Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

nie ma jak Aspen...

2012-07-11

 

Mili Moi...

Osiem godzin... Do tylu wzrosła różnica w czasie między mną, a Polską. Ja piszę we wtorek, a u was już rozpoczęła się środa. Przemieściliśmy się na Zachód i zatrzymaliśmy w Glenwood Springs, 40 kilometrów od Aspen (gdzie te wszystkie hollywoodzkie gwiazdory na narty jeżdżą:). Dotarliśmy nie bez przygód, ale były one raczej darem Pana. Po 9 godzinach jazdy w niedzielę wysiadł nam alternator, co oznacza, że nieładowany akumulator nie pociągnie długo. Na szczęście stało się to w okolicach motelu. Przespaliśmy się, następnego dnia dokonaliśmy naprawy. Dlaczego sądzę, że to taki dar Pana? Ponieważ nasz kierowca zdradził nam, że zamierzał "ciąć" 20 godzin bez przerwy, co chyba nie było zbyt rozsądne. A zatem sam Pan się zatroszczył o nasze bezpieczeństwo...

 

W poniedziałek kolejne 10 godzin w samochodzie i jesteśmy... Bardzo miłym zaskoczeniem była dla nas grupka ośmiu osób oczekujących na nas, aby... uczestniczyć w Eucharystii. Nasz przyjazd się opóźnił i Msza mogła rozpocząć się dopiero około 21. Nie zniechęciło ich to jednak. Tym bardziej było nam miło, że kościół zajmowała grupa meksykańska, a my poszukaliśmy sobie miejsce w pobliskiej szkole i tam Jezus przyszedł pokrzepić nasze serca...

 

Dziś od rana zwiedzamy Aspen. Kilka zdjęć załączam, więcej pewnie po powrocie. Nie dziwię się, że  tyle osób rozkochało się w tym miejscu. Jest absolutnie piękne... Zarówno jeśli chodzi o dziką, górską przyrodę, jak i o miasteczko, które ma w sobie niepowtarzalny urok. Śmiałem się, że tu zostanę, tak bardzo urzekające są te miejsca... Gdybym tylko łatwiej uczył się języków (tu poza angielskim przydałby się hiszpański, tak wielu jest Meksykańczyków). Ale to tylko poryw chwili... Jeśli tylko Pan pozwoli wracam do pracy, której w Polsce nie brakuje...

 

Synu, jeśli przyjmiesz moje nauki i zachowasz u siebie wskazania; ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności swe serce; jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów, to bojaźń Pana zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego wychodzą wiedza i roztropność; dla prawych On chowa swą pomoc, On jest tarczą dla żyjących uczciwie. On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych. Wtedy sprawiedliwość pojmiesz i prawość, i rzetelność i każdą dobrą ścieżkę.

 

Oto dzisiejsze czytanie z Księgi Przysłów... Jakoś bardzo szczególnie łączy się ono z modlitwą, która gości w moim sercu od wielu dni - wybaw mnie Panie z rąk moich prześladowców i tych, którzy na mnie nastają... Doświadczam w ostatnim czasie zasmucających mnie bardzo, agresywnych, przykrych, często również nieprawdziwych oskarżeń. I choć generuje je garstka ludzi, to jednak zawsze byli to dla mnie ludzie ważni. Tym smutniej w nich dostrzegać swoich wrogów. Ale z drugiej strony jest to jakaś realizacja zapowiedzi Jezusa, że tam, gdzie będzie głoszona Ewangelia, wrogowie pojawią się szybko i będą się rekrutować z zupełnie niespodziewanych kręgów... Może to więc i dobrze... Ale ja nie o tym... Nie o moich bólach chcę pisać:) Chodzi raczej o nowy rodzaj modlitwy, który w jakiś szczególny sposób pojawił się w moim życiu właśnie tu, w Ameryce. Jedna z kobiet modliła się niedawno w mojej obecności za tych, którzy nas nie lubią, którzy źle o nas mówią i którzy źle nam życzą... I doznałem olśnienia... Jak ważna jest ta modlitwa za moich nieprzyjaciół. Jest ona wyrazem roztropności, mądrości, pobożności... Tego wszystkiego o czym pisze autor Księgi Przysłów. To właśnie wówczas Bóg może przychodzić z ratunkiem, właśnie wówczas, kiedy już nie tylko siebie chcę uratować, ale też tych mniejszych, czy większych nieprzyjaciół...

 

 

Wczoraj czytałem historie nawrócenia zabójcy św. Marii Goretti. Kiedy umierała ona, ta dwunastoletnia dziewczynka, która nie chciała się oddać dużo starszemu od niej Alessandro Serenelliemu, który w konsekwencji ją zamordował, wypowiedziała słowa - z serca mu przebaczam i chcę, żeby był ze mną w raju... I za taką miłością tęsknię. Chciałbym móc szczerze wypowiedzieć te słowa wobec tych osób, które w ostatnim czasie są dla mnie źródłem smutku i jakiegoś duchowego przygnębienia... Na razie polecam Jezusowi samego siebie, ufając, że nie pozostawi mnie bez obrony... Wszak każdy włos na mojej głowie policzony i bez Jego woli nic stać się nie może...