Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

co z tą laicyzacją???

2012-08-13

Mili Moi...

No chciałoby się odpocząć... Ale rytm pielgrzymkowy jest na razie nie do przeskoczenia... Dziś pierwsza pobudka o 5 rano:) samoczynna... A potem weź się zmuś i zaśnij znów:) No ale pospałem "do bólu" (to znaczy do 7.30:) A potem zaczęło się sprzątanie po pielgrzymce. Nie było to najłatwiejsze, bo jeszcze poruszam się dość pokracznie, ale dzięki Bogu zakończyłem ten proces i można już spokojnie przygotowywać się do następnej pielgrzymki...

A od jutra zaczynam pakowanie...

Dziś jednak, na prośbę niektórych pielgrzymów, zamieszczam moją pielgrzymkową konferencję na temat laicyzacji... Ona naprawdę jest dziś problemem dla wszystkich, którzy nazywają siebie wierzącymi. A problem, jak to problem - koniecznie należy rozwiązać... Usiłować rozwiązywać...

Rozpocząć należy od swoistego explicatio terminorum, czyli wyjaśnienia terminów, ponieważ bardzo często zestawia się kilka słów brzmiących podobnie i używa się ich zamiennie. Mam na myśli laicyzację, sekularyzację i sekularyzm...

Badacze twierdzą, że najbardziej pierwotne znaczenie ma termin sekularyzacja pochodzący od łacińskiego secularis, czyli "świecki", a może jeszcze bardziej od saeculum - wiek, czyli coś czasowego, przemijającego...

Jako termin techniczny oznaczał przejmowanie majątków kościelnych przez władze świeckie. Z czasem ponad to znaczenie wysunęło się inne - przejmowanie ról, wypieranie znaczenia religijności dla życia społeczeństw itd. ale uznawane jako wynik naturalnych przemian związanych z tworzeniem się historii narodów.

Różnica między sekularyzacją i laicyzacją jest subtelna, choć dla badaczy istotna, ponieważ przy laicyzacji mówi sie o wpływie człowieka na owe procesy, co zdaje się być pewną oczywistością, ponieważ to właśnie ludzie tworzą historię, nie dzieje się ona sama. Ale chodzi tu o działanie świadomie zmierzające do pozbawienia religii wpływu na społeczność, które w ostateczności ma prowadzić do efektu finalnego, którym jest...

Sekularyzm, czyli postawa jednostek i społeczeństw, które wyeliminowały pojęcie religii, a co za tym idzie - Boga. Ostatecznym owocem sekularyzacji miały być społeczności całkowicie niereligijne, żyjące tak, jakby Boga nie było.

Bardzo trudno stworzyć zwartą i jedną definicję sekularyzacji i najczęściej powstają definicje opisowe, które próbują przybliżyć i jakoś ująć to zjawisko.

Mówi się więc, że sekularyzacja to stopniowa autonomizacja różnych dziedzin społecznych względem dominacji religijnych znaczeń i instytucji.

Wskazuje ona na takie rzeczy jak:

 - zajęcie przez władzę polityczną własności i instrumentów działania religijnych organizacji

- przejęcie świeckiej kontroli nad licznymi pierwotnymi działaniami i funkcjami religii

- ograniczanie czasu, energii i zasobów dla spraw pozaempirycznych

- rozkład instytucji religijnych

- zastępowanie religijnej świadomości przez empiryczną, racjonalną, która ma być znamieniem nowoczesności

- znoszenie mitycznej, poetyckiej i artystycznej interpretacji natury oraz społeczeństwa

- przeciwstawienie moralnego wartościowania poznaniu i doświadczeniu

Jak się to wyraża w konkrecie życia?

a) ograniczanie znaczenia religii w działaniach niereligijnych instytucji zwłaszcza w obszarach nowoczesnego państwa i ekonomii - znikające z przestrzeni publicznej symbole religijne, likwidacja odniesień do Boga i religii w dokumentach państwowych, szczególnie w konstytucjach

b) ograniczanie społecznej pozycji ról i instytucji religijnych - religia tylko jedną z opcji

c) ograniczanie wpływu czynnej obecności praktyk religijnych i wierzeń na styl życia jednostek - zmniejszenie społecznego prestiżu religii, zmniejszenie znaczenia praktyk religijnych

Skąd się to wzięło i kiedy się zaczęło?

