Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

aby byli jedno...

2012-05-16

Mili Moi...

Czekam... Czekam już z niecierpliwością na jutrzejszy wyjazd do Częstochowy. Udajemy się wraz ze wspólnotą Syjon na Ogólnopolskie Czuwanie Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym. Jutro, przez Licheń mamy zamiar dotrzeć do Częstochowy, gdzie w piątek jest spotkanie dla liderów i animatorów, a w sobotę czuwanie na wałach i coroczna realizacja młodzieńczych marzeń - spowiadać, spowiadać, spowiadać... Poza okazją do spotkania z Jezusem, do posłuchania Słowa, jest to również dla mnie okazja do spotkań z ludźmi, z różnych stron Polski, z którymi Pan mnie zetknął dawniej, a na co dzień nie mamy szans się spotykać. Takich spotkań jest zawsze bardzo dużo i są niezmiernie miłe. W tym roku pewna nowość, bo... jadę autobusem. Zwykle jeździłem swoim wozem, bo przy okazji załatwiałem inne sprawy, ale tym razem jest inaczej... Nigdzie nie chce się spieszyć, chcę po prostu zanurzyć się w Bogu... Dlatego nie zabieram też ze sobą łącznika z siecią:) Spotkamy się więc tu pewnie dopiero w niedzielę...

Dziś Andrzej Bobola nam patronuje. Nie mam do niego jakiegoś nadzwyczajnego nabożeństwa, choć z radością nawiedziłem w minionym roku Strachocinę, miejsce jego narodzin. To Słowo z Listu do Koryntian, Słowo o jedności, a może raczej o podziałach bardzo do mnie dziś trafia. Bo pomyślałem sobie, że bardzo trudno pracować dla jedności Kościoła w sensie szerokim, kiedy przecież tych podziałów wewnątrz naszej wspólnoty również nie brakuje. Szczególnie wyraziście widać to w takich sytuacjach jak choćby ostatnio nagłaśniany w Polsce "Tydzień Apostazji". Jak to oceniać? Jedni katolicy mówią "paszoł won", dobrze, że wreszcie stanęli w prawdzie i oczyszczają się nasze szeregi. Inni boleją, zastanawiając się nad tym, co to będzie, dokąd ten świat zmierza? Ja chyba stoję gdzieś pośrodku... Z jednej strony mam dużo gniewu, irytacji w sobie, kiedy widzę show pogardy z rzeczy dla mnie najważniejszych... Z drugiej strony mam jakieś współczucie w sercu wobec tych, którzy nic nie rozumieją z tajemnicy Kościoła, dla których jest On jedynie organizacją i to nastawioną na zysk... Podziały, podziały, podziały...

A Jezus mówi - będę im nadal objawiał Twoje imię Ojcze... Mimo wszystko muszę im wskazywać na to, co najważniejsze. A w wyborze ich nikt nie zastąpi. Sami muszą zdecydować za kim idą i z kim idą... Ale nasza rola jako chrześcijan jest nie do przecenienia. Dowieść, że wspólnota jest czymś więcej, niż tylko zbiorem jednostek, które szukają jakiejś ucieczki od bólu istnienia. Pokazać, że można darzyć się szacunkiem, miłością, trwać w jedności... Pokazać, że chrześcijanie to ludzie realnie służący Bogu i sobie nawzajem...

Kiedy ostatnio jechałem przez jakieś miasteczko, przyszła mi do głowy pewna myśl. Gdyby tak zdjąć habit i zastukać do pierwszych z brzegu drzwi, wyznać, że jestem chrześcijaninem i poprosić przez miłość Boża o coś do zjedzenia (a głodny wówczas byłem...:) Mamy wszak głeboką tradycję franciszkańską jeśli chodzi o taki styl bycia. Nasz święty Ojciec niejeden raz tak właśnie korzystał ze "stołu Pana"... Ale pomyślałem sobie jak wielkim zaskoczeniem byłoby to dla chrześcijan, do których drzwi zastukałbym... Dobrze odżywiony, młody koleś, prosi o jedzenie... Podejrzane... Wysoce podejrzane... A jesteśmy członkami tej samej wspólnoty Kościoła... Tej samej...

Duży smutek odczuwam wobec nieumiejętności świadczenia o wartości wspólnoty. Przede wszystkim rzecz jasna myślę o sobie. Ale zaraz potem o naszej wspólnocie Kościoła. Tego doświadczenia zwyczajnie wielu osobom brakuje. Anonimowość wielkich parafii, w których ludzie spotykają się tylko na liturgii, którą i tak każdy przeżywa sam dla siebie... Tu pewnie niejednego moglibyśmy nauczyć sie od Kościoła na Zachodzie, gdzie budynek kościoła staje się również miejscem spotkań towarzyskich (te wszystkie sale opod kościołem - zabawy, spotkania, wspólne obiady - budujące...). Ale najbardziej smuci mnie, że my, jako ludzie, którzy przecież wspólnoty doświadczyli, poznali jej wartość, nie angażujemy się wystarczająco w ukazywanie jej prawdziwego oblicza, tak różnego od medialnych zafałszowań... Może gdybyśmy byli bardziej wyraziści, pokazywali prawdę o Kościele Wspólnocie, takie "Tygodnie Apostazji" nie miałyby racji bytu... Gdybyśmy byli bardziej słoni, świat byłby bardziej spragniony...

Ja jestem Pawła, a ja Apollosa, a ja Kefasa, a ja Chrystusa... A ja? A ty? A my? No i oni... Zwłaszcza ci, którzy z taką dumą chcą się wyprzeć przynależności do wspólnoty, której Głową jest sam Chrystus. Ci szczególnie potrzebują naszej modlitwy i naszego świadectwa. Niech Pan raczy ich wyprowadzić z buntu i skruszy ich fałszywe obrazy Kościoła. A święty Andrzej niech raczy się modlić za nich, aby wrócili do rzeczywistej jedności... Ze wspólnotą, za którą on sam oddał życie.