Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Żywe jest Słowo...

2012-05-12

Mili Moi...

2179 dzień mojego kapłaństwa, dzień, który spędziłem w Lidzbarku Warmińskim. Pojechałem tam już wczoraj, ponieważ jakiś czas temu siostry katarzynki poprosiły mnie o poprowadzenie dnia skupienia dla pracowników domu spokojnej starości prowadzonego przez siostry. Miał się on zacząc dziś o poranku, stąd wczoraj się już stawiłem. I wieczorem doznałem przeogromnej radości. Otóż siostry mówią - zapraszamy cię ojcze na dzielenie się Słowem... Okazało się, że młodsza część wspólnoty co piątek spotyka się na takim dzieleniu (dla starszej części wspólnoty to wciąż zbyt duże wyzwanie). Pomyślałem, że może siostry będą się krępować moją obecnością (mimo tego, że wszystkie je znam, nie była to moja pierwsza wizyta w Lidzbarku, a poza tym uczestniczyły w rekolekcjach przeze mnie prowadzonych). Ale moje obawy okazały się nieuzasadnione i przeżyłem piękne dzielenie się Słowem. Boże, jak ja się z tego ucieszyłem!!! Ucieszyłem się przede wszystkim tym, że są wciąż takie wspólnoty, które żyją Słowem, dla których jest ono ważne, które potrafią rozmawiać o rzeczach istotnych... Myślę, że takie miejsca są w sposób szczególny "narażone" na Boże błogosławieństwo...

A dziś wspomniany dzień skupienia. Malutkie grono ośmiu osób - nie dotarli wszyscy, którzy być powinni, ale jestem już oswojony z mówieniem do małych grup, a ta była szczególnie wdzięczna:) Nie wiem czym to wytłumaczyć, ale miałem wrażenie, że te kobiety naprawdę słuchały (czasem to wrażenie się we mnie jako głoszącym intensyfikuje). Było to pierwsze tego typu wydarzenie w tym domu, a zatem byłem w jakimś sensie "misjonarzem":) Po raz kolejny jednak zdałem sobie sprawę, że w wielu osobach drzemią duże pragnienia duchowe i wystarczy tylko stworzyć okazję do ich zaspokojenia, a z pewnością w prosty sposób można na nie odpowiedzieć... Jutro zaś dzień skupienia dla dorosłych u sióstr franciszkanek w Gdańsku. To już któryś z kolei. Ale ludzie czekają i cieszą się, że jest coś organizowane szczególnie z myślą o nich... A ja cieszę się, że mogę służyć. W końcu właśnie po to biskup na mnie ręce nałożył... A już niedługo szósta rocznica tego wydarzenia... już szósta:)

A dziś szybki przegląd nienawidzących mnie dla imienia Jezus, moich "ewangelizacyjnych wrogów":) Są tacy... I to chyba dobrze... Muszę Panu Bogu za nich podziękować. Bo dzięki nim przekonuje się, że żywe jest Słowo Boże i skuteczne... prawdziwe. Ostatnio ktoś mi to uświadomił, że jeśli w kontekście Bożych dzieł nagle wściekłość demona wylewa się na mnie przez drugiego człowieka, to nic, tylko się cieszyć... Uśmiechnąłem się, bo sam tak często mówię innym. I to dobrze, że Pan postawił przede mną swoiste lustro. To znaczy, że mogłem usłyszeć podobne słowa w sytuacji, która mnie dotknęła... Niby to wiedziałem, niby wiem, ale zawsze to cierpienie spowodowane niechęcią, złośliwością, czy wręcz nienawiścią drugiego człowieka boli. Dobrze, że są wokół ludzie, którzy wskażą na nadprzyrodzony sposób rozumienia wielu sytuacji, dobrze, że Pan ich przysyła, bo inaczej, skupiając się tylko na sobie, możnaby stracić coś cennego... A mianowicie - świadomość, że uczestniczy się w dziele Bożym, a uczeń nie jest ponad swego Mistrza, podobnie jak sługa ponad swego Pana... Pójście za Jezusem to uczestniczenie w Jego Życiu. I nawet kiedy to boli, to jest pięknie:)