Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Peterborough...

2012-02-25

Mili Moi...

I oto jestem w Peterborough... Miasto około 500 km od Montrealu, około 80 tysięcy mieszkańców i wśród nich wspólnota polska. To tu mam wygłosić pierwsze rekolekcje. Dotarłem w czwartek, a rekolekcje od niedzieli, więc trochę czasu na oswojenie się z nowym miejscem. No i znów okazja do wypoczynku... Więc wypoczywam...

Wczoraj pierwsza Droga Krzyżowa. Przybyło około 15 osób. Niby nie dużo, ale miło, że w ogóle ktoś, zwłaszcza, że przez cały dzień sypał śnieg, który trochę utrudnił komunikację, a jednak większość osób musi dojechać (chyba przestanę w Polsce narzekać na służby drogowe, które są ustawicznie zaskakiwane przez zimę - tu zaskoczenie wydaje się być jeszcze większe).

Dziś natomiast o poranku odprawiłem Mszę Świętą u polskich sióstr, co przyniosło nam obopólną radość, zjadłem z nimi śniadanie i miałem taką piękną obserwację zakonnego ducha. Mianowicie - najstarsza z sióstr ma 85 lat, trochę choruje i jest mocno osłabiona. Musi jeść, zwłąszcza mięso... Ale dziś siostry mają post zakonny i mięsa nie jedzą, więc kiedy zrobiono owej staruszce kanapkę z wędliną, to powiedziała, że tego nie ruszy... Popracowaliśmy nad tym i się udało, ale łatwo nie było... Siostra patrzyła na mnie ze smutkiem, bo w pewnej chwili zostaliśmy sami i spytała - i co ja mam zrobić ojcze? Rzecz jasna powiedziałem jej, że Pan Jezus uśmiecha się dziś do niej i do tego plasterka i skoro jej przełożona generalna nakazała jeść i omijać posty, to tak należy. Ale ona mówi - nie tak się ojcze nauczyłam... przecież to nie jest jedyne lekarstwo. Ktoś powie - fanaberie starszego człowieka. Ale dla mnie to piękny obraz wierności do końca. On chce być wierna temu Jezusowi, któremu ślubowała, wierna w najdrobniejszych sprawach, wierna aż do śmierci...

Potem z naszym polskim proboszczem, Jurkiem, pojechaliśmy do szpitala, nawiedzić Annę, Polkę, która choruje na nowotwór. Zaproponowałem modlitwę wstawienniczą, na co przystała chętnie. Pomodliłem się więc, a kiedy wychodziliśmy, Jurek zasugerował, żebyśmy nawiedzili jeszcze pewną ponaddziewięćdziesięcioletnią Kanadyjkę, która też w tym szpitalu leżała. Poszliśmy do niej. Zacna pani, bardzo zaangażowana w sprawy Kościoła. Ale kiedy doszliśmy do jej pokoju, okazało się... że właśnie zmarła. Niezwykłe są te drogi Ducha. Tak jakby chciał nas przysłać w to miejsce właśnie w tej chwili. Jurek ją jeszcze rozgrzeszył, pomodliliśmy się z rodziną i poszliśmy dalej... Jak to pięknie mieć władzę odpuszczania grzechów, której można użyć zawsze, ilekroć jej ktoś potrzebuje. Cudownie być księdzem...

A przed chwilą skończyliśmy robić kanapki. Bo dziś bierzmowanie po południu i coś trzeba przed biskupem postawić. Będą własnoręcznie robione kanapki i lampka wina. Ciekaw jestem jak zareagowałby którykolwie z polskich biskupów na taki pomysł. Tu jest to zupełnie naturalne. Tak samo było w Irlandii, gdzie pracowałem, więc nie jestem tym szczególnie zaskoczony...

A kiedy myślę o dzisiejszym Słowie, to przede wszystkim, jak zawsze, zdumiewa mnie Jego moc. Jezus, który jednym zdaniem potrafi przemienić życie człowieka, Jezus, który jednym słowem jest zdolny je całkowicie uzdrowić, wyzwolić człowieka spod wpływów tego świata, uleczyć jego skołataną duszę. Wszedłem dziś w tajemnicę mojej grzeszności, bo przecież do tego motywuje początek Wielkiego Postu i zdałem sobie sprawę, że właśnie ona jest wielkim zaproszeniem dla miłości Bożej. Do grzeszników przyszedł, bo chorzy Go potrzebują, nie ci, co mają się dobrze... I to jest takie wielkie źródło nadziei. Nie muszę się bać, że Jezus nie będzie chciał na mnie patrzeć dlatego, że jestemk grzesznikiem. On właśnie dlatego chce ze mną być. Bo Jego miłość doskonale wie, że ja nic sam nie mogę... Nie mam nic czym mógłbym Boga zafascynować, nie mam nic, czym mógłbym Go zaskoczyć, zauroczyć... Mam grzech, z którym nie wiem co zrobić, z którym nie potrafię się uporać, który mi ciąży i z którym do Niego przychodzę... A On jak do Lewiego mówi - pójdź za mną... To jedne z piękniejszych słów z Ewangelii. Przynajmniej ja je tak odbieram...

A swoją drogą pomyślałem dziś jak ważne jest walczyć o każdego człowieka, absolutnie o każdego. Uczta, którą przygotował Lewi zgromadziła wielu celników i grzeszników. A zatem następni mogli usłyszeć o Jezusie, kolejni mogli zatęsknić za przemianą. To takie ważne... Stwarzać możliwość spotkania z Jezusem. Jeśli spotka się jeden, spotka prawdziwie, to następni również spotkają się z Jezusem dzięki niemu. Tak szerzy się Dobra Nowina, tak realizuje się przemiana...

A jeśli jesteś dobry dla ludzi... Właśnie zadzwoniła sąsiadka zmarłej dziś Mary, wspomnianej wyżej. Sąsiadka, która nie jest katoliczką. Ale Mary była takim dobrym człowiekiem i sąsiadka chce coś dla niej zrobić dobrego. I ona chce zamówić Mszę Świętą, choć nie do końca wie jak to działa i jak to należy uczynić. Ale Mary by tego chciała... Dobra Nowina szerzy się przez dobrych ludzi, wierzących ludzi, ludzi, którzy idą za Jezusem niczym Lewi i tak wielu, wielu innych...

A na koniec rozważanie Słowa na jutro - do obejrzenia... Zapraszam...

http://www.youtube.com/watch?v=1eEZ3DrAe_0