Początków sekularyzacji upatruje się w czasach reformacji. Religia, która dotąd była czynnikiem spajającym społeczeństwa, stała się elementem dzielącym je. Oddzielała jedne narody od drugich, a czasem przeciwstawiała sobie wzajemnie członków jednego narodu. To powoduje erozję wiary w wielu sercach i poszukiwanie czegoś zastępczego.

Powstaje więc idea wszechmocy państwa, które ma prawo decydować o życiu swoich obywateli w najdrobniejszych szczegółach i żadna dziedzina życia nie może być od państwa niezależna. Nie pochodzi to z boskiego nadania, ale jest wynikiem umowy między obywatelami.

Idee tego nurtu początkowo nie miały wstępu ani na dwory, ani na uniwersytety, dlatego szukać musiały schronienia w różnych mniej lub bardziej zakonspirowanych stowarzyszeniach, z których chyba najbardziej znanym i destrukcyjnym  była masoneria.

Do tych przemian w religijności dołączyły przemiany społeczne związane z postępującym uprzemysłowieniem i zmianą procesu produkcji, któremu podporządkowano rytm życia.

Fabryki, manufaktury... Skutkuje to postępującym rozkładem więzi sąsiedzko - rodzinnych i utratą kontroli, którą dotąd nad jednostką sprawowała społeczność lokalna (współczesnym obrazem - emigracja zarobkowa)

Lokalne autorytety i systemy wartości zaczynają tracić swój wpływ na człowieka. Tradycyjne wspólnoty integrowały ludzi osobiście i bezpośrednio. Zmieniło się to na rzecz połączeń pośrednich i rzeczowych - to znaczy ludzie zaczęli nawiązywać relacje głównie przez rzeczy, wytwory pracy, zadania.

Rodzina traci znaczenie jednostki produkcyjno - ekonomicznej. Powoduje to rozluźnienie więzów rodzinnych. Członkowie rodzin nie spotykają się już wyłącznie ze sobą, wspólnie pracując i żyjąc. Zanika spójny charakter pracy i życia. Małżonkowie zaczynają spotykać innych ludzi w pracy - owocuje to zawiązaniem nowych relacji towarzyskich, ale również nadwyrężeniem więzi małżeńskiej poprzez romanse.

Coraz częściej dochodzi do łamania norm obyczajowych i moralnych. Szczególnie dotkliwe jest to w sferze seksualnej. Zwiększa się społeczna aprobata dla tego typu zachowań. Zaczyna się tolerowanie rozwodów, które stopniowo przechodzi w społeczną akceptację tego zjawiska.

Z tymi przemianami łączą się idee humanizmu i pozytywizmu - prawdziwe i istniejące jest jedynie to, co poznawalne, widzialne i dotykalne w sposób zmysłowy. Wszystko inne jest nierzeczywiste i nieistniejące. Miejsce wiary religijnej zaczęła zajmować wiara w postęp ludzkości i w nieskrępowane możliwości rozumu ludzkiego.

Rzeczywistość była systematycznie desakralizowana, czyli ograniczano ją wyłącznie do wymiaru doczesności, eliminując wszelką nadprzyrodzoność.

Religijność natomiast stawała się czymś niemodnym, co należało odrzucić, a czynili to zwłaszcza ludzie przenoszący się ze wsi do miast.

Owocuje to wytworzeniem atmosfery sceptycyzmu i nihilizmu, a religia traci znaczenie w interpretacjach i wyjaśnianiu sensu życia, Tę rolę ma przejąć sam człowiek, a dokładniej - jego rozum.

Pojawia się przekonanie o wyższości tak zwanego naukowego światopoglądu wobec wszelkich ujęć pozanaukowych. Często łączy się to z krytyką idei Boga, oraz samej religii, jako wykwitu ludzkich potrzeb i lęków zwłaszcza wobec sił przyrody.

