Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Montreal...

2012-02-21

Mili Moi...

I tak to piszę dziś już z Kanady:) Właśnie zjadłem obiad (bo tu przecież jest sześć godzin wcześniej, niż w Polsce). Myślę, że doszedłem też już do siebie po tej zmianie czasu:) Gdyby nie otaczający mnie świat materialny, trudno byłoby się zorientować, że jestem za granicą i to tak daleko. Oczywiście ten świat wypełniają Polacy - bracia, ale również pracujący w klasztorze ludzie - od kucharki po hydraulika... Na razie zatrzymałem się we francuskiej parafii św. Antonina, w której jeden z braci jest proboszczem, a dwóch pozostałych mieszka i obsługuje inną placówkę...

Dotarłem właściwie bezproblemowo. A nawet bywało zabawnie - chyba najweselej było w Holenderskich Królewskich Liniach Lotniczych - wszelkie instrukcje wydawane w tym "języku aniołów"... Goedemorgen, welkom bij de luchtvaartmaatschappij KLM - Dzień dobry, witamy w liniach lotniczych KLM (a posłuchajcie w translatorze jak to brzmi - zgroza:) Do Amsterdamu dotarłem bez trudu, a tam... czekanie. Na szczęście mają tam "park", to znaczy taką część lotniska, gdzie są sztuczne drzewka i puszczają nagrania kaczek i innego ptactwa - oaza ciszy i spokoju. Wygodne leżaki, wielkie pufy, na których można pokimać, dużo koloru zielonego... Nawiedziłem kaplicę medytacji dla wszystkich religii, ale dominowali muzułmanie - i to mnie zawsze zdumiewa i powiem szczerze patrzę z podziwem... Oni robią przerwę w pracy (wielu z nich to byli pracownicy lotniska), idą, zdejmują butki i się modlą...  Przerwa w podróży też jest oczywiście na modlitwę wykorzystywana. Myślę, że sporo się możemy od nich nauczyć w tym względzie...

Obszedłem całe lotnisko ileśtam razy... Czasu mi nie brakowało. A potem był już lot wielkim samolotem do Montrealu. Przy odprawie zmieniono mi miejce, bo podobno takich, jakie ja miałem na karcie pokładowej otrzymanej już w Warszawie, nie ma na pokładzie. No cóż było robić... Ale nie żałowałem:) Bo okazało się, że posadzono mnie w samym dziobie samolotu, gdzie, jak wyjaśniła stewardessa, najpierw było zaplanowane miejsce zwane business class. Ale potem wymyslili coś inego dla VIPów, a tam zaczęli sadzać "szarych" i ja się załapałem na szerokie, przewygodne siedzenia, które można było ustawić chyba w 16 różnych pozycjach. Odstęp między moim siedzeniem a poprzednim pozwalał spokojnie wyciągnąć nogi, co jest niezwykłe i wie o tym każdy, kto kiedykolwiek leciał. W każdym foteliku ekran telewizora... no wypas taki, że te prawie siedem godzin lotu minęło bardzo szybko...

Oczywiście latam w habicie więc czasem doświadczam żywego zainteresowania. Tym razem podobnie. Jedna ze stewardess nas obsługujących zaczęła dociekać kim jestem. Nie bardzo docierało do niej, że jestem katolickim księdzem, ale kiedy już udało się nam to ustalić, to zaczęła pytać o mój sznur i węzły - czy to jest to, co się odmawia Hail Mary... Nie, mówię do niej, rosary to ja mam z drugiej strony, a sznur i węzły to znak - śluby... Ale co to te śluby to już cięzko jej było załapać. Tłumaczyłem moją kaleczoną angielszczyzną i może w tym tkwił największy problem dla jej zrozumienia. Niemniej przyszła znowu snując mi opowieść jak to w zeszłym roku była z mamą w Lourdes i jak jej się podobało, ale że słyszała o innym miejscu, też podobno ładnym, nazywa się jakoś Mehjuhorhe... Chwilę dobrą trwało zanim wpadłem, że chodzi o Medjugorie... Ale dogadaliśmy się - nawet jej wyjaśniłem, dlaczego nie są to jeszcze uznane objawienia... Podróże kształcą:)

A dziś zaczynam oddychanie innym powietrzem. Za chwilę wybieram się na spacer. Czasu mam sporo, więc zamierzam go dobrze wykorzystać. Między innymi na wypoczynek, co u mnie jest rzadkością:) Oczywiście obiecuję pisać i jeśli się uda nawet jakieś zdjęcia zamieszczać. Wszystko zależeć będzie od dostępności internetu. Na razie jest, więc i ja jestem... w sieci. Życzę wszystkim dobrego wieczoru i dobrego rozpoczęcia Wielkiego Postu, bo przecież to już jutro.