Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

SPAcerkiem ku niebu...

2012-03-23

Mili Moi...

Zapomniałem napisać przedwczoraj, a to dość ważne… We wtorek sprawowałem Eucharystię w intencji moich Margaretek, tych, którzy adoptowali mnie duchowo i modlących się za mnie… Moja wdzięczność może się wyrazić również poprzez modlitwę, a ta jej najdoskonalsza forma jaką jest Msza Święta może stać się takim moim szczególnym darem dla was. Postaram się więc pisać o każdej, którą z wdzięcznością Panu Bogu za was będę sprawował…

 

A wczoraj rozpocząłem kolejną serię rekolekcji dla Polaków. Tym razem dla maleńkiej wspólnoty gromadzącej się przy francuskiej parafii św. Antonina. Ludzi było wczoraj około 30. Trudno się mówi do mniejszych, niż do większych grup. Ale staram się mówić z takim samym zaangażowaniem. Nie lubię postawy angażowania połowicznego tylko dlatego, że ludzi jest mniej, albo, że to już ostatnia msza niedzielna, albo jeszcze z jakichś innych błahych powodów. Wierzę, że ci, którzy przychodzą, chcą słuchać, a moim zadaniem mówić tak samo nawet do jednego człowieka. Choć jeszcze raz muszę stwierdzić – jest to znacznie trudniejsze…

 

A dziś bracia mnie ugościli:) Zwłaszcza Darek, któremu nie brakuje pomysłów szalonych… Zabrał mnie dziś do SPA… Trzy cudowne godziny relaksu w różnego rodzaju saunach, basenikach, na leżaczku, w pokoikach relaksacyjnych, z książką w ręku, przy dźwiękach cichej muzyki, w szlafroczku i klapeczkach… No bomba! A tego chyba właśnie potrzebowałem, bo wczoraj miałem „dzień świstaka”, czyli taki dzień, w którym złościło i denerwowało mnie wszystko… Wieczorem byłem już naprawdę wściekły i, co ciekawe, naprawdę bez żadnego konkretnego powodu. Zamknąłem się więc w celi, żeby nikt nie stał się mimowolną ofiarą mojego napięcia… A dziś… Wszystko ze mnie zeszło. Dużo radości z małej rzeczy…

 

Wczorajsze i dzisiejsze Słowo sprawia, że odczuwam taki niepokój, który motywuje mnie do zajrzenia w siebie… Wczoraj bolesne słowa Jezusa -  nie ma w was miłości Boga; nie ma w was Jego Słowa… Dziś podobnie – nie znacie Go… Mówi tak do ludzi, którzy przecież szczycili się właśnie tym, że znali Boga, podczas gdy wielu innych czciło różnorakie bóstwa… A tu Jezus mówi – nie znacie… Tracą cierpliwość. Ich uspokajające myślenie o sobie zostało właśnie nadwyrężone… Nie są w stanie spotkać się z żadną krytyczną uwagą, bo tylko Bóg ma do tego prawo według nich… A kimże jest Jezus? Znamy cię – mówią, wiemy skąd jesteś – twierdzą… I to wystarczy… Żeby Mu zamknąć usta, żeby nie trzeba było za bardzo się zastanawiać, żeby można było łatwo zlekceważyć Jego uwagi…

 

Przypominał mi się król Dawid, który ścigany spotyka Szimejego, człowieka który go przeklina i rzuca w niego kamieniami… Słudzy Dawida chcą mu odciąć głowę, ale on mówi – nie, skoro mi złorzeczy, to widocznie Pan mu na to pozwala. Tak jakby sugerował – muszę się wsłuchać w ten głos, bo być może ma on rzeczywiście dotrzeć do mnie. Każda krytyka, nawet najbardziej niesłuszna, może stać się przyczynkiem do refleksji. I znowu musze przyznać, że to trudne. Ale nasze życie wiary, życie z Jezusem chyba się domaga właśnie takiej postawy… Codziennego wieczornego znaku zapytania, który winien być postawiony po refleksji nazywanej przez nas rachunkiem sumienia… Znak zapytania, który towarzyszy pytaniu – a gdzie w tym wszystkim był Jezus? Gdzie był Ojciec, którego mam nieustannie poszukiwać, ku któremu mam się zwracać, w  którym mam szukać sensu mojego życia? A jeśli odpowiedź brzmi – nie znacie Go, nie ma w was Jego miłości… To trzeba sięgnąć po najgłębiej skrywaną nadzieję, że jutro będzie inaczej… I pewnie o poranku dnia następnego winno stać się to pierwszym tematem modlitwy… Aby jego Słowo i Jego miłość BYŁA OBECNA… Właśnie w nas…