Na gruncie polityki i państwowości dochodzi do wytworzenia dwóch modeli laickiego państwa, a co za tym idzie, dwóch modeli nowoczesności.

Pierwszy z nich to model francuski - wykwit ateistycznego oświecenia. Państwo jest bogiem - ono ostatecznie tworzy prawa, struktury, odpowiada za kształcenie i wychowanie młodych pokoleń. Religia ma zostać albo całkowicie wyeliminowana, albo ograniczona wyłącznie do sfery prywatnej w życiu obywateli. Rozdział sacrum od profanum jest radykalny i bezwzględny.

Drugi model, to model amerykański. Twórcy Stanów Zjednoczonych byli ludźmi religijnymi. Uznali więc, że tym, co ogranicza wpływ państwa są indywidualne prawa obywateli umocowane w prawie naturalnym, które wyprzedza zarówno prawo państwowe, jak i prawa jednostki. Za tym zaś stoi rzeczywistość boska, transcendentna, której nie definiuj sie poprzez odniesienie do jakiejś konkretnej religii. Usta Amerykanów są do dziś pełne Boga.

Przyznać trzeba, że do Polski wdziera się powoli model francuski, który jest nieprzyjaźnie nastawiony do religii. Ten model nie tyle wymaga od wierzących powściągliwości w wyrażaniu swych przekonań, ile zakazuje jakiegokolwiek afiszowania się z własną wiarą skazując ją na wykluczenie ze strefy publicznej, jako szkodliwej dla państwa.

Coraz częściej doświadczamy sekularyzacji opresyjnej, która wiąże się z systemem nakazów i zakazów i ociera się o nietolerancję religijną, co może prowadzić do totalitaryzacji demokracji - a z takim przypadkiem mamy do czynienia we Francji właśnie, a mówię o zakazie noszenia burek w tym kraju. (ustawa obowiązuje od 11.04.2011)

Wiąże się to często z urabianiem nowej mentalności. Jakiś czas temu władze Katalonii ogłosiły, że Święta Bożonarodzeniowe i Wielkanocne będą się nazywać odpowiednio - feriami zimowymi i wiosennymi.

Laickie wersje katolickich świąt ukazują bezosobowo Boże Narodzenie jako święta rodzinne, Wielkanoc, jako zwycięstwo dobra nad złem, Wszystkich Świętych jako wspomnienie zmarłych, a niedzielę jako część weekendu.

Czlowiek jest jednak istotą religijną z natury i miejsce Boga, którego usiłuje się wyeliminować, zajmuje natychmiast jakiś bożek. Problemem ludzi, którzy nie wierzą w Boga nie jest to, że w nic nie wierzą, ale, że są w stanie uwierzyć we wszystko. Dlatego nie sprawdziły się zapowiedzi oświeceniowych ateistów, którzy twierdzili, że racjonalizm wypleni religię, ponieważ nasze czasy wprost tętnią religijnością, ale powstaje pytanie - jakiego boga czczą?

Dla jednych bogiem jest państwo i demokracja, którą chcą wprowadzić wszędzie jako ustrój najdoskonalszy. W państwach totalitarnych kultem otaczano wodza, albo jedną partię, dziś kultem otacza się system, który jako rządy większości zaczyna tracić odniesienie do prawdy i skutecznie zneutralizował już na przykład kościoły protestanckie. Kościół Katolicki, który się wciąż skutecznie broni przed nadmierną demokratyzacją, jest postrzegany jako relikt przeszłości i naczelny wróg obstający przy nienowoczesnych wartościach.

Nowoczesność również stała się bóstwem dla wielu i łączy się ona z pragmatyzmem i racjonalizacją. Utrata sakralnego widzenia rzeczywistości sprawia, że nikogo już dziś nie dziwi rozwód, a dla wielu jest zwyczajnym sposobem radzenia sobie z konfliktami w małżeństwie.

Wiele osób nie ma dziś najmniejszych trudności ze stosowaniem antykoncepcji. Znaczna część społeczeństwa przychyla się do idei aborcji na życzenie. Coraz częściej podnosi się problem eutanazji nazywając go miłosierdziem i motywując wręcz biblijnie. O temacie związków jednopłciowych i adopcji dzieci nawet nie wspominam...

