Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

perła Pana Jezusa...

2012-06-29

Mili Moi....

Właśnie wróciłem ze szpitala, gdzie byłem namaścić chorą Polkę. Tu taka wyprawa zajmuje cztery godziny. Niektórzy zaś mówią - a co to za urlop, kiedy się robi te same rzeczy, co w normalnym czasie pracy... Ale to chyba nie rzecz w obowiązkach... Może w spokoju, z jakim mogę je wykonywać. A może rzecz w tym, że mogę, a nie "muszę", bo wyznaczone, bo ktoś kazał... Nie wiem, ale jestem na urlopie, więc nie zamierzam swoich zwojów mózgowych przesilać zastanawianiem się nad tym:) Jedno jest pewne, ta służba mnie nie męczy... I kiedy dziś namaszczałem tę kobietę, udzielałem jej komunii, modliłem się nad nią wstawienniczo, to doświadczałem radości, która się nie da przeliczyć na żadne pieniądze.

Inicjatorką dzisiejszej wizyty była pani W, mieszkająca tu od 40 lat. Pogadaliśmy sobie, mieliśmy na to czas. Opowiadała mi z jakim trudem walczą o pogłebione praktykowanie wiary, jak wiele ich czasem kosztują najprostsze rzeczy, do których my jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni i zdaje nam się, że po prostu tak jest wszędzie... Każda nowenna, każde dodatkowe nabożeństwo, to prośby, prośby, prośby... Do duszpasterzy rzecz jasna, którzy uważają, że to wszystko dziś, w nowoczesnym Kościele jest niepotrzebne. A co najbardziej zdumiewające, większość z tych ludzi nie powie o księdzu złego słowa... Pani W stwierdziła - mój tatuś miał nas dwanaścioro i zawsze powtarzał, że o księżach źle się nie mówi. Są tacy sami jak my, ludzie, ale zły tylko czeka na narzekania, aby je rozdmuchać i niszczyć...

Wracam do tego szacunku do kapłaństwa... Jechaliśmy dziś w samochodzie, zadzwonił telefon, a pani W opowiada - wiozę właśnie perłę Pana Jezusa... Minęła chwila zanim uświadomiłem sobie, że to o mnie mowa... Było to tak naturalne, że nie wprawiło mnie w zakłopotanie, wręcz przeciwnie, pojąłem, że w istocie tak jest. Niczym Boża perła zostałem dziś posłany, aby rozbłysnąć Jego światłem dla tej chorej, dla całego szpitala, dla rodziny... Nie dałem sobie sam wartości, ani nie płynie ona z tego, że ja ją sobie wypracowałem... Ona jest niczym niezasłużonym darem i dlatego tak jak pani W, tak i ja sam dziękuję mojemu Panu, Jezusowi, za to obdarowanie i posłanie, bo ja dziś do tego szpitala zaniosłem Życie i to naprawdę wielka rzecz... Jaki więc urlop mógłby mi w tym przeszkodzić, albo oderwać mnie od takiej radości...?

Nowoczesny Kościół... Ciekawe co by na to powiedzieli święty Piotr i Paweł... Może na początku zdrowo by się uśmiali, ale potem... Biorąc pod uwagę ich gwałtowne temperamenty i przykład Pana, który nie wahał się bicza ze sznurków splątać... Podejrzewam, że wszystko by "fruwało". Kościół, który ma być duszą świata, który ma czuwać nad zgodnością jego postępowania z Bożym prawem, nie może "zmienić strony" i stawać w pytającej postawie wobec Pana - a po co to wszystko? Tak wielu duszpasterzy dziś zastanawia się czy rezygnacja z tradycyjnych form duszpasterstwa nie jest lepsza. A wszystko po to, żeby iść z duchem czasu... Niestety najczęściej brak pomysłu czym to zastąpić, albo pomysły owszem są, ale stanowczo dalekie od Ewangelii, czysto ludzkie, księżowskie... Przysłowiowy "Mały Książe" zamiast pierwszego czytania, a w nauczaniu strzeżmy się tematu diabła, bo on przecież nie istnieje, a ludziom trzeba oszczędzić stresu...

Modlić się nie trzeba, jeśli Msza to krótko, bo czas goni, ksiądz ma być raczej managerem, niż duszpasterzem... Wszystko to stoi na głowie... A z krzyża ścieka krew Piotra, a miecz, którym ścięto Pawła jest gotów ścinać nadal... Jak mamy się ostać wobec napaści wroga, skoro nie będziemy gotowi umrzeć za wyznawaną prawdę? Jak mamy być gotowi na umieranie, jeśli nie zaczerpniemy siły od naszej Matki - Kościoła? Nie wierzę w żaden nowoczesny Kościół!!! Wierzę w Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski... I modlę się, żeby więcej było ludzi pokroju pani W. Bo to oni mi przypominają prawdę o Kościele, w którym żyć i umierać pragnę. O Kościele, który mnie prowadzi po bezpiecznych drogach zbawienia mocną ręką Piotra - Benedykta XVI, o którym można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że jest "nowoczesny"... Jest za to wierny Jezusowi i świeci Jego światłem, niczym najjaśniejsza perła wśród pereł...