Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

Święta Matka Kościół...

2012-04-06

Mili Moi...

W wielu kościołach w Polsce pewnie właśnie trwają liturgie wielkopiątkowe. My rozpoczniemy naszą dopiero za sześć godzin, więc choć kilka słów w te święte dni. Wokół mnie dominuje cisza. Jest znacznie ciszej, niż w Polsce. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Może dlatego, że świat wokół nas nie jest w żaden sposób nakierowany na świętowanie - życie płynie swoim torem, obojętni ludzie nadal na ulicach... Może chodzi o to, że po prostu nie jestem za nic odpowiedzialny i mam czas na medytowanie. A może rzecz w tym, że możliwości są tu zupełnie inne, niż w Polsce i dlatego dziś kościół zamknięty na trzy spusty, a otworzy się dopiero na Drogę Krzyżową. Nie ma zwyczaju adoracji Pana w "ciemnicy", zresztą wszyscy pracują, kto by miał przyjść? (takie jest przynajmniej powszechnie panujące odczucie). Samotny ten nasz Pan Jezus dzisiaj... Cicho i bez nadmiernego ruchu... Inaczej...

Wczorajszy dzień to wspólne spotkanie braci w jednej z parafii na kapłańskim obiedzie i właściwie dla mnie pożegnanie, bo już przed moim wyjazdem w tak pełnym gronie się nie spotkamy. Myślałem sobie o tajemnicy mojego kapłaństwa. W głowie miałem bp. Kazimierza Nycza, który jeszcze jako ordynariusz koszaliński udzielił mi w imieniu Jezusa, na prośbę Kościoła tak wielkiej łaski. Zawsze mu będę za to wdzięczny... Myślałem o tym, co wczoraj powiedział papież Benedykt XVI podczas Mszy Krzyżma, przeczytałem cały tekst jego homilii. Muszę przyznać, że to znów balsam dla mojej duszy... Dla mnie, jako franciszkanina, miłość do Kościoła nade wszystko wyraża się w posłuszeństwie. Boleję więc bardzo nad tymi współbraćmi kapłanami, którzy swoją postawą nieposłuszeństwa próbują skłonić Kościół do reform, jak i nad tymi, którzy w imię troski posypują solą Jego rany...

Papież wyraża to, co czuję najgłębiej w sercu. Nieposłuszeństwo nie jest drogą, nie może być drogą reformy Kościoła, Jego uzdrowienia. Na tej drodze mogą okazać się pomocni tylko gorliwi kapłani, którzy nigdy nie należą do siebie którzy nie realizują "dyżurów", innymi słowy nie są księżmi od 8 do 16, a potem mają prywatne życie. To z takich właśnie, gorliwych ludzi (gorliwych kapłanów - żeby zaaplikować słowa papieża do nas) wypływają świeże strumienie życia, z ludzi wypełnionych radością wiary, radykalnością posłuszeństwa, dynamiką nadziei i mocą miłości. Papież stawia za wzór licznych świętych... Od dawna zastanawia mnie, czy św. Franciszkowi do głowy przyszłyby kiedykolwiek takie pomysły na rozwiązywanie problemów Kościoła, jakie mają dziś niektórzy duszpasterze... Zapłakałby nad nimi pewnie, ale według swojego zwyczaju, nie krytykowałby kapłanów. Wolał zakrywać ich liczne winy, niż głosić je na placach, niż pisać o nich książki... To była domena ówczesnych heretyków i ich ulubione zajęcie...  To tak bardzo odróżniało Franciszka od nich... tak bardzo...

Dziękuję Bogu za słowa papieża. One mogą stać się drogowskazem dla tak wielu ludzi, także tu, w Kanadzie, dla ludzi, którzy mają szczere serca, szukają radykalizmu, jasnych orzeczeń Kościoła w naglących kwestiach. I to sprawia, że są skłonni ufać ludziom, którzy swoją postawą nieposłuszeństwa ranią Kościół, a nie uzdrawiają Go. Oby tylko zechcieli słuchać Piotra, Pierwszego Pasterza z ustanowienia Chrystusa...

Tak wiele miłych słów wczoraj usłyszałem od ludzi tutaj, od tych którzy przecież mnie nie znają i nie są ze mną jakoś szczególnie związani... Tak wiele smsów które wczoraj nadeszły, maili z życzeniami. To również przekonuje mnie jak ten dar, dany mi za darmo i bez moich zasług jest potrzebny moim braciom i siostrom i jak ważne jest, żebym pamiętał, że nie należę tylko do siebie... A co za tym idzie, żebym wiedział, że każde moje zwycięstwo nad słabością i grzechem, jest zwycięstwem wspólnoty Kościoła, zwycięstwem moich braci i sióstr, a każda moja porażka, każdy upadek, jest raną zadaną nie tylko mnie, ale moim braciom i siostrom... Wołam do Pana, aby nikt nigdy nie cierpiał z powodu kapłana Michała Nowaka, błagam Go, abym rozumiał, że moja wierność i postawa posłuszeństwa przekładają się na wierność tych, którzy mnie słuchają i mi ufają... A tego zaufania zawieść mi nie wolno...

Chcę pamiętać, że w dniu, kiedy biskup nałożył na mnie ręcę, stałem się całkowicie narzędziem Pana, Jego własnością i w jakimś szczególnym sensie własnością wszystkich wierzących. Wczoraj więc celebrowałem Eucharystię z intencją dziękczynną za ten Jego dar i z prośbą, aby jeszcze więcej osób mogło z niego skorzystać, a mnie, aby nie brakowało ani sił, ani ochoty, żeby nim służyć... Ale nade wszystko okazji... Aby nie brakowało okazji... 

Jedna z bliskich mi osób napisała mi wczoraj - "zasłyszane na kazaniu: chciałbyś spotkać anioła, czy kapłana? Kapłana! Bo anioł to przyjaciel Pana Boga, a kapłan to Jego zastępca tu na ziemi... Ty jesteś dwa w jednym..." Są to zbyt wielkie słowa, poczułem się wobec nich bardzo mały, bardzo, bardzo mały... Ale traktuję je jako piękne życzenie i modlę się do Pana, aby ono się realizowało w moim życiu... Łączyć w sobie anielskie powołanie do nieustannego adorowania Boga, z kapłańskim powołaniem do bycia Jego rękami, ustami, oczami. Wszystkim zaś moim braciom kapłanom chcę życzyć, żebyśmy trzymając Jezusa w dłoniach nigdy nie profanowali Jego miłości, która nas wybrała, umiłowała, powołała i posłała. Abyśmy byli wiarygodni jako nauczyciele, radykalni jako wyznawcy, czy męczennicy, pełni miłości jako bracia, przebaczjący sobie jako chrześcijanie i pełni zrozumienia dla siebie wzajemnie jako ludzie... Niech Eucharystia będzie centrum, a Słowo orzeźwieniem... I obyśmy zawsze byli posłuszni Świętej Matce Kościołowi, dla której i przez przyczynę której nasze kapłaństwo jest "nasze".