Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

moje pasterzowanie... i głosu szukanie...

2012-04-30

Mili Moi...

Długi weekend za pasem, choć ta nazwa w tym konkretnym przypadku trochę mnie śmieszy... Bo jeśli cały tydzień nazywa się dziś weekendem, to trzeba się zastanowić nad celowością miary czasu:)

W każdym razie zdecydowałem się trochę odpocząć, a przy okazji (gdyby ktoś mi zarzucił, że nie mam od czego odpoczywać:) - pomyśleć... A że myślenie najlepiej wychodzi mi za kółkiem i w drodze, to się wybrałem...

Wczoraj - do Częstochowy... U Mamy zawsze najlepiej. I rzeczywiście, rozrzewniła mnie ta wczorajsza, leniwa, ale bardzo gorąca atmosfera... Mnóstwo ludzi. Kiedyś już pisałem, że nie bardzo lubię odwiedzać Jasnej Góry w niedzielę, bo jest tam bardzo wielu turystów. Ale wczoraj nawet oni nie bardzo mi przeszkadzali. Odprawiłem Eucharystie wieczorem, patrząc Maryi w oczy i prosząc o Jej bliskość i obecność. Modliłem się w tej Mszy za samego siebie, co niezwykle rzadko zdarza mi się czynić, ale czułem, że tym razem mogę, a może nawet powinienem... Piękna wizyta, choć obarczona niewielkimi trudnościami ze znalezieniem noclegu... Ale za trzecim podejściem (u trzecich z kolei sióstr) się udało...

Zdałem sobie sprawę już wczoraj rano, modląc się Jutrznią, że wizytę u Mamy składam w niezwykła niedzielę - Niedzielę Dobrego Pasterza. To tak jakbym miał taką łaskę podsumowania tego czasu, który już za mną, czasu czterech lat wytężonej pracy, a jednocześnie dużej radości z posługi... Dziękowałem Maryi za to, co dało się zrobić i wołałem o nowe powołania, bo wierzę, że wczoraj był dzień szczególnej łaski, i szczególnego wysłuchiwania przez Jezusa....

On jest Dobrym Pasterzem... Dziś Słowo mówi o Jego głosie... Poczułem wielkie pragnienie w sercu, żeby usłyszeć głos Jezusa. Zmysłowo, uchem, a nie sercem. Wyobrażam go sobie jako ciepły i serdeczny głos Tego, któremu zawsze zależy, który nie tylko oddaje za swoje owce swoje życie, ale również jest gotów służyć im swoją codziennością... On jest zawsze. Można na Niego liczyć, na Nim się oprzeć... Żebym tylko usłyszał, wsłuchał się w ten głos, umiał go odrózniać od tak wielu głosów świata, od tego wielkiego gwaru... Wychwycić głos Jezusa i pójść za Nim...

Ćwiczę:) Dziś już jestem w Krakowie, gdzie bardzo gościnnie przyjęli mnie moi współbracia. Zamieszkałem w naszym franciszkańskim seminarium... To miasto nie zasypia, a ja szukam głosu... W tym wielkim gwarze, próbuję Go usłyszeć, wierząc, że jesli usłyszę Go ja, to również usłyszą Go inni. Jeśli usłyszę Go ja, to znak, że Jego głos się jednak przebił, że można Go usłyszeć, jeśli tylko... No właśnie... Jeśli tylko nadstawi się ucho... I tego z całego serca wam i sobie życzę. Tego życzyłem również słuchaczom przemyskiego, katolickiego Radia Fara, z którego wczoraj zadzwoniła s. Judyta prosząc mnie o krótkie Słowo na niedzielę:) Niestety nie mogłem spełnić jej prośby (to znaczy słowo nie było krótkie:) Ale moim wielkim pragnieniem jest, aby owce mogły usłyszeć Pasterza, a On dziś mówi przez tych wszystkich, których w swoje imię posyła... A my, ufam w to, naprawdę szukamy Jego głosu... Słuchamy... I idziemy za Nim... Pasterzujemy...