Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

chwała Bohaterom!!!

2012-09-01

Mili Moi...

I tak sobie te moje dni w Lublinie leniwie płyną. Ale od wczoraj nie jestem już sam w chałupie. Nadjechali bracia i choć na chwile zrobiło się gwarno (o ile trzech może spowodować duży gwar). Niemniej nasze braterskie życie tu potrwa raczej krótko, ponieważ bracia mają jeszcze zaplanowane wyjazdy, a i mnie chcą gdzieś wysłać, żeby mi tu nie było smutno samemu 🙂 Niewykluczone więc, ze po niedzieli jeszcze "śmignę w Polskę". No to się chyba nazywa "życie studenckie":)

A propos życia studenckiego, to wczoraj nasz profesor, mieszkający piętro niżej, postanowił mnie zabrać na obiad do konwiktu dla księży (to takie miejsce, gdzie mieszkają księża studenci i profesorowie). Obiad nie najwyższego sortu, ale za to rozmowy... Spędziłem urocze pół godziny wsłuchując się w debatę na temat niejakiego Friedmana i jego teorii podobieństw między społeczeństwem, a... komputerem. Słuchałem uśmiechając się głupawo i wciągając żurek, a potem pierogi... Ale gdyby mnie kto spytał o streszczenie tej debaty, to pamiętam, że pierogi były z twarogiem... a w żurku nie było kiełbasy... wszak piątek był 🙂

 A dziś siedząc nad przypowieścią o talentach zastanawiałem się w jaki sposób znaleźć jakikolwiek probierz własnego zaangażowania w sprawy Królestwa. Chodzi o w miarę wiarygodną ocenę własnych postępów. To dość ważne chyba, żeby na końcu czasów, stając przed Panem, nie doznać niemiłej niespodzianki - tylko wydawało ci się Michale, że pracowałeś, że pomnażałeś chwałę Królestwa, że obracałeś dobrami ci powierzonymi... Nie chciałbym usłyszeć takich słów... Mam poczucie sporej odpowiedzialności za powierzone mi dobra. Zdaję sobie sprawę, że jest ich niemało. Być może nawet należę do tego grona posiadaczy pięciu talentów (Mateusz się rozpędził - to niewyobrażalna kwota - 1 talent = 60 min; 1 mina = 100 denarów; 1 denar = dzienna zapłata robotnika - trzeba by więc na to pracować około 100 lat!!!), czyli jestem obdarowany naprawdę hojnie. Nie wynika to z mojej wspaniałości, ale tylko i wyłącznie z Bożej dobroci... A jakoś nie mogę zapomnieć słów - komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie... A zatem dar, ale i zadanie... Zadanie, które domaga się zarówno ryzyka, jak i przemyślanych, bardzo głęboko przemyślanych posunięć. Nic bowiem nie przyjdzie samo, a zaniedbania mszczą się prędzej, czy później, czego dowodzą nieroztropne panny z wczorajszego Słowa... A zatem jak właściwie ocenić czy dobrze obracam powierzonymi mi środkami? Głowię się nad tym od rana...

Ale zobaczyłem też moją tęsknotę za prostotą, a może za prostą wizją świata. Jest zadanie, jest ocena jego wykonania, jest nagroda, albo kara... Nie ma tych wszystkich odcieni szarości, nie ma tego całego grania, udawania, marketingu, reklamy, naginania prawdy, podstępu, wzajemnego zwodzenia... I nie chodzi o to, żeby jak najwięcej zarobić, ale raczej o to, aby okazać się wiernym w powierzonym zadaniu, okazać się skutecznym w realizacji poleceń, być wydajnym w znaczeniu - uczynić z powierzonego zadania sprawę honoru, sprawę życia lub śmierci... Oddać się jej całkowicie....

Myślę sobie, że takie widzenie świata było bliskie bohaterom II Wojny Światowej, tym, którzy odważyli się walczyć o wolną Polskę, wówczas, kiedy wydawało się, że wszelka nadzieja zgasła... Ludzie, którzy wewnętrznie byli na ten bój przygotowani. Ludzie honoru i często głębokiej wiary... Pozostaje się z pokorą modlić do Pana - nigdy więcej wojny... Bo kto dziś pójdzie w bój??? Kto dziś w tym skupionym na sobie społeczeństwie jest gotów umierać dla sprawy??? Dla Ojczyzny??? A wobec tych, którzy niegdyś walczyli - czapki z głów... Chwała Bohaterom!!!