Jest to bardzo konkretny owoc sekularyzacji, który widzimy na własne oczy, a który jest przenoszony z pokolenia na pokolenie poprzez rodziców, którzy jako priorytet uznają zapewnienie dzieciom dobrego startu materialnego, dobrego wykształcenia. Wychowanie religijne uważane jest za mniej istotne i powierzane bywa wyspecjalizowanym instytucjom (Kościołowi), który ma w ramach katechizacji uformować dziecko.

Nie ma to jednak większego przełożenia na życie, jeśli taki model nie jest proponowany w rodzinie. Słabi w wierze rodzice, to również słabe w wierze dzieci. Wysiłki rodziców, którzy traktują wiarę czysto zewnętrznie są nieefektywne i przez dzieci krytycznie oceniane. Wiara zatem w kolejnych pokoleniach jest coraz słabsza, a człowiek coraz bardziej podatny na wpływy laicyzacji.

Ta natomiast redukuje wiarę do sfery czysto wewnętrznej, a jedyną formą jej wyrazu, która bywa wciąż akceptowana jest działalność charytatywno - społeczna. Nie ma żadnej zgody na jakikolwiek głos Kościoła w kwestiach politycznych, kiedy ustanawia się prawa wprost sprzeczne z prawem naturalnym, czy godnością człowieka. Zarzuca się Kościołowi kneblowanie ust, kiedy protestuje wobec bluźnierczych form sztuki współczesnej.

Kościół jawi się jako czysto ludzka organizacja i instytucja, mająca wyłącznie doczesne - polityczne, społeczne i gospodarcze - cele, oraz ukryte podejrzane interesy.

Głos Kościoła coraz częściej jest traktowany jako zamach na demokrację, a protestujący bywają już stawiani przed sądami za mowę nienawiści - broniąc nienarodzonych dzieci, broniąc małżeństwa mężczyzny i kobiety, nazywając wynaturzenia po imieniu.

Powołując się na wolność i prawo do "nie widzenia", dąży się do usunięcia wszelkich symboli religijnych z przestrzeni publicznej, czyniąc prawa ateistów ważniejszymi od praw chrześcijan.

Religia jest dziś traktowana jako produkt, a nie jako proces. Proces jest bowiem podatny na zmiany i elastyczny w swojej strukturze, co pokazuje Kościół, który od dwóch tysiącleci potrafi odnaleźć się w coraz to nowej rzeczywistości, wobec równych kultur, mentalności, narodów i jako takiego, trudno się go pozbyć z przestrzeni społecznej.

Religię należy więc ukazać jako pewien skończony produkt, który można dowolnie obrabiać, zmieniać, a jeśli się zużyje, po prostu go wyrzucić, jako coś niepotrzebnego. W takim kontekście można nawet uznawać szlachetną chrześcijańską tradycję jako podwalinę naszej kultury, ale jej miejsce jest w muzeum, jak wielu innych czcigodnych przedmiotów, które nie mają już wpływu na ludzkie życie.

Oczywiście ów produkt jest dobry tylko jeśli zaspokaja ludzkie potrzeby, zwłaszcza te dotyczące dobrego samopoczucia. Religia jest potrzebna, kiedy pozwala lepiej się poczuć - i tego wiele osób szuka dziś w Kościele. Prowadzi to bardzo często do relatywizmu moralnego i etyki sytuacyjnej, które uznają za dobre to, co przyjemne.

Kościół oczywiście sprzeciwia się takiemu stawianiu sprawy stawiając konieczne dla rozwoju człowieczeństwa wymagania, których zresztą sam nie tworzy, ale których jest depozytariuszem. I tu zwykle jest punkt krytyczny - a co mi będzie klecha mówił co wolno, a co nie wolno... Co oni mogą o tym wiedzieć... Nie będzie ksiądz decydował o moim brzuchu... itd.

