Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

32... a wieko od trumny goni...

2012-03-05

Mili Moi...

Kolejny dzień pobytu w Montrealu... Zaczęły się spotkania:) Bigosy, schabowe - "ale wie ojciec, ta kapusta jest inna od polskiej", "rozumie ojciec, że ta świnka smakuje trochę inaczej". Sympatycznie i serdecznie... A gościnność klasycznie polska. Nie ma mowy o tym, żeby nie zjeść... A wszystko własnej roboty, nie tam jakieś hamburgery czy Cola:) Dobrzy ludzie, którzy czasem chcieliby uchylić nieba... A ja potem będę musiał dwa miejsca w samolocie zamówić, bo na jednym się nie zmieszczę:)

Wczoraj pracowita niedziela. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem w kontekście... czterech Mszy. Tyle ich właśnie było (w tym jedna po angielsku, na której poza dwoma Hindusami i tak dominowali Polacy, tylko ci bardziej anglojęzyczni). I oczywiście uśmiecham się, bo przecież w Polsce bywa czasem i osiem Mszy w niedzielę, ale czy to specyfika warunków, czy fakt, że nie było żadnej przerwy między tymi Mszami, sprawiły, że czułem się naprawdę zmęczony...

A dziś 5 marca... Moje kolejne urodziny:) Jak zawsze, tak i dziś, mówię anegdotycznie, że jest to najsmutniejszy dzień mojego roku... Bo życie upływa... A naprawdę ważnym pytaniem jest to - czy moja osobista świętość wzrasta wprost proporcjonalnie do upływu lat? Przecież to jest zadanie, które zlecił mi Pan. Nade wszystko dążyć do świętości. Nie wiem ile lat jeszcze przede mną, ale doskonale wiem ile za mną... Pytam więc co roku samego siebie - co zrobiłeś? W jaki sposób walczysz o swoją świętość? A walcząc o siebie mam jeszcze dodatkowo walczyć o innych. To też zadanie od Pana... I dziękuję Mu za to, że wciąż są tacy, którzy chcą skorzystać... Moja najlepsza przyjaciółka napisała mi dziś w życzeniach - Pewnie wiesz, jaki jesteś potrzebny. Żyjemy na strasznej pustyni. To już nie tylko Hiszpania czy Irlandia, ale Polska właśnie. Potrzeba normalnych, ludzkich kapłanów, a nie tylko kapłanów. Nikt już nie mówi o miłości Pana Boga, a On przecież przyszedł na świat, żeby dać świadectwo prawdzie. A my jesteśmy trzymani w Kościele więzami strachu, a nie miłości. A prawda jes taka, że ja też nie modlę się za kapłanów. Potrzebujemy Ciebie, Twojego czucia, współczucia, Twoich ludzkich odruchów i ludzkiego świadectwa. To dobrze, że trwasz. Przecież jesteś w samym środku Koscioła i mógłbyś się złamać w każdym momencie. Modlę się, żebyś trwał. 

W takich chwilach zdaję sobie sprawę na nowo z tego, jak wielka odpowiedzialnośc na mnie spoczywa. Nie czuję się jakoś przytłoczony... Modlę się tylko o to... żeby mi się zawsze chciało. Zeby nigdy nie nastąpił taki dzień, że rano będę się zastanawiał co mam zrobić ze swoim czasem i, nie daj Boże, ja sam będę w centrum własnego zainteresowania... Jest tyle do zrobienia... Jeśli tylko Pan zechce...

Słowo jest jakby Bożymi życzeniami dla mnie. Tak krótki fragment, że zamieszczę go w całości - Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie. Tego miłosierdzia potrzeba mi bardzo dużo, bo czasem ogarnia mnie taka pusta złość na ludzi, którzy trwonią życie, na tych, którzy są daleko od Boga. Tak! Na mnie też przychodzą chwile złości i co na to poradzę... Księża też sie złoszczą, denerwują, jedzą, piją (a niektórzy podejrzewają, że nawet korzystają z toalety). Jako człowiek z krwi i kości doświadczam dokładnie wszystkich ludzkich uczuć i muszę i chcę je kształtować Słowem. Wszak Syn Boży nie został posłany, aby świat potępić, ale aby świat był przez Niego zbawiony... Jeśli mam Go naśladować, to mam reprezentować podobny poziom miłosierdzia. Miłosierdzia, które nie wyklucza mówienia prawdy, ani głoszenia Ewangelii, która nie dla wszystkich jest wygodna...

Trudne to. I piękne to. I odpowiedzialne. Proszę was, pomóżcie modlitwą. Ona jest naprawdę ważna i kiedy dziś dostałem smsa od Margaretki, która za mnie się nieustannie modli i od wielu innych osób, o których wiem, że to robią, to zrobiło mi się ciepło na sercu. Ufam, że Bóg wszystkich nas słucha i błogosławi. Ja mogę to czynić w Jego imieniu i czynię to ochotnie. Niech więc wam wszystkim błogosławi Bóg Wszechmogący + Ojciec i Syn i Duch Święty...