Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

łatwiej jedne usta otworzyć, niż wiele zamknąć...

2012-09-09

 zdj. za:www.czechowice-dziedzice.pl 

 

Mili Moi...

Jak bardzo samotnym człowiekiem musiał być głuchoniemy, o którym w dzisiejszej Ewangelii... Podejrzewam, że tak jak dziś, również wówczas ze znajomością języka migowego było raczej kiepsko. A tacy ludzie, "dziwadła" byli postrzegani raczej negatywnie. To był problem, bo przecież  z kimś takim nie da się dogadać. Ani pytania nie usłyszy, ani nań nie odpowie... Świat ciszy i świat wewnętrznej samotności. Kto wie, może bardzo bogaty świat, ale nikt nie miał do niego dostępu...

 

Przeczuwano jednak, że jedna ręka, gdyby tylko spoczęła na jego głowie, mogłaby otworzyć jej okna - uszy i usta. To mogła być tylko ręka tajemniczego Mistrza z Nazaretu, dla którego takie rzeczy przecież nie są trudne. Przyprowadzają go więc do Jezusa i proszą. A on oddala się z nim od tłumu i ma tam miejsce zdarzenie, które mnie dziś szczególnie porusza... Włożenie palców do uszu? Poślinienie języka? Nie... Jezus spojrzał w niebo i westchnął...

 

Zrodziło się we mnie nieprawdopodobne pragnienie, żeby Jezus stanął obok mnie, spojrzał ze mną (a może w moim imieniu) w niebo i westchnął za mną...

W E S T C H N Ą Ł... W E S T C H N Ą Ł... W E S T C H N Ą Ł... Tchnienie Jego modlitwy może przemienić wszystko... Żeby mnie tak wyprowadził, daleko od tłumu... Od tego tłumu, który tak często mnie nie rozumie (zwłaszcza gdy mówię o Bogu bliskim, miłującym, rzeczywiście obecnym...), który tak często traktuj mnie jako problem (bo jeśli on mówi prawdę to co my na to? - nasze życie musiałoby się jakoś zmienić, nasze sposoby myślenia, działania musielibyśmy jakoś zmienić), który tak często mnie ignoruje (bo tak jest łatwiej), albo wręcz nienawidzi (bo nienawiść znakomicie znieczula - dominując nad innymi uczuciami)... Ale niech mnie zabierze również od tego tłumu, który bije brawo, który jest zachwycony, który chce słuchać jeszcze, który rozumie, który jest głodny Słowa... Niech mnie zabierze choć na chwilę, żebym mógł być tylko ja i On...

Żebym tak wyraźnie usłyszał to W E S T C H N I E N I E nade mną... Żeby to wszystko, co obojętny i nienawistny tłum we mnie zamknął, otworzyło się na nowo... Żeby to wszystko, co pełen tęsknoty i łaknący tłum ze mnie zaczerpnął, pojawiło się we mnie na nowo...

Jak to dobrze, że już niedługo rekolekcje... Pojadę na nie do Niepokalanowa pod koniec miesiąca. Ufam, że to będzie czas niejednego Bożego westchnienia nade mną, a ja dzięki temu zrozumiem coś z tego, co dzieje się dziś w moim życiu, pojmę choć odrobinę z tego Bożego planu. A jednocześnie wierzę, że znów coś we mnie się otworzy, a ten świat mojego wnętrza, w którym jeszcze tak wiele głuchej ciszy, usłyszy więcej, a potem przemówi na nowo do tych wszystkich, którzy zechcą słuchać...

Swoją drogą, myślę sobie o tym biednym człowieku tuż po jego uzdrowieniu... Jak bardzo głośno musiało się zrobić w jego życiu... Czy go to nie drażniło? A może wręcz bolało? Czy nie tęsknił do ciszy?

Prawdziwie łatwiej jest jedne usta otworzyć, niż wiele ust zamknąć... Im bardziej Jezus nalegał, aby nie mówili, tym gorliwiej rozgłaszali... A On ich nie opuszczał, nie potępiał, nie odrzucał... Szedł dalej pokonując głuchotę, ślepotę... 

W Z D Y C H A J Ą C...