Podsumowując to, co powiedziałem do tej pory, chciałbym przywołać świętego Pawła, ponieważ on tę sytuację przewidywał już dawno temu pisząc swój List do Rzymian:

18 Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. 19 To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20 Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. 21 Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. 22 Podając się za mądrych stali się głupimi. 23 I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. 24 Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 25 Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. 26 Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. 28 A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. 

29 Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; 30 potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, 31 bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. 32 Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią. Rz 1, 18-32

Zwycięstwo sekularyzacji oznacza rozkład społeczności, która zostaje pozbawiona zwornika zdolnego połączyć ludzi na poziomie transcendentnym, ideowym, a nie tylko ziemskim i ludzkim.

Socjologowie coraz częściej stwierdzają, że bez religii następuje załamanie się tkwiącej w nas nadziei na pełną sprawiedliwość dla każdego człowieka, nieosiągalną w świecie doczesnym; nadziei na sprawiedliwość dla niewinnie zamordowanych, zranionych, zdeptanych, obrabowanych i zdradzonych; nadziei na sprawiedliwość dla pokrzywdzonych przez los i niepełnosprawnych zepchniętych na margines życia; a także nadziei dla umierających setkami tysięcy z głodu oraz dla prześladowanych za swoje pochodzenie, religię itd. Badacze życia społecznego widzą wyraźnie, jak olbrzymie znaczenie ma religia dla trwałości i kondycji rodzin, dla długoletnich przyjaźni, dla wierności małżeńskiej, dla zakorzenienia w tradycji ojczystej i kulturowej itd. To religia przede wszystkim stoi na straży godności ludzkiej osoby, będącej godnością dziecka Bożego, i jej niezbywalnych praw, które zakazują traktować człowieka instrumentalnie jako środek dla czyichkolwiek celów, jak to czyniły i nadal czynią różne ideologie, poświęcające miliony ludzkich istnień dla realizacji swoich utopijnych celów.

W tym sensie sekularyzacja jest rzeczywistym, współczesnym problemem każdego człowieka wierzącego i jako taka powinna stać się wyzwaniem dla nas... Oczywiście metod przeciwdziałania może być całkiem sporo, ja zaledwie w kilku punktach chciałbym zasugerować pewne możliwości...

Warto więc zacząć od:

- wszechstronnego rozeznania sytuacji - wykorzystując nauki pomocnicze, starać się zrozumieć świat w którym żyjemy i człowieka współczesnego - właściwie odczytywać znaki czasów...

- świadczyć mężnie o Chrystusie akceptując pluralizm światopoglądowy - być dumnym z chrześcijańskiej tożsamości, nie drżąc w obliczu trudności (potrzeba wielkiego umocnienia w modlitwie)

- podjąć ewangeliczną ofensywę - potrzeba autoformacji - bez agresji fascynować ludzi Chrystusem raczej, niż przekonywać ich do swoich racji

- być w centrum życia współczesnych ludzi i nie pozwolić wypchnąć się z życia publicznego na jakiś margines - chrześcijanie też mają prawa i trzeba o nich głośno mówić - odpowiedzialność za oblicze świata jest również w naszych rękach i trzeba o tym głośno mówić - przenikać kulturę chrześcijańskimi sposobami myślenia

- ewangelizować przykładem własnego, wiernego Chrystusowi życia - największymi wrogami wiary są chrześcijanie, którzy całym swoim postępowaniem świadczą o tym, że nic sobie z niej nie robią

- odrzucić triumfalizm i bezduszne skostnienie - chrześcijanin nigdy nie traktuje nikogo z góry - stosować nowe formy 

- egzorcyzmować rzeczywistość - przede wszystkim przez osobistą walkę z własnym grzechem - im lepiej będziemy nad nim panować tym mniej powodów dajemy światu do odrzucania naszego sposobu życia a sami stajemy się bardziej wiarygodni...

Na koniec:

Czy jesteśmy skazani na zwycięstwo sekularyzacji?

John Milton w swoim poemacie z 1667 roku "Raj utracony" jednego z diabłów nazywa imieniem "Konieczność". Zwycięstwo sekularyzacji ani nie jest konieczne, ani nie jest nieuchronne... Naprawdę wiele zależy od nas samych...