Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Barbie... ona wciąż żyje...

2012-02-16

Mili Moi...

Najpierw opowieść z cyklu "Barbie za kółkiem"...

Czas akcji – wczoraj…

Miejsce akcji – pewna restauracja zwana „drive” w Ostródzie…

Osoby – ja (dalej zwany „blondynką”), Niezdarna Obsługująca, Anonimowy Zszokowany…

Przebieg akcji – blondynka podjeżdża do gadającego słupa i zamawia pożywienie (choć może to za eleganckie słowo); poinformowana o kosztach blondynka zmierza do okienka numer dwa i czeka… Czeka długo, bo przed nią ktoś czeka dłużej… Blondynka mówi „dzień dobry” i podaje banknot wraz z końcówką odliczoną w monetach. Niezdarna Obsługująca przyjmuje zapłatę i upuszcza końcówkę poza okienko… Blondynka próbuje otworzyć drzwi, żeby pomóc Niezdarnej Obsługującej odzyskać monety. Drzwi się nie otwierają bo blondynka stoi zbyt blisko… Wówczas blondynka wpada na genialny pomysł – zamyka drzwi, wrzuca wsteczny bieg i……………………….. Anonimowy Zszokowany wysiada z samochodu stojącego tuż za samochodem blondynki…

Powitanie jest miłe… Blondynka pyta o efekty uruchomienia swego geniuszu. Anonimowy Zszokowany ogląda strefę zgniotu. W efekcie niedostrzeżenia widocznych szkód, Anonimowy Zszokowany pyta blondynkę – a jak tam u ojca? Blondynka odpowiada – pomaleńku… Na pożegnanie machają sobie rączką. Blondynka wręcza swoją wizytówkę, gdyby jednak coś się tam dało zauważyć, najmniejszą rysę nawet… Anonimowy Zszokowany ma zadzwonić. Niezdarna Obsługująca wręcza blondynce pożywienie, na które blondynka wyraźnie straciła ochotę… Koniec.

To było wczoraj... A potem była jeszcze autostopowiczka, która w połowie drogi zasugerowała, że mógłbym jej dać 200 złotych... bo ona ma duże wydatki. Ktoś nawet zapytał mnie wieczorem, czy to aby na pewno była autostopowiczka:) No moim skromnym zdaniem owszem. Pani poza finansowymi marzeniami, nie podzieliła się ze mną innymi treściami. Jechała w milczeniu 150 kilometrów po to, żeby wysiadłszy nie powiedzieć nawet "dziękuję", czy "do widzenia". A, nie, jeszcze podczas jazdy zażadała, żebym zmienił stację radiową, bo "już jej się żygać che, jak ich słucha". No i weź tu człowieku życzliwość okaż:)

Ale to mnie generalnie rozbawiło. Dużo mniej zabawnie było natomiast to, co działo się na drodze. Warunki koszmarne. Byłem świadkiem kilku naprawdę groźnie wyglądających wypadków. No ale jakoś szczęśliwie dotarłem i udało nam się na antenie wieczorem o szczęściu również pogadać. Nie chciało nam się... muszę to przyznać... i, o dziwo, zwykle rzeczy, do których zaberam się niechętnie wychodzą najlepiej. Nie wiem jaka to prawidłowość, ale tym razem było podobnie. Z wczorajszej audycji jestem jakoś szczególnie zadowolony, co nie często się zdarza, bo rzadko jestem usatysfakcjonowany efektem końcowym, a wczoraj... Było nieźle. Im swobodniej się czujemy, rzecz jasna w jakichś granicach, tym lepiej nam się gada...

Dzisiejszy powrót był znacznie łatwiejszy, bo i drogi lepsze i ruch jakoś mniejszy, przynajmniej w stronę Elbląga. Wieczór z moją wspólnotą Odnowy, serdeczne pożegnania, smaczny pączek i za chwilę nosem zaryję w poduszkę, bom ledwie żyw... a jutro naprawdę jeszcze sporo przedwyjazdowych zajęć:)