Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

no i tak już mam, że mnie to irytuje:)

2012-06-08

Mili Moi...

Piękny dzień wczoraj... Piękny bo ważne wydarzenia i dobrzy ludzie wokół... Boże Ciało miałem okazję spędzić w Gdyni. Przypomniałem sobie dawne dzieje, kiedy mogłem kroczyć po jej ulicach jako mieszkaniec tego miasta. Tym razem jako gość, ale trochę stylizowany na mieszkańca. Otóż zostałem wrobiony w śpiewanie Ewangelii przy czwartej stacji. Nie broniłem się przed tym nadmiernie, bo kocham tę robotę:) i traktuję to zawsze jako wielką łaskę...

Podstawowa obserwacja z naszego wczorajszego Bożego spaceru była taka, że w Elblągu nigdy nie widziałem tak wielu przystrojonych chrześcijańskich domów, co mnie mocno zasmuciło. Jednocześnie cieszyłem się, że są jeszcze takie miejsca, gdzie ludzie jakoś to głębiej czują, przeżywają. Nawet sklepy bywały oznaczone symbolami eucharystycznymi.

Przy porannej medytacji pomyślałem sobie, jak ja niewiele z Eucharystii rozumiem. Gdybym potrafił ją lepiej "odczytywać", to pewnie nie odchodziłbym od ołtarza godzinami, a z dziękczynienie i przygotowaniem nie byłoby najmniejszego problemu. A przecież to właśnie wówczas, kiedy Jezus zstępuje na ołtarz, myśli tak ochoczo rozbiegają się ku tylu ważnym sprawom. To właśnie wówczas przypomina się tyle spraw do załatwienia. A Jezus cierpliwie, na moje słowo przychodzi. Dla każdego, kto tylko chce przyjąć... Ewangelia wczorajsza mówi, że uczniowie przygotowali Mu Paschę, ale kto tak naprawdę komu i co przygotował? Przecież to ja przychodzę na "gotowe". Wszystko już czeka, a On jak zawsze zachęca - zaczerpnij, weź, przyjmij, uciesz się... I zrozum dziś odrobinę więcej, niż wczoraj...

 Po procesji wybraliśmy się w kilka osób do Wejherowa na koncert ewangelizacyjny. Grać miał zespół "40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach". Mieliśmy ich tu, w Elblągu rok temu. Wiedziałem więc, że można liczyć i na duchowe radości i na dobrą muzykę. Nie zawiodłem się ani przez chwilę... Jedna rzecz tylko... Frekwencja. Jeszcze mniejsza, niż u nas w zeszłym roku, a wszystko działo się na rynku, w centrum miasta. Co zrobić? Dziś jeden z przyjaciół doradził - wysadzić nadajniki telewizyjne... Ja bym jeszcze pociął łącza internetowe:)

 A dziś uczestniczyłem w święceniach diakonatu w naszej elbląskiej katedrze. Sześciu młodych braci do nich przystąpiło. Wsłuchałem się w słowa, które jakoś zawsze na mnie robią duże wrażenie - Przyjmij Chrystusową Ewangelię, której głosicielem się stałeś; wierz w to, co będziesz czytać, nauczaj tego, w co uwierzysz, i pełnij to, czego będziesz nauczać. Biskup zapewniał ich, że Jezus będzie wypożyczał ich ust, aby głosić to, co po ludzku niewyrażalne. Bo to głoszenie Słowa takie ważne... Uśmiechnąłem się na te słowa... Nie dlatego, że się z nimi nie zgadzam. Ależ tak, zgadzam się, podpisuję się obiema rękami... Tylko co z tego... W zasadzie każdy się zgadza, wszyscy to podkreślają, a jak jest - każdy widzi... Jestem tak głęboko rozczarowany, kiedy lekceważenie i lenistwo kwituje się prostym stwierdzeniem - ja nie mam talentu kaznodziejskiego... Jak smutno, kiedy duszpasterz odczytuje banały z kartki zadrukowanej cudzym tekstem z internetu nie siląc się nawet na udawanie, że to jego własne przemyślenia... Ja niestety widzę to nader często. I przy każdych święceniach modlę się naprawdę żarliwie, żeby ci byli inni... Nawet jeśli nie będą mieli talentu, to niech nie zabraknie im pracowitości w tej dziedzinie, z której przecież rodzi się wiara... I powie ktoś - ale przecież byli wybitni kapłani, którzy nie byli wielkimi mówcami, a nawet świętymi zostali, łaska Boża znajdzie sobie sposób... Bywali tacy... wybitni... I chwała Bogu za to... Ale jeśli dziś ktoś nie chce się nauczyć otwierać drzwi nacisnąwszy klamkę i stoi pod oknem mając nadzieję, że ono w jakiś cudowny sposób samo się otworzy, bo przecież kiedyś, przed kimś się już otworzyło... To niech stoi i czeka... Ja mam głębokie przekonanie, że nie do tego zaprasza nas Pan. I nikt mnie nie przekona, że prostym "nie mam talentu kaznodziejskiego" ktoś może się zwolnić z odpowiedzialności. A mam w sercu przeczucie, że ona będzie w przypadku nas, kapłanów oceniona surowo...

 Ponarzekałem trochę, ale ja też czasem muszę:) A jeśli chodzi o ten temat, to... po prostu "gorliwość o dom Twój pożera mnie". I mam nadzieję, że nigdy nie będzie inaczej:)