Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

im gorzej, tym lepiej...

2012-04-18

Mili Moi...

Nikt nie kocha bardziej, niż miłości Stwórca... Właśnie w radio wybrzmiały te słowa... Bardzo wiążą się one z dzisiejszym Słowem. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, miał życie... Stawka jest naprawdę bardzo wysoka, bo nie chodzi o jakiekolwiek życie, ani wcale nie tylko o życie w sensie biologicznym, bo ono musi się skończyć. Chodzi o życie w jego wiecznym wymiarze, o życie trwałe, które zaczyna się dziś, tu, w moich wyborach... Takim życiem jest zainteresowany Pan. Ale nie chce go zazdrośnie strzec, jak próbował nam wmówić demon. Bóg je posiada i może go udzielić komu chce. A że chce go udzielać, świadczy o tym dzisiejsze słowo samego Jezusa. On przyniósł światu życie, ale, parafrazując Jego słowa, świat wybrał śmierć, przy której woli trwać...

I to jest właśnie odpowiedź dla Pawła, który pyta w komentarzu, dlaczego uważam, że jest coraz gorzej... Wszystko zależy od tego, co zechcemy porównywać, wszystko zależy od skali, którą przyjmiemy. Zdecydowanie zgadzam się z jego opinią, że są jaskółki, które niosą nadzieję (choć przysłowie nam mówi, że jednak jaskółka wiosny nie czyni) i sam się z nich bardzo cieszę. Niemniej jest również wiele znaków potwierdzających słowa Jezusa o umiłowaniu ciemności, o śmiercionośnym jadzie demona, który sączony do serc ludzkich wydaje swoje gorzkie owoce. Moje pisanie z założenia ma za zadanie dostrzegać pozytywy, ale zamykanie oczu na grzech i to, co z niego wynika, byłoby z mojej strony naiwnością. A że dzieje się źle, słyszymy dnia każdego... Tylu chrześcijan, ilu dziś ginie za swoje przekonania i za wiarę w Jezusa, nie ginęło nawet w starożytnych prześladowaniach; prawodawstwo wielu krajów świata stoi w jawnej sprzeczności z prawdą Ewangelii; coraz mniej osób odpowiedzialnych za losy narodów liczy się z jakąkolwiek ideą Boga; świat nauki próbuje i eksperymentuje bez należytego szacunku do człowieka... I można by tak w nieskończoność... Rzadko o tych rzeczach piszę, co nie znaczy, że ich nie dostrzegam... Walka trwa i napięć będzie coraz więcej. Więc po ludzku rzecz ujmując, w wielu aspektach jest i będzie coraz gorzej. Choć dla nas chrześcijan chyba im gorzej, tym lepiej... Im trudniej wyznawać swoją wiarę, tym bliżej nam do Boga, bo widzimy, że całkowicie zależymy od Niego i Jego potrzebujemy...

Tym bardziej potrzeba głosić słowa tego życia... I to jest dla mnie wielkie światło dziś... Anioł, który takie polecenie wydaje Apostołom. Wyraźny znak, że całe niebo współpracuje z nami w dziele ewangelizacji, czyli głoszenia słów TEGO życia. Nie jakiegokolwiek życia, ale życia w Bogu, życia w Jezusie. Świat, który niejednokrotnie kieruje się wobec chrześcijan najniższymi pobudkami, próbując przeszkodzić w ich misji, niejednokrotnie bywa zaskakiwany, podobnie jak Arcykapłani, gorliwością apostolską i zjawiskami, których po ludzku wytłumaczyć się nie da. Nie zawsze wiedzie to do nawrócenia, ale przecież tylko o to chodzi. Bóg nie jest wielkim magikiem, kuglarzem, który czyni sztuczki dla taniego efekciarstwa. Jego znaki i cuda zawsze, ale to zawsze służyły wzbudzeniu, albo pogłebieniu wiary. Ten dzisiejszy cud, otwarcia więzienia, również wskazuje na wolę Boga, którą jest głoszenie i nawracanie. Gdyby tylko Izraelici byli w stanie odczytać ów znak właściwie, gdyby tylko chcieli dać pierwszeństwo Bogu...

Ale to byłaby sytuacja idealna, a na taką nie mogli liczyć Apostołowie i nie możemy liczyć także my. Nigdy nie będzie wystarczająco bezpiecznie, żeby głosić Jezusa, nigdy nie będzie takiej sytuacji, żeby wszyscy byli nam przychylni, nigdy nie będzie jednego sposobu interpretacji rzeczywistości, nigdy, dopóki ten świat istnieje. Wybór jest czymś realnym, możliwość wyboru jest Bożym darem i zawsze będzie. Ważne, żeby on dokonał się świadomie. Ważne, żeby świat, który bardziej miłuje ciemność, wiedział z czego rezygnuje. Ważne, żeby poznał Słowa tego życia. I tu potrzeba ofiarnych głosicieli, którzy nie będą się wahali również cierpieć dla imienia Jezusa. I nie będę żadnym prorokiem jeśli powiem, że czasy cierpienia ze względu na głoszenie Słowa są tuż tuż... Będziemy cierpieli za głoszenie Prawdy i, co więcej, musimy cierpieć, bo Jezus wzór nam zostawił, a my idziemy Jego śladami... Ale dla mnie osobiście nie jest to wizja smutna, ani przerażająca. To wielkie wyzwanie dla mojej wiary, bo wiem, że sam nie podołam... Z Jezusem i Jego miłością, wszystko jest możliwe...

Rzadko może to robię, ale naprawdę szczerze dziękuję za każde dobre słowo, które mnie niesamowicie motywuję. Wierzę, że jeśli sa osoby, które chcą czytać te słowa, to warto je pisać. Staram się to robić regularnie, choć nie zawsze mi wychodzi. Chcę, żebyście wiedzieli, że sam mam bardzo dużo radości z tego pisania. Dla mnie to forma głoszenia mojego Jezusa, głoszenia słów TEGO życia... Jeśli w jakikolwiek sposób przybliżam was do Życia, to chwała Najwyższemu. Dlatego za wszelkie wyrazy wsparcia tu i w innych miejscach, z serca dziękuję. W jakimś sensie jesteście "moją prafią internetową" i razem zmierzamy do Prawdy. Wasze komentarze są dla mnie ważne, choć jak powiadam, rzadko z nimi dyskutuję, a moje pisanie traktuję również jako świadectwo. Postanowiłem to wszystko tu ując, bo tych miłych komentarzy, głebokich i serdecznych, w ostatnim czasie było całkiem sporo i uważam, że trzeba się do tego odnieść:)

A ja zacząłęm działać:) Przedziwne rzeczy na razie robię, bo czas zabrać się za szczegóły dotyczące wydarzenia ewangelizacyjnego w maju, o którym pewnie nie raz będę pisał. Dziś były mało kapłańskie tematy - ile prądu pochłonie nagłośnienie, ile oświetlenie, jakie gniazda przygotować - czyli zbieranie informacji. Poza tym kompletowanie informacji na plakaty. A także porządkowanie dokumentów i rachunków z czasu mojej nieobecności - czyli najbardziej chyba nielubiana przez mnie czynność. Ale zrobione - raz, a dobrze...