Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

a była noc...

2012-04-04

Mili Moi..

Pani Halinka własnie robi kawkę dla ubogiego (tak, bo tu ubodzy nie chcą kanapki, tylko kawkę:), a ja siadam do komputera, bo wczoraj już sił nie wystarczyło. Bracia mnie goszczą i choć staramy się również wejść jak najgłębiej w tajemnice Wielkiego Tygodnia, to wczoraj bylo trochę wizyt w różnych, ciekawych miejscach. W jednym z nich siedziałem i "podziwiałem" owoce kanadyjskiego wyzwolenia... Dwa dziewczątka siedzące na przeciw mnie okazywały sobie uczucie w sposób niezwykle namiętny powiedziałbym... Przyznam szczerze, że miało to walor poznawczy, wszak w Polsce jeszcze tego codziennie nie widujemy; miało walor refleksyjny - zastanawiałem się, kiedy we wspomnianej Polsce będziemy tego typu zjawiska obserwować; wreszcie, nawet akcent modlitewny się znalazł, bo poleciłem te istoty w sercu Opatrzności Bożej... Dodam, że nie było w nich najmniejszej krępacji, wpatrzone tylko w siebie, nie zdawały sobie sprawy z tego, co dzieje się wokół nich... Mój wydolny językowo współbrat zwrócił uwagę obsłudze, bo było to miejsce publiczne, że możnaby jednak na takie rzeczy zwracać nieco uwagę, ale takie głosy są tu raczej odosobnione... Chociaż od obsługi usłyszał "przepraszam", co już pewnie jest niemałym sukcesem:) Wybaczcie, że tak się na tych wątkach w ostatnich wpisach skupiam, ale narzucają się one w miejscach uznawanych za najbardziej publiczne (i wcale nie chodzi mi o "domy publiczne:) i dlatego jakoś tak reflektuję nad tematem...

Jutro mamy zacząć świętowanie... Jak ono wygląda dla wielu, to doskonale wiemy. Nie zamierzam po raz kolejny "bić piany" i pisać o trzepaniu dywanów, czy myciu okien. Nie, nie w tym roku... Raczej zastanawiam się nad "apostolskim" przygotowaniem do świąt... Z jednej strony są tacy, którzy wsłuchani w głos Jezusa, realizują Jego polecenia. Ba, mało tego, nawet uprzedzają Go i sami pytają co z przygotowaniami, jak chciałbyś, abyśmy przeżyli święto? Uczniowie wykonują to, co konieczne, aby w czasie święta móc być już tylko z Jezusem, przeżyć Tajemnicę...

Ale jest i ten, który być może fizycznie uczestniczy w przygotowaniach, ale mentalnie jest gdzieś zupełnie poza. Ma swoje zajęcia, które nie uwzględniają Tajemnicy, a jedyną tajemnicą jest chwila, która będzie dobrą okazją do przeprowadzenia swojego planu. Judasz wybiera zupełnie inny rytm przygotowań, w którym pozorornie również chodzi o Jezusa. Nie sposób jednak nie zauważyć, że chodzi mu o Jezusa w zupełnie innym celu... Zresztą te cele zna właściwie tylko on.

Samo świętowanie to dla uczniów spore napięcie... Smutek Jezusa im się udziela, rozczarowanie, które pobrzmiewa w Jego słowach, dotyka ich bezpośrednio. Jeden z nich ma okazać się zdrajcą, ale nie wiedzą który, nie mogą pojąć Jego słów na ten temat... Są głęboko przejęci zapewnianiem Go, że wytrwają przy Nim w każdej sytuacji... Tak głeboko, że nie dostrzegają dziwnego zachowania Judasza. A może po prostu w głowie im się nie mieści, że może dojść do czegoś takiego, że jeden z nich może posunąć się do takiego czynu... Judasz też z pewnością przeżywa napięcie... Może innego rodzaju. On pewnie już wie, że ta wspólnota nie jest miejscem dla niego. Czy kiedykolwiek była? Czy "miał dla niej serce"? Znowu wie tylko on...

Jutro mamy wejść w świętowanie... Nawet jeśli przygotowania zakończysz dziś i uczciwie zaangażujesz się w proponowane liturgie (w coraz większej liczbie parafii w te dni życie toczy się "w kościele" - celebracja Liturgii Godzin, adoracje), to jakiego rodzaju napięcie będzie ci towarzyszyć? Jakie myśli cię zdominują i ku czemu w tym świętowaniu zmierzać będziesz? Daleki jestem od dzielenia rzeczywistości na "Judaszów i resztę świata", ale te ewangeliczne obrazy pokazują, że podobne zaangażowanie nie musi oznaczać podobnego przeżywania, że wspólny punkt wyjścia wcale nie musi prowadzić do jednakowego punktu dojścia... Judasz i reszta wspólnoty... Oni naprawdę moje myśli kierują na tajemnicę człowieka w relacji do Boga, tajemnicę, która bywa "tajemnicą nieprawości", ale bywa również "tajemnicą przebóstwienia". I tak sobie myślę, że choć prawie wszyscy uczniowie mają na swoim koncie zdradę, to ich przygotowanie i przeżycie święta sprawia, że są w stanie się zatrzymać i wrócić z miejsca, z którego nie był w stanie już powrócić Judasz... Tajemnica powrotu zawsze bowiem wiąże się z odkryciem Jezusa na nowo... Judasz nie dał sobie szansy... Wyszedł, a była noc...

PS. Zapomniałem prawie... Dla zainteresowanych - wczoraj odprawiłem Mszę Świętą w intencji moich Margaretek, osób adoptujących mnie w Dziele Duchowej Adopcji Kapłanów i za wszystkich modlących się za mnie... Niech Pan obdarzy Was swoim pokojem +