Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

zmagania małe i duże...

2012-07-08

Mili Moi...

Codzienność jest pełna wrażeń... Doświadczam podczas tego urlopu jakiegoś niezwykłego Bożego prowadzenia. On posyła mnie do posługi bardzo prostej, a jednocześnie bardzo skutecznej, kapłańskiej, która prowokuje złego ducha do żywszego zainteresowania moją osobą... Przedwczoraj doświadczyłem jakiejś jego formy...

 

Otóż tydzień temu byliśmy na spotkaniu wspólnoty Odnowy, podczas którego modliliśmy się wstawienniczo nad ludźmi. Była tam również obecna kobieta, która jest w jakiś sposób nękana przez złego ducha. Podczas modlitwy zaczęły się manifestacje, które polegały głownie na tym, że wiła się i warczała jak pies. Przedwczoraj ta kobieta pojawiła się na Eucharystii, którą sprawowaliśmy w zupełnie innym miejscu. Sama jej obecność mnie nieco zaniepokoiła. Ale kiedy rozpoczęliśmy Mszę, poczułem smsa, który właśnie nadszedł (telefon był ustawiony na wibracje).  Po Mszy odczytałem go. Był bardzo dziwny, wysłany z nieznanego mi polskiego numeru, a brzmiał - spętaj mnie swoim cingulum... Przyszedł około 20.00 naszego czasu z polskiego numeru. W Polsce była wówczas 3 rano... Dla mnie tych kilka faktów wiąże się w jedną całość tym bardziej, że wczoraj byliśmy w tym samym miejscu, a x. Tomasz głosił katechezę. Mówił między innymi o egzorcyzmach, w których uczestniczył. W trakcie katechezy wszedł do sali jakiś mężczyzna i jak opowiada Tomasz (bo ja wówczas spowiadałem) postał przy drzwiach z założonymi rękami kilka minut. Ważniejszy jednak był wyraz jego twarzy - bezczelność pomieszana z pogardą, to chyba dobry opis... Dodajmy, że wczoraj również towarzyszyła nam owa nękana kobieta...

 

Wierzę, że dzieje się jakieś dobro. Może nawet niemałe, skoro zło się ujawnia. To musi mocno niepokoić demona. Spowiadam ludzi, którzy od lat nie byli u sakramentów, głosimy Słowo, które gdzieś do serc trafia, modlimy się wstawienniczo, namaszczamy... Ta kumulacja duchowych działań musi być dla piekła bardzo uciążliwa. Jak dobrze jest ratować dusze!!!

 

Swoją drogą, przedwczoraj, w I Piątek Miesiąca doświadczyłem niemałego stresu. Zostaliśmy zaproszeni do spowiadania, ludzi było bardzo, bardzo dużo, a mnie przypadł w udziale konfesjonał, na którym było napisane - only English (tylko po angielsku). Przez cały rok pobytu w Irlandii nie naspowiadałem się po angielsku tyle, ile tego jednego dnia. Z dorosłymi było prościej, bo większość rozumiała po polsku (o co skwapliwie pytałem), gorzej z dziećmi... To było piękne doświadczenie własnej nieumiejętności i niemocy, a jednocześnie mocy Boga, który nawet w tej mojej nieporadnej angielszczyźnie potrafił znaleźć drogę do ludzkiego serca i ogłosić dar przebaczenia...

 

A dziś Pan pokazuje na czym polega rola proroka. Jakoś szczególnie uderza mnie umiłowanie prawdy, którą należy głosić za wszelką cenę, także za cenę... rozczarowania... Być może mieszkańcy Nazaretu spodziewają się, że ich rodak przyniesie ze sobą prawdziwy show. Wszak był już wówczas znany, słyszano o Jego cudach, o znakach... Być może ludzie się nastawili. A On zaczyna głosić w synagodze... Głosi i głosi, aż lud się zirytował. Przecież to jeden z nich, przecież Jego krewni żyją wokół, przecież to syn cieśli... Lekceważenie w oparciu o absurdalne przesłanki. Chciałoby się wykrzyknąć - i co z tego? Czy to wszystko, o czym wspominacie uniemożliwia Bogu uczynienie z Niego proroka? Czy te fakty, które wymieniacie mają jakiekolwiek znaczenie dla Najwyższego???

 

Zaraz do głowy przychodzi mi św. Faustyna, która należała do drugiego chóru (czyli do sióstr "gorszych" - mniej wykształconych i pochodzących z uboższych rodzin). Kiedy zaczęły się jej objawienia, jednym z argumentów "przeciw" było dla sióstr to, że "z takimi" Bóg nie rozmawia... Boże, co za ślepota... Przecież właśnie z takimi lubisz rozmawiać najbardziej, przecież właśnie tacy są Ci najbliżsi, właśnie takich "lubisz" wybierać...

 

Ile "proroczego" Słowa się marnuje właśnie dlatego, że to my próbujemy ustanawiać autorytety, na podstawie naszej oceny faktów, kierując się naszymi kryteriami, nie licząc się z tym, że Bóg widzi inaczej, niż człowiek i Bóg wybiera tych, których sam chce... Nasze kryteria wyboru... A może warto nad nimi postawić znak zapytania...

 

Dziś ruszamy do Colorado, gdzieś w okolice Aspen... Jak tylko będzie to możliwe, zaraz się odezwę:) Pięknej niedzieli dla wszystkich...