Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

idźcie...

2012-02-14

Mili Moi...

Chciało mi się wczoraj odśnieżać, to dzisiaj mam za swoje... Nawet szklanki wody do ust nie mam siły podnieść. Tak, śmiejcie się, śmiejcie:) Sam się z tego śmieję, ale to jedynie prowadzi do wniosku, że albo częściej powinienem to robić, albo... wcale:)

Niemniej, dziś pisania komentarzy ciąg dalszy, ale również wizyta kilku osób - a to do spowiedzi, a to na pogawędkę duchową. Lubię to...

A wczoraj wieczorem w ogóle było przesympatycznie, bo młodzież się zeszła (sztuk 4), zamówili pizze, załączyli film i posiedzieli z duszpasterzem w wielkim domu. Przyznam szczerze, że kiedy przyjechałem do Elbląga, to miałem takie marzenie, żeby nasz dom powołaniowy stał się takim domem otwartym, żeby młodzi mogli sobie tu przyjść, obejrzeć film, posiedzieć, wypić herbatę. Nie udało mi się zrealizować tego planu. Może starałem się za mało. A może po prostu za często jestem poza domem. Ale niejako na pożegnanie (bo należy zakładać, że w tym roku pożegnam się z tym miejscem - choć oczywiście wszystko może się zdarzyć), nawet takiej małej radości mi Jezus nie szczędzi...

Czytam dzisiejsze Słowo... Rano, kiedy przystępowałem do medytacji, zastanawiałem się co jeszcze Jezus może mi powiedzieć przez ten tak często przecież cytowany fragment Łukaszowej Ewangelii. Wydawało mi się, że już go na wszelkie strony skomentowano, czy omówiono... Niejeden raz tak mam, kiedy zasiadam do Słowa, a jednak Pan zawsze zaskakuje, przychodzi z jakimś świeżym odczuciem, przeżyciem, doznaniem.

Dziś odczułem taki wielki pokój i prostotę w tej Jezusowej zapowiedzi. Miałem nawet wrażenie, jakby Jezus nie mówił wcale o rzeczach trudnych, jakby mówił o czymś zupełnie innym, a nie o tym, że posyła swych uczniów jak owce między wilki, że jak ich gdzieś nie przyjmą, to niech idą dalej, że mają doświadczać niedostatku i zależności. Jak w takiej sytuacji można być szczęśliwym?

A jednak... Jakoś głębiej pojąłem, że kiedy jestem zafascynowany celem, kiedy wiem, po co to robię, za Kim idę, Kto mi towarzyszy, to wszelkie trudności schodzą na plan dalszy, przestają się liczyć. Wówczas to, co dla wielu jest jakąś niedogodnością, czy utrapieniem, dla mnie może stać się przestrzenią wolności i radości. Bo czyż święty Franciszek, kiedy spał z kamieniem pod głową zamiast poduszki, przeżywał to jako doświadczenie cierpienia, trudu i smutne ograniczenie? Czyż nie była to dla niego raczej przestrzeń wolności, dzięki której poznawał tak naprawdę Boga, który się troszczy o wszystko, absolutnie o wszystko? Dzięki tej zależności, w ubóstwie, poznawał, że może naśladować Pana i być Jego czytelnym zwiastunem... A przecież posłał ich Jezus do wszystkich miast, do których sam przyjść zamierzał. I Franciszka posłał, i mnie posyła... Mam im nie tylko wygłosić, ale i pokazać jaki Jezus do nich przyjdzie, jakiego Mesjasza mają się spodziewać, Kogo mają oczekiwać. I to daje mi jakąś wielką radość. To mnie napełnia takim wielkim optymizmem, że nawet jeśli nie przyjmują tu, to przecież zawsze jest jakieś tam; że nawet jeśli nie zjemy teraz, to Jezus zadba o to, żeby było jakieś potem; że jeśli nie posłuchają nas dziś, to przecież z Jego łaski będzie jakieś jutro...

No i nie zapomnijcie - jutro (15. II), o 20.30, audycja w Radio Niepokalanów na temat - Chrześcijańska wizja szczęścia. Serdecznie zapraszam!!! Wejdźcie na www.radioniepokalanow.pl