Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

zaiste, przyjdę niebawem...

2012-05-28

Mili Moi...

2195 dzień mojego kapłaństwa... Zakończyliśmy nasz "Majowy tydzień z franciszkanami". Bardzo intensywny czas i muszę powiedzieć, że już dawno nie byłem tak zmęczony. Ale myślę sobie, że Pan Jezus musi być z nas zadowolony...

 

Przede wszystkim działaliśmy jako wspólnota, w jedności. Wszyscy chętnie przyjmowali powierzane im zadania, nie było jakiegoś szemrania, ani narzekania, a przecież wiele rzeczy trzeba było zrobić. Podziwiam naprawdę ludzi, którzy potrafią naprawdę wykazać ogromne zaangażowanie. Z nimi można iść na krańce świata i ewangelizować... Wspólnota to też jest rzeczywistość, której bardzo boi się demon i dlatego tak chętnie we wszelkiego rodzaju wspólnoty uderza. Od rodziny, poprzez wspólnoty przy parafii, na zakonnych skończywszy. Ale jak już wspólnota się ostoi wobec jego zasadzek, to staje się niezwykle skuteczna...

Na zakończenie rekolekcji modliliśmy się o uzdrowienie. To była prawdziwa walka. Widziałem ludzi, którzy już, już decydowali się podejść i o modlitwę poprosić, ale cofali się. I tak po kilka razy. Walczyli ze sobą, bo chodziło o dotknięcie najbardziej bolesnych ran, krzywd, które zatruwały im życie. Ale wielu uwierzyło Jezusowi, że nie musi tak być, że On może temu zaradzić, że w ten piątek może się rozpocząć proces zdrowienia... I prosili o modlitwę. Problemy były takie, że niektórzy z naszych ludzi płakali razem z proszącymi... To jest piękny obraz - weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą, bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach...

 

Nikt z nas tam nikogo nie uzdrowił, bo tylko Jezus uzdrawia, tylko ON! Ale z pewnością uruchomiło się wiele miłości, która jest najlepszym środowiskiem dla działania łaski Bożej. Ufam więc głęboko, że byli tam tacy, którzy już tego wieczoru odczuli ulgę i pokrzepienie. Moją radością  była ilość ludzi... Nie dlatego, że lubie zdobywać tłumy:) ale raczej dlatego, że uważam temat za tak ważny, że chciałbym, aby jak najwięcej osób mogło usłyszeć. I tak się stało. Kościół był prawie pełen.

 

W sobotę zaś spotkaliśmy się na nocnym czuwaniu. I tu również byłem zaskoczony liczbą uczestników. To wyjątkowa i bardzo trudna forma modlitwy - czuwać w nocy. Ja przyznam szczerze, że nie przypominam sobie takiego czuwania, żebym nie zasnął... A w tym roku udało mi się! Nie zmrużyłem oka przez całą noc. I to dla mnie wielka łaska. Staraliśmy się zachować dość duży dynamizm, żeby ludzie nie posnęli, ale mimo tego udało mi się modlić... I to chyba największa radość. Pomodliłem się, a to nie zawsze jest łatwe, kiedy się coś prowadzi, jest się za coś odpowiedzialnym... Ale i tym razem odpowiedzialność była dzielona, więc rzeczywiście niektóre punkty były dla mnie spokojną szansą na modlitwę...

Zakończyliśmy w niedzielę o 6 rano. Odrobina snu i oczekiwanie na zespoły, które miały wieczorem ewangelizować... Z niepokojem też obserwowałem niebo, bo poranek był dość niepewny. Ale potem trochę w tym względzie się uspokoiłem. Przyjechali i ewangelizowali... I było naprawdę pięknie, bo to piękni ludzie byli. Tacy przemienieni Bożą chwałą, ludzie, którzy mieli na ustach Jezusa i w sercu Jezusa, którzy naprawdę chcieli się Nim podzielić...

 

Ale na tę beczkę miodu, jak zawsze jest łyżka octu. Frekwencja. Podobnie jak w zeszłym roku. Szału nie było... Cieszę się bardzo z tych, którzy przyszli, ale nie było ich zbyt wielu. Wczoraj jednak nie miałem już najzwyczajniej siły, żeby się tym martwić. Poza tym rozmawiałem chwilę z człowiekiem od świateł dzieląc się z nim tą wątpliwością, na co on stwierdził - a ojciec myśli, że to tylko ojca problem? Robimy sporo imprez na mieście i wszędzie jest tak samo... A potem ludzie wypisują na forach internetowych, że nic się nie dzieje... No i pewnie coś w tym jest. Podobnie jak za chwilę znów usłyszymy, że Kościół nic nie robi i nie ma żadnej propozycji, zwłaszcza dla młodych... Taki znak czasów. Podobnie mówią ludzie z zespołów - telewizor i internet - współczesna niewola człowieka. Nie potrzeba krat. Wystarczy ekran, żeby ktoś się nie ruszał z domu, żył pozorną wolnością...

 

Niemniej, całość uważam za bardzo udaną. Pewnie już ostatni raz w Elblągu miałem szansę tak ewangelizować... Cóż, czas zmian coraz bliżej. Wszystko okaże się za dwa tygodnie, wówczas rozpoczyna się nasza kapituła. Juz dziś proszę was o modlitwę za braci obradujących.

 

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego jego uczniowie... Tak kończy się dzisiejszy fragment Ewangelii, który odczytujemy w Kościołach. Myślę, że to właśnie w jakiejś mierze dokonało się w minionym tygodniu w naszej parafii. Jezus objawiał swoją chwałę. dla niektórych był to z pewnością początek znaków w ich życiu. Inni, którzy z Nim idą już od jakiegoś czasu, mieli okazję zaprosić Go na nowo do swoich spraw, przyjrzeć się tym miejscom swojej historii, którym na co dzień wcale tak chętnie się nie przyglądają. Ufam natomiast, że wszystko to również przy cichej obecności Maryi, naszej Matki, Oblubienicy Ducha...

 

Podczas koncertu, Paweł zaprosił nas do biblijnej modlitwy fragmentem Słowa - Duch i Oblubienica wołają, Przyjdź! Wołaliśmy wiele razy. I podczas tej modlitwy doświadczyłem czegoś szczególnego - usłyszałem niejako w sercu odpowiedź Pana na to wołanie - również biblijną, pochodzącą z Apokalipsy - zaiste, przyjdę niebawem... Amen!