Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

chrześcijańscy kolesie...

2012-04-08

Mili Moi...

No i Święte Triduum minęło jak z bicza strzelił... Przeżyłem je inaczej, niż zwykle. Co prawda byłem za niektóre rzeczy odpowiedzialny, ale głównie za śpiewy, a te znam niemal na pamięć, bo niejednokrotnie byłem do nich "używany"... Wszystko jest trochę inaczej. Mniej tu napięcia, niż w Polsce. Wielokrotne obserwowałem dużą nerwowość w kraju wśród służby liturgicznej, czy muzyków. Była ona często podyktowana prawdziwą i rzeczywistą troską o piękno przeżycia liturgii, ale niewątpliwie blisko jej było momentami do konkursu na zrobienie czegoś najlepiej, albo przynajmniej lepiej, niż inni. Czasem ten duch, który był jeszcze u początku, wyparowywał, a jego miejsce zajmowała ambicja. Tu nic z tych rzeczy... Ministranci, jeśli w ogóle przychodzą, to zwykle na dwie minuty przed liturgią, ledwo zdążają się ubrać, wówczas przydziela im się funkcję... Zgroza... 🙂 W Polsce absolutnie nie do pomyślenia - jeśli nie przyjdziesz pół godziny wcześniej, w ogóle nie zostaniesz dopuszczony do ołtarza... Tu jest większy spokój... Oczywiście, że przez to nabożeństwa są mniej okazałe, ale czy słabiej przeżyte... Nie ośmieliłbym się zaryzykować takiej teorii, zwłaszcza, że wczoraj przychodzili ludzie dziękując za to, że "uchyliliśmy im nieba"...

Dziś po raz pierwszy w życiu miałem kazanie na Rezurekcji. Kolejny życiowy "pierwszy raz":) Mówiłem o orłach, które szybują nad granią i na ziemię wracają tylko po to, żeby się pożywić. Są wolne, podziwiane, mają szeroką perspektywę... Różnią się tak bardzo od... kury. A przecież jedno i drugie jest ptakiem. Kura jednak nigdy nie poszybuje, nie doświadczy wolności orła. Pożyteczne stworzenie - jajko zniesie, obiadem się stanie... Ale całe życie jest uziemniona, grzebie w ziemi i szuka strawy... Jeśli Paweł zaprasza nas do szukania tego, co w górze... To nie wolno dać się złapać w ludzkie sidła, w światowe sposoby myślenia, które są... "kurze". Pełna micha ziarna, co jakiś czas wyjść z kurnika na jakieś pole (czasem daleko - na Kubę, do Meksyku), być pożytecznym - produkować i konsumować... No i drżeć przed orłami... Na tym nie wolno poprzestać... Bo wówczas i myślenie o Jezusie, ten Jego obraz będzie "światowy".

Czyli jaki? Furorę na facebooku robi obrazek Jezusa, który puszcza do nas oko, z komentarzem - cieszysz się, że piątek? Ale pamiętaj o kolesiu, który ci to załatwił. Wielokrotnie go już widziałem, zamieszczany przez chrześcijan, którzy od inych chrześcijan zbierają komentarze typu - hahaha... Mnie natomiast ściska w sercu... Bo jeśli chrześcijanin  w okresie wielkanocnym nie waha się filuternie mrużyć oka i zamieszczać "kolesia, który załatwił wolny piątek", to dla mnie znak, że nic, ale to absolutnie nic!!! nie rozumie z tych świętych dni. Jak wielu ludzi nosi w sercach ten "ziemski" obraz "kolesia", którego można klepnąć w ramię, ale który nie ma nic do powiedzenia w ich życiu... Naprawdę jest to dla mnie źródło smutku... Na początku reagowałem, próbowałem tłumaczyć... Ale zdziwienie było tak potworne, a niezrozumienie o co mi chodzi tak przejmujące, że stanąłem bezradny przed Jezusem i po prostu Go przepraszałem... Panie, przecież oni w Wielki Piątek żegnali Cię z żalem, śpiewali pieśń - Odszedł Pasterz od nas, zdroje wody żywej... Niektórzy tak blisko ołtarza... Chrześcijanie... kolesie...

Dziś w tym kontekście doznałem głebokiego wzruszenia, bo kiedy wyszliśmy z kościoła w procesji rezurekcyjnej, przy dźwięku dzwonów, barwny korowód, rzadki obraz na tej ziemi... Nie drgnęła ani jedna firanka, w ani jednym oknie nie zapaliło się światło. Świat pozostał niewzruszony i niezainteresowany faktem zmartwychwstania... Łzy stanęły mi w oczach i wróciłem myślą do wspomnianego obrazka - nie zapomnij o kolesiu, który ci to załatwił... Czego oczekiwać od świata, od pogan, od innowierców, jeśli sami chrześcijanie nie mają szacunku do tego, co święte. A czasem zdaje się, że owi poganie mają go więcej...

Może to trochę przygnębiające, co piszę, ale nie ma we mnie smutku dziś... Jest doświadczenie obecności Żywego Boga, który ciągle mnie prowokuje do otwierania ust, bo jeśli zamilkniemy, to kamienie wołać będą... O Święty i Żyjący!!! Miej miłosierdzie dla mnie, który nie potrafię żarliwie świadczyć o Twoim zmartwychwstaniu, nie potrafię przekonywać świata o prawdzie, nie potrafię być cierpliwym i nie potrafię kochać, kocham wciąż za mało... Objaw swoje życie wobec mnie i wobec całego świata... a nade wszystko, wobec "kolesi"... Proszę... Miej miłosierdzie...