpatruję się, ale tego akurat wciąż nie widzę 🙂

Dzięki za ciekawe uwagi dotyczące ludzkich opinii. Słowo jakoś cały czas krąży wokół tego tematu... Dziś wersja Łukaszowa błogosławieństw i przekleństw. Łukasz to zdecydowanie moja ulubiona Ewangelia. Jezus jest tam wielkim Lekarzem ciał i dusz ludzkich, jest tak szalenie bliski człowiekowi. Z pewnością życie według logiki błogosławieństw wymaga wyzwolenia się spod wpływu ludzkich opinii, ponieważ znacznie wykraczają one poza ludzką logikę, a wielu jest takich, dla których to właśnie logika jest bogiem... Powiedzieć komuś takiemu, że szczęśliwy tak naprawdę jest ten, kto płacze, kto jest prześladowany, odrzucony... No, do tego z pewnością trzeba odwagi i wyjścia poza schematy...

Ale ja zdałem sobie sprawę dziś z mojej nieakceptacji tego Słowa w zupełnie innym znaczeniu... Ja wciąż mam trudność, żeby się zgodzić na odrzucenie, prześladowania, wzgardę ze strony najbliższych... Jak to możliwe, żeby ci, którzy powinni współpracować, którzy powinni rozumieć, którzy powinni się cieszyć z szerzącej się chwały Bożej, niszczą siebie nawzajem, nienawidzą się, zazdroszczą sobie i korzystają z każdej okazji, żeby błysnąć złośliwością... Takie liczne obrazy tego o czym piszę mam przed oczami. Tak wielu ludzi w ten sposób doświadczonych dane mi było spotkać... Oni się często nie skarżyli, oni nie ubolewali nad swoim losem, oni po prostu mówili - ważne, że dobro się dzieje... mimo trudności, zobacz, że ono się dzieje... Jakby chcieli powiedzieć - zapomnijmy o mnie, zapomnijmy o dumie o tym kto i co zrobił, o wysiłku tak przecież często nierównomiernie rozłożonym... Nie myślmy o tym... Skupmy się na chwale Bożej, która się szerzy... mimo wszystko...

22 Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: 23 cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

To Słowo mocno dziś puka do mojego serca... Muszę się jeszcze wiele nauczyć...