Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

ślubuję Bogu Wszechmogącemu... żyć w posłuszeństwie...

2012-04-27

Mili Moi...

No i nasz plakat obwieszczający wielkie wydarzenia majowe jest gotowy. Wszystko juz poszło do druku, więc wierzę, że po baaardzo długim weekendzie, będziemy mogli odebrać i powysyłać. Chciałbym, żeby plakaty trafiły do każdej parafii w naszej diecezji. Być może kogoś zainteresują, być może dla kogoś staną się szansą na odmianę w życiu... Tą drogą oczywiście również zapraszam Was Drodzy Czytelnicy... Kto żyw, niech ściąga do Elbląga i zechce być z nami w tym świętym czasie oczekiwania na Ducha Świętego, który niezawodnie przyjdzie do wszystkich mających tęsknotę w sercu...

A ja próbuję się nieudolnie uczyć. Już trochę zapomniałem jak się to robi i nie idzie mi najlepiej. Okoliczni studenci się ze mnie śmieją, ale co ja biedny poradzę... Jutro mam egzamin, który każdy franciszkanin jest zobowiązany zdać po pięciu latach kapłaństwa. Egzamin ów obejmuje kilka dużych tematów związanych z prawem kanonicznym, a dotyczących prowadzenia duszpasterstwa w parafii - zadania proboszcza, przymioty spowiednika, przygotowanie młodych do małżeństwa... i kilka innych. Dla niektórych braci to codziennośc, więc bez uczenia mogą do egzaminu przystępować. Ale ja biedny żuczek, który nie spędziłem w kancelarii parafialnej ani godziny mojego kapłaństwa, a ostatni protokół przedmałżeński spisywałem pracując w Irlandii... Cóż... Musze zakuwać... Mógłbym, co prawda bez przygotowania opowiedzieć o procesie przygotowywania rekolekcji parafialnych, czy o dynamice grupy podczas rekolekcji zamkniętych, ale tego akurat pytania egzaminacyjne nie ujmują...

Powoli opadają ze mnie emocje związane ze spotkaniem opisywanym w poprzednim wpisie... Ale myślę, że również i owo spotkanie utrudniło mi trochę naukę:) Bo tak jakoś ciężko się skupić... A nie ma sensu wybiegać myślą w daleką przyszłość. Pan wie co robi, nie pierwszy rok rządzi. Przełożonymi się posługuje zawsze. I wtedy, kiedy to dla nas radosne, i wówczas, gdy smutne... Ważne, żeby zakonnik, który przecież klęcząc wobec Boga i wkładając swoje ręce w ręce przełożonego na znak uległości wobec Bożego reprezentanta i wypowiadając słowa - ślubuję żyć w posłuszeństwie - nigdy o tej deklaracji nie zapomniał. Słuchając braci starszych, nabieram przekonania, że wraz z wiekiem zmienia się przedmiot trudności jeśli chodzi o śluby... O ile w młodości doskwiera prawie nam wszystkim czystość, z którą musimy się jakoś uporać (w znaczeniu pojednać i ofiarować ją Bogu - bo przecież seksualności nam Pan Bóg nie zabiera, ani nie wygasza po przestąpieniu furty klasztornej), o tyle im człowiek starszy, tym ma coraz większe problemy z posłuszeństwem właśnie. Nic w tym dziwnego... Widzę to po sobie. Kiedy mój serdeczny przyjaciel Dawid wraz ze swą cudowną żoną Ewą doczekali się dwójki dzieci i pobudowali piękny dom; kiedy moja serdeczna przyjaciółka Kasia ze swym wspaniałym mężem oczekują na narodziny Klary i kupują samochód... Ja muszę złożyć podanie o zgodę na wyjazd za granicę w ramach własnego urlopu:) I to nie jest oczywiście niepokonalny problem... W zasadzie wciąż nie sprawia mi to nadmiernej trudności, ale... 

Od wielu miesięcy modlę się bardzo czesto o to, żebym umiał być posłusznym, żebym potrafił przyjmować wolę Bożą i żeby Pan nie musiał uciekać się do takich wydarzeń, jak dziś uczynił to wobec Szawła. Modlę się, żeby moje serce nie było zatwardziałe, ale żeby wobec Boga było jak wosk... Pamiętam, że po jednych, dobrze odprawionych rekolekcjach, miałem wielkie pragnienie, żeby odnowić moje śluby zakonne na ręce prowincjała. Chyba zabrakło mi wówczas odwagi, bo pewnie wywołałoby to dość duże zdziwienie. Ale ponawiam moje śluby co roku w kolejną rocznicę ich złożenia oraz w dzień życia konsekrowanego... I wiem, wyraźnie to widzę, że Pan traktuje moje słowa poważnie. I Jemu, dużo bardziej pewnie niż mnie samemu, zależy na tym, żebym te słowa zrealizował w swoim życiu, żebym nie tylko wytrwał, ale w moich ślubach się uświęcił... Staram się o tym pamiętać zawsze, kiedy staję wobec przełożonych, którzy mają jakiś plan na moje życie... Jeżeli Bogu się to podoba... To i mnie się podoba...:)

Dużo treści do rozmyślań mam... Ale poza jutrzejszym egzaminem, myślę o eskapadzie, którą podejmuję z jednym zacnym studentem. Otóż zamierzamy w najbliższe dni sprawdzić stan wiosny na południu Polski, żeby się przekonać, czy okres wegetacji na przestrzeni ostatnich lat znacząco się zmienił, czy też nie:) Baaardzo długi weekend sprzyja takowym badaniom... Wszystkim w związku z tym szansy na wypoczynek